Zwycięstwo w cieniu kontuzji "Świdra"

Siatkówka. Ze wszystkich trzech pojedynków z głównymi rywalami do walki o mistrzostwo Polski siatkarze Asseco Resovii wychodzili do tej pory zwycięsko. Tym razem ograli w Rzeszowie Zaksę Kędzierzyn-Koźle 3:2. Zwycięstwo to odnieśli jednak w cieniu poważnej kontuzji Sebastiana Świderskiego, kapitana gości.
Świderski przez kilka miesięcy wracał do zdrowia po poważnej kontuzji ścięgna Achillesa. Doszedł jednak do formy, wrócił do Polski, do Kędzierzyna-Koźla, i miał być liderem Zaksy. I tak było do tej pory, ale w środowym meczu w Rzeszowie "Świdra" dopadł kolejny pech. Ten niezwykle doświadczony przyjmujący w połowie pierwszego seta robił nabieg do ataku z drugiej linii. Niestety, nie wykonał go, upadł z wielkim grymasem bólu na twarzy. Dość długo był opatrywany na boisku, a później na noszach trafił do szpitala. Okazało się, że kapitan Zaksy skręcił staw kolanowy i zerwał mięsień czworogłowy uda. Widok nie był przyjemny - także dla innych zawodników. - To nie jest miłe - widzieć coś takiego. Szkoda takiego dobrego zawodnika. To może być spory problem dla Zaksy, bo straciła bardzo dobrego siatkarza, ale mam nadzieję, że szybko wróci do zdrowia - mówił po meczu atakujący Asseco Resovii Niemiec Georg Grozer. Niestety, życzenia Grozera mogą się nie spełnić. - Potrzebna jest operacja, i to jak najszybciej. Wierzę w powrót Sebastiana - stwierdził prezes Zaksy Kazimierz Pietrzyk. Świderski najprawdopodobniej już w piątek przejdzie operację, ale ewentualny powrót siatkarza na boisko może nastąpić nawet za cztery miesiące.

Podcięte skrzydła

Gdy Świderski opuszczał halę, Zaksa prowadziła jeszcze w pierwszym secie 15:12. Zaczęła lepiej od miejscowych, szczególnie w elemencie zagrywki. Resoviacy mieli problemy z przyjęciem, a także popełniali trochę błędów własnych. Stąd kilkupunktowa przewaga rywali. Rzeszowianie jednak szybko dopadli przyjezdnych, którzy byli chyba jeszcze w szoku po kontuzji ich lidera. - Na pewno mamy to w głowach po meczu. Ale nie tylko my, także chłopaki z Rzeszowa. To są tak przykre sytuacje i tak niespotykane, że ciężko coś o nich mówić - stwierdził Michał Ruciak, przyjmujący gości.

Rzeszowianie wyrównali na po 15 i już do końca partii trwała walka punkt za punkt. Kluczowym momentem seta było pojawienie się na boisku po raz pierwszy w tym sezonie wracającego po kontuzji Włocha Mateja Cernicia, który przy stanie 21:21 zastąpił Białorusina Aleha Akhrema. Cernić już w pierwszej akcji przyjął trudną piłkę i skończył atak z szóstej strefy. W następnej akcji popisał się obroną, a seta zakończył pojedynczym blokiem na Jakubie Jaroszu. - Tak się fajnie złożyło - mówił Włoch i dodał: - Trener podjął taką decyzję, że będzie mnie stopniowo wprowadzał do gry, nie od razu na cały dystans. A ja swoim doświadczeniem będę się starał w tych końcówkach pomagać zespołowi.

W kolejnej partii Cernić na boisku nie był potrzebny, bo resoviacy szybko objęli wysokie prowadzenie. Wygrywali już 19:12, ale pozwolili się nieco rozkręcić rywalom. Ci zmniejszyli straty, ale na dojście Asseco Resovii zabrakło czasu.

