Startuje Puchar CEV. Na początek Węgrzy

Siatkówka. Meczem z węgierskim Kaposvari Roplabda we własnej hali rozpoczną tegoroczne rozgrywki w europejskim Pucharze CEV siatkarze Asseco Resovii. Celem rzeszowian w tych rozgrywkach jest awans do finału, który w odróżnieniu od poprzednich sezonów nie będzie rozgrywany w formule Final Four
Puchar CEV to drugi w hierarchii europejskich pucharów. Resoviakom nie udało się zakwalifikować w tym sezonie do Ligi Mistrzów, dlatego za cel postawili sobie awans do finału drugiego z pucharów. - Cele się zmieniły trochę, bo wcześniej myśleliśmy, że ma być Final Four. Teraz chcemy po prostu grać do samego końca - mówi Ljubo Travica, trener Asseco Resovii. Zanim jednak dojdzie do gry o najwyższe cele, rzeszowianie będą musieli pokonać kilka etapów, choć przeciwnicy w nich nie należą do najcięższych. Nikogo jednak nie należy lekceważyć, bowiem kibice w Rzeszowie pamiętają porażkę sprzed dwóch lat i odpadnięcie z Challenge Cup z białoruskim Metallurgiem Żłobin.

W pierwszej rundzie resoviacy zmierzą się ze wspomnianymi Węgrami. Jeśli przejdą tę przeszkodę, w kolejnej czekać będzie na nich zwycięzca rywalizacji pomiędzy niemieckim SCC Berlin i rumuńskim Tomisem Constanta. W kolejnej rundzie (1/4 finału) rywalem ekipy trenera Travicy będzie Salonit Anhovo (Słowenia), Dinamo Bukareszt (Rumunia), Topvolley Antwerpia (Belgia) lub Evivo Dueren (Niemcy). - Trzeba z pełnym szacunkiem podejść do każdego rywala. Z każdą rundą będzie coraz trudniej - stwierdza Travica.

Dopiero po ewentualnym pokonaniu tych przeszkód na Asseco Resovię może czekać trudniejszy rywal. W Challenge Round rywalem rzeszowian będzie bowiem jednak z ekip, która odpadnie z grupowej rywalizacji w Lidze Mistrzów. Dopiero pokonując ją, resoviacy awansują do półfinału.

Wraca stary "złoty set"

Aby przejść do kolejnej rundy, w tym sezonie trzeba będzie wygrać dwa mecze. Do regulaminu bowiem wraca stary przepis o "złotym secie". W przypadku gdy oba zespoły odniosą po jednym zwycięstwie, o awansie do kolejnej rundy decydował będzie "złoty set", rozgrywany do 15. Nie ma też znaczenia, w jakim stosunku drużyny wygrają swoje mecze. - Nie wiem czemu mają służyć te zmiany. Chyba tylko temu, by dać więcej szans słabszym zespołom - zastawia się Travica i dodaje: - Wygląda na to, że nie będzie można przegrać żadnego meczu, żeby nie stworzyć sobie nerwowej sytuacji.

W tym sezonie też, w odróżnieniu od ubiegłych lat, nie będzie turnieju finałowego. Od pierwszej do ostatniej rundy zespoły grać będą systemem mecz i rewanż.

Węgrzy na start

Pierwszy rywal rzeszowian, Kaposvari Roplabda, to mistrz Węgier i zdobywca pucharu tego kraju. Jego skład stanowią praktycznie sami Węgrzy. - To bardzo młody zespół, mający bardzo dobrych środkowych. Przyjmujący mają jednak problemy z flotem - analizuje rywali Travica. Ciekawostką jest fakt, że w węgierskim zespole swoją karierę rozpoczął atakujący Asseco Resovii, Niemiec węgierskiego pochodzenia Georg Grozer. - Od tamtego czasu wiele się tam zmieniło. Niewiele wiem na temat tego klubu - mówi Grozer.

Resoviacy nie powinni mieć problemów z pokonaniem rywali. Tym bardziej że trener Travica po raz pierwszy w tym sezonie nie będzie musiał uważać na limit obcokrajowców, komponując skład. Taki limit bowiem w europejskich pucharach nie obowiązuje. Problemem mogą być jedynie drobne urazy, na które uskarża się kilku graczy. - Chcemy potraktować to spotkanie jako kolejny etap zgrywania się drużyny, bo na normalne treningi nie ma czasu - kończy szkoleniowiec Asseco Resovii.

Początek meczu w środę o godz. 18. Rewanż w czwartek 25 listopada na Węgrzech także o godz. 18.