Awans rzeszowian już w Gnieźnie?

ŻUŻEL. - Nie odpuszczamy i awans chcemy sobie zapewnić już w Gnieźnie - mówi Jacek Ziółkowski, kierownik Marmy Hadykówki Rzeszów po niedzielnym zwycięstwie z Lotosem Wybrzeżem Gdańsk w zaległym meczu 17. kolejki I ligi.
Rzeszowianie w niedzielę rozbili gdańszczan, wygrywając aż 68:22. Rywale pojechali tragicznie, punkty zdobywając tylko na Łukaszu Krecie oraz w jednym biegu na Dawidzie Lamparcie. - Wysoka wygrana cieszy, chociaż wolelibyśmy, kibice pewnie też, żeby mecz był bardziej wyrównany - mówi Jacek Ziółkowski. - Ale Wybrzeże pojechało katastrofalnie, gdańszczanie zaprezentowali się na poziomie drużyny z Miszkolca, co dla zespołu mającego aspiracje awansu do ekstraligi to po prostu wstyd - dodaje kierownik rzeszowskiej drużyny.

Rzeszowscy żużlowcy mają już cztery punkty przewagi w tabeli i awans do ekstraligi mogą sobie zapewnić już w najbliższą niedzielę. Stanie się tak, jeśli w Gnieźnie wygrają lub zdobędą przynajmniej punkt bonusowy za lepszy bilans w dwumeczu (w Rzeszowie wygrali 52:38). Jednak w tym drugim przypadku potrzebne będzie jeszcze zwycięstwo Lokomotivu Daugavpils, który przed własną publicznością zmierzy się z drużyną z Gdańska. - Oczywiście jedziemy wygrać do Gniezna. Nie ma żadnego odpuszczania, a zawodnicy przecież zdobywając punkty, zarabiają na życie. Chcemy już w Gnieźnie zapewnić sobie awans, by ostatni mecz z drużyną z Daugavpils był fetą z okazji powrotu do ekstraligi - zapowiada Ziółkowski.

Na razie jednak w drużynie nie brakuje problemów. W poniedziałek Dawid Lampart przeszedł zabieg usunięcia drutu z kontuzjowanego jeszcze w czerwcu obojczyka, ale rzeszowski junior ma być w pełni sprawny na niedzielny mecz.

Podobnie ma się rzecz z Lee Richardsonem. Będący w znakomitej formie w play-offach Anglik miał groźny upadek w szóstym wyścigu meczu z Wybrzeżem i w ostatnich dwóch startach zastąpił go Kret. - Lee jest bardzo mocno poobijany. Dodatkowo nienajlepiej jest z jego lewym kciukiem, z którym już w przeszłości były problemy. Na razie czeka go wizyta u specjalisty i na pewno nie pojedzie we wtorkowym meczu w lidze szwedzkiej. Jednak w Gnieźnie powinien wystąpić - mówi Dariusz Łapa, mechanik Anglika. Wygląda więc na to, że mimo problemów, rzeszowianie w niedzielę wystąpią w pełnym składzie.