Rozstrzelani zagrywką

Dobra postawa Zaksy pod koniec drugiej partii znalazła swoją kontynuację w dwóch kolejnych. Miejscowi zostali wręcz zdemolowani zagrywką, z którą nijak nie mogli sobie poradzić. Szczególnie sporo krwi napsuł resoviakom Jakub Jarosz, który oprócz trzech asów w trzeciej partii posłał też sporą liczbę niesamowicie trudnych serwów, po których miejscowi musieli oddać piłkę rywalom. Szybko też do Jarosza dołączyli koledzy. - Wielkie brawa dla Kuby. Tyle zagrywek punktowych i trudnych rzadko się zdarza. Pociągnął zespół, a reszta zawodników później się do tego dołożyła. Każdy po kolei coś na zagrywce ugrał - analizował Ruciak. - Niestety, odrzucili nas zagrywką. Wiadomo, że mieli zadanie, żeby ryzykować zagrywką, ale żeby aż tyle razy tak zagrywać, to nie przypominam sobie takiego meczu. Próbowaliśmy to przeczekać, ale niestety - set nie był już do uratowania - mówił Rafał Buszek, przyjmujący Asseco Resovii, który wobec kontuzji Mateusza Miki wyszedł po raz pierwszy w tym sezonie w pierwszym składzie. Buszek był pod wrażeniem tego, co pokazał Jarosz. - Pokazał, że potrafi nie tylko raz zagrywać, ale robi to całymi seriami - stwierdził. - Straciliśmy całkowicie kontrolę nad meczem. Wszyscy zaczęli grać gorzej. Może to dlatego, że wciąż jesteśmy młodym zespołem. Możemy przegrać, oczywiście, bo graliśmy z bardzo dobrym zespołem, dysponującym bardzo mocną zagrywką, ale musimy próbować dorównać im poziomem. Nie lubię przegrywać 12:25 - kręcił głową Grozer.

Trochę lepiej wyglądała w wykonaniu miejscowych czwarta partia, ale i ta padła łupem przyjezdnych. Znakomicie w ataku spisywali się środkowi Zaksy, szczególnie Patryk Czarnowski, który zdobył w całym meczu aż 21 punktów przy 80-procentowej skuteczności w ataku. - Z chęcią zamieniłbym te statystyki na zwycięstwo - stwierdził.

Zaksa jednak nie wygrała, a o triumfie resoviaków zadecydował tie-break, niesamowicie zacięty. - W końcówce Rzeszów wygrał jedną akcję blokiem i to zadecydowało - analizował Ruciak. - Na pewno to zwycięstwo zmotywuje nas i wpłynie korzystanie na naszą postawę w kolejnych spotkaniach - stwierdził Ljubo Travica, trener Asseco Resovii. Jego vis-a-vis Krzysztof Stelmach nie był w stanie ocenić meczu. - Ciężko w takiej sytuacji mówić o siatkówce, bo straciłem zawodnika, który prawdopodobnie nie zagra do końca sezonu - mówił trener Zaksy, wspominając kontuzję Sebastiana Świderskiego.



ASSECO RESOVIA3
ZAKSA KĘDZIERZYN-KOŹLE2
Sety: 26:24, 25:21, 12:25, 22:25, 15:13.

Asseco Resovia: Baranowicz 3, Buszek 10, Kosok 9, Grozer 19, Akhrem 19, Millar 7 oraz Ignaczak (libero), Cernić 4, Grzyb, Józefacki, Perłowski.

Zaksa: Zagumny 4, Ruciak 7, Gladyr 13, Jarosz 24, Świderski, Czarnowski 21 oraz Gacek (libero), Witczak 3, Urnaut 6, Kaźmierczak.

Sędziowali: Waldemar Niemczura (Węgierska Górka) i Wojciech Kasprzyk (Częstochowa)

Widzów: 4,500

W pozostałych meczach 6. kolejki:

Fart Kielce - Pamapol Wieluń 1:3 (17:25, 25:21, 27:29, 26:28), AZS Politechnika Warszawska - Indykpol AZS UWM Olsztyn 3:0 (26:24, 25:22, 25:22), PGE Skra Bełchatów - Delecta Bydgoszcz 3:0 (25:16, 25:21, 25:18), Jastrzębski Węgiel - Tytan AZS Częstochowa 1:3 (30:28, 21:25, 21:25, 23:25).

1. PGE Skra Bełchatów61316:7
2. Asseco Resovia61317:11
3. Zaksa Kędzierzyn-Koźle61114:10
4. AZS Politechnika Warszawska61114:10
5. Tytan AZS Częstochowa61113:11
6. Jastrzębski Węgiel6812:13
7. Pamapol Wielton Wieluń679:13
8. Fart Kielce668:14
9. Delecta Bydgoszcz658:14
10. AZS UWM Olsztyn657:15