PLK. Szawarski przeklinał i dostanie po kieszeni?

- Weź, spierdalaj - rzucił w stronę jarosławskich kibiców Wojciech Szawarski, koszykarz PBG Basket Poznań w trzeciej kwarcie sobotniego meczu Polskiej Ligi Koszykówki pomiędzy drużyną z Poznania a Zniczem Jarosław. Za to zachowanie w trakcie meczu nie poniósł żadnych konsekwencji. Być może zostanie ukarany po nim.
Całe zdarzenie miało miejsce w trzeciej kwarcie. Po dwóch goście z Poznania wygrywali różnicą 16 punktów i wydawało się, że spokojnie sięgną po dwa punkty. Tymczasem trzecia kwarta zaczęła się od znakomitej gry Znicza, który zdobył 12 punktów z rzędu. Poznaniacy nie mogli sobie poradzić z agresywną obroną gospodarzy, nie trafiali do kosza i popełniali głupie straty. Po jednej z nich trener Basketu Dejan Mijatović postanowił zdjąć z boiska Wojciecha Szawarskiego. Ten, zanim usiadł na ławce, porozmawiał z trenerem, co zniecierpliwiło miejscowych kibiców. - Szawarski, ćwoku, siadaj na ławkę - krzyknął jeden z nich. - Weź, spierdalaj - rzucił w odpowiedzi koszykarz z Poznania.

Uczynił to na tyle głośno, że było to doskonale słychać na trybunach za ławką rezerwowych gości. Słyszał to też jeden z sędziów prowadzących ten mecz, który podbiegł do stolika sędziowskiego, by skonsultować się z komisarzem tego meczu, Jarosławem Nowakiem. Po chwili sędzia krótko porozmawiał z Szawarskim i grę wznowiono, a zawodnika z Poznania za ten czyn nie spotkała żadna kara.

To o tyle dziwne, że arbitrzy sędziujący ten mecz potrafili ukarać przewinieniem technicznym zawodnika gospodarzy Tomasza Zabłockiego, który, wracając do obrony po niecelnym rzucie, potknął się i przewrócił. - Najprawdopodobniej Zabłocki został ukarany za flopping [próbę wymuszenia przewinienia na rywalu poprzez symulowanie faulu - red.] - tłumaczył po meczu komisarz Nowak. - A czy Szawarski powinien zostać ukarany? To zależy od okoliczności. Ja nie słyszałem, żeby przeklął, ale skonsultuję się z sędziami - dodał zaraz po meczu.

Później komisarz Nowak nie był już rozmowny. Najpierw powiedział, że nie ma czasu i jest zajęty, a później, po długotrwałym oczekiwaniu dziennikarzy aż wyjdzie z szatni, stwierdził, że nie może publicznie wypowiadać się na temat pracy sędziów.

Mówi Jacek Jakubowski

Tomasz Welc: Czy w regulaminie PLK są przewidziane kary za takie zachowanie zawodnika, jakie miało miejsce w meczu Znicz - Basket?

Jacek Jakubowski, prezes PLK: - Oczywiście. To są gesty, które są prowokujące i obrażające kibica. W regulaminie jest paragraf określający procedurę karania oraz wysokość tej kary.

Czyli można się spodziewać, że zawodnik zostanie ukarany?

- Czekamy na raport komisarza w tej sprawie. Być może ta sytuacja będzie opisana w protokole zawodów. Jeżeli nie, to będziemy prosić komisarza o dodatkowe wyjaśnienia. Raport powinien do nas dotrzeć we wtorek. Jeśli podejmiemy decyzje o ukaraniu zawodnika, dowie się o tym sam zainteresowany.

Jakie kary są przewidziane za tego typu zachowanie?

- Od dwóch do dziesięciu tysięcy złotych. Natomiast bezpośrednio na meczu zawodnik powinien zostać ukarany przewinieniem technicznym.

Po meczