Łatwa wygrana Resovii

Zaledwie 70 minut potrzebowali siatkarze Asseco Resovii, by pokonać w pierwszej rundzie Pucharu CEV węgierski Kaposvari Roplabda 3:0. Rewanż za tydzień w czwartek na Węgrzech. By awansować, rzeszowianie muszą ponownie wygrać
Wszystko przez nowe-stare przepisy obowiązujące w europejskich pucharach, które po roku wróciły do łask. W tym sezonie ponownie obowiązuje formuła "złotego seta", rozgrywanego do 15 punktów, który odbywa się po drugim meczu w przypadku, gdy oba zespoły grające w parze mają po jednym zwycięstwie na koncie. I nie ma znaczenia, w jakim stosunku wygrały swoje mecze. Dlatego, żeby mieć spokój, resoviacy muszą wygrać także w hali rywala.

A z tym nie powinno być większego problemu, bowiem Węgrzy to zespół, który miałby z pewnością problemy z drużynami nie tylko z PlusLigi, ale także z polskiej I ligi. Ich organizacja gry, szczególnie w obronie, pozostawia wiele do życzenia, tak samo jak warunki fizyczne czy doświadczenie. W wyjściowej szóstce węgierskiego zespołu najstarszy zawodnik miał 23 lata, a od drugiego seta na boisku występował zaledwie siedemnastoletni Roland Gergye.

Po drugiej stronie siatki natomiast wyszedł najmocniejszy zestaw, jakim dysponował trener Ljubo Travica. Rzeszowski szkoleniowiec nie musiał nawet martwić się o limit obcokrajowców, bo ten po prostu w europejskich pucharach nie obowiązuje. W jednym momencie na boisku mieliśmy więc aż pięciu zawodników zagranicznych w barwach Asseco Resovii. Pięciu, bowiem w europejskich pucharach Michał Baranowicz występuje na włoskiej licencji (w Polsce gra jako Polak, ponieważ posiada podwójne obywatelstwo). - Pierwszy raz nie musiałem myśleć o kombinacjach z obcokrajowcami - śmiał się po meczu Ljubo Travica.

Sam mecz emocji wiele nie dostarczył, a gdyby rzeszowianom udało się dłużej utrzymać pełną koncentrację, to spotkanie mogłoby trwać znacznie krócej. W pierwszej partii goście bowiem zupełnie nie istnieli na boisku. Mieli spore problemy z przyjęciem zagrywki i atakiem, a do tego nie byli w stanie zatrzymać resoviaków na siatce. W sumie zdołali uciułać 13 punktów, z czego sześć podarowali im miejscowi.

Przeważającym w każdym elemencie siatkarskiego rzemiosła resoviakom koncentrację udało się utrzymać tylko do połowy drugiej partii. Prowadzili wtedy 16:8. Coraz częściej zaczęły jednak przytrafiać się im proste błędy, a goście zaskoczyli blokiem i zagrywką. Doszli nawet na dwa punkty (20:18), ale wtedy swoje zaczęli znowu grać podopieczni Ljubo Travicy i było 2:0.

W ostatniej partii było podobnie, goście trzymali się dość blisko na początku seta, choć rzeszowianie cały czas kontrolowali wydarzenia na boisku. Przy stanie 15:13 dwie asowe zagrywki zaserwował Niemiec Georg Grozer, do tego Węgrzy kilka razy się pomylili i było po meczu. - Wiem, że trudno o koncentrację w takim meczu przez cały czas, ale trzeba ją utrzymać. Nie mogłem mieć jednak pretensji do zawodników. Ważne, że wygraliśmy 3:0 - stwierdził szkoleniowiec rzeszowian.

Dla jego podopiecznych mecz ten był raczej spokojnym treningiem niż grą o wysoką stawkę. Od drugiego seta na boisku zaczęli się też pojawiać zmiennicy. Najpierw Serb Ivan Ilić zmienił Baranowicza, a później Wojciech Grzyb Łukasza Perłowskiego. W trzeciej partii na boisku pojawili się też Rafał Buszek i Tomasz Józefacki, który na dobre wrócił do gry po kontuzji. - Na treningu zawodnicy muszą dać z siebie więcej niż tu. Najważniejsze, że obeszło się bez jakiejś kontuzji - mówi trener Travica. - W rewanżu może być jednak trudniej, bo oni grają w małej hali, a nam nie wystarczy wygrać tylko seta. Musimy wygrać mecz - dodał. - Najważniejsze, że nie musieliśmy grać długo, bo odpoczynek nam się przyda - stwierdził z kolei przyjmujący Asseco Resovii Aleh Akhrem. - Mam nadzieję, że w kolejnych rundach drużyny będą mocniejsze, żeby kibice mogli oglądać też lepsze mecze - dodał.



ASSECO RESOVIA3
KAPOSVARI ROPLABDA0
Sety: 25:13, 25:19, 25:19

Asseco Resovia: Baranowicz, Cernić 11, Perłowski 4, Grozer 20, Akhrem 9, Millar 7 oraz Ignaczak (libero), Ilić, Grzyb 4, Buszek, Józefacki 3.

Kaposvari: Kaszap 3, Bagics 8, Szabo 2, Nemeth 11, Hoboth 1, Csoma 6 oraz Deak (libero), Gergye 1, Laszczik

Sędziowali: Audrius Gargasas (Litwa) i Pavel Anderson (Rosja)

Widzów: 3 tys.