Rzeszowianie jadą do lidera

Żużel. W niedzielę rzeszowskich żużlowców czeka kolejny ważny mecz w kontekście walki o ekstraligę. W Gnieźnie, w zaległym pojedynku ósmej kolejki, zmierzą się z liderem rozgrywek, tamtejszym Startem
Podopieczni Dariusza Śledzia już tydzień temu mogli zapewnić sobie komfortową sytuację przed finałową fazą rozgrywek, ale przegrali sześcioma punktami wyjazdowy pojedynek z GTŻ-etem Grudziądz. Teraz przyjdzie im zmierzyć się ze Startem, który w ostatniej kolejce wygrał u siebie z łotewskim Lokomotivem Daugavpils i został liderem rozgrywek. Jednak gnieźnianie mają tylko dwa punkty więcej niż żużlowcy z Rzeszowa, którzy z kolei rozegrali o jeden mecz mniej.

Dlatego też nawet porażka w Gnieźnie nie sprawi, że rzeszowianie stracą szansę na wygranie sezonu zasadniczego, ale ewentualna wygrana postawi ich z komfortowej sytuacji przed rundą finałową, do której podopieczni Dariusza Śledzia przystąpiliby z trzypunktową przewagą nad rywalami. Oczywiście o ile Marma Hadykówka wygra różnicą co najmniej 13 punktów wtorkowy, zaległy mecz z Lotosem Wybrzeżem Gdańsk, w którym - jak już informowaliśmy - najprawdopodobniej zabraknie Anglików Lee Richardsona i Chrisa Harrisa.

- Chciałem, żebyśmy wygrali w Grudziądzu, ale nie wyszło. Teraz przed nami mecz w Gnieźnie, który - moim zdaniem - u siebie jest jeszcze groźniejszy niż drużyna z Grudziądza - mówi Jacek Ziółkowski, kierownik rzeszowskiej drużyny. - Jednak jedziemy powalczyć o wygraną, która byłaby bardzo ważna w kontekście walki w drugiej fazie rozgrywek. Poza tym dzięki temu nasi żużlowcy z większym luzem przystąpiliby do wtorkowego pojedynku z Gdańskiem. Chociaż to, że gdańscy działacze nie zgodzili się na przełożenie meczu, może wyzwolić u naszych chłopaków sportową złość, a we wtorek pojadą z jeszcze większym zębem - dodaje Ziółkowski.

Gnieźnianie, podobnie jak rzeszowianie, w tym sezonie nie przegrali jeszcze meczu na własnym torze. Poza tym, podobnie jak drużyna Dariusza Śledzia, ponieśli trzy porażki, wszystkie na wyjazdach. W meczu rozegranym w Rzeszowie Marma Hadykówka wygrała aż 62:28, co powoduje, że punkt bonusowy za lepszy bilans w dwumeczu powinni zdobyć rzeszowianie. Jednak czy będą oni w stanie odczarować gnieźnieński tor i sięgnąć nie tylko po bonus, lecz także po dwa punkty za zwycięstwo? - To jest możliwe, jeśli nasi zawodnicy pojadą tak, jak pojechali rok temu w pojedynku o trzecie miejsce. Wtedy przegraliśmy różnicą tylko sześciu "oczek" - wspomina Ziółkowski. - Tym meczem chłopcy udowodnili, że potrafią jechać w Gnieźnie, a znakomicie zaprezentował się wtedy Maciek Kuciapa, który w sześciu startach zdobył 14 punktów i bonus - dodaje kierownik rzeszowskiej drużyny.

Wydaje się, że właśnie postawa krajowych zawodników rzeszowskiego zespołu będzie miała największy wpływ na wynik niedzielnego meczu. O formę Richardsona, Harrisa oraz Szweda Mikaela Maksa nie ma się co martwić, ale zarówno Kuciapa, jak i Rafał Okoniewski słabo zaprezentowali się w Grudziądzu. - Po meczu zastanawiałem się, czy to wina silników, czy złego dopasowania do grudziądzkiego toru, i doszliśmy do wniosku, że po prostu poszliśmy w złą stronę z przełożeniami - tłumaczy grudziądzkie niepowodzenie Okoniewski, który w czwartek trenował na torze w Rawiczu. - Trochę pojeździłem, popróbowałem różnych ustawień, zwłaszcza na starcie, bo ten element będzie kluczowy na twardym gnieźnieńskim torze. Było zdecydowanie lepiej niż w Grudziądzu, dlatego jestem dobrej myśli przed niedzielą. W Grudziądzu nam nie wyszło, ale postaramy się o wygraną w Gnieźnie - zapowiada "Okoń".

Obie drużyny awizują na ten mecz najmocniejsze składy. W zespole z Gniezna pojadą Szwedzi Peter Ljung i Linus Sundstroem oraz bracia Krzysztof i Mirosław Jabłońscy, Adrian i Kacper Gomólscy, a także Michał Szczepaniak. Zabraknie Słoweńca Mateja Ferjana, który podczas gry w koszykówkę zwichnął nadgarstek.



Awizowane składy:

Start Gniezno - 9. Peter Ljung, 10. Mirosław Jabłoński, 11. Krzysztof Jabłoński, 12. Adrian Gomólski, 13. Michał Szczepaniak, 14. Kacper Gomólski.

Marma Hadykówka Rzeszów - 1. Chris Harris, 2. Mikael Max, 3. Rafał Okoniewski, 4. Maciej Kuciapa, 5. Lee Richardson, 6. Dawid Lampart.

Godz. rozpoczęcia: 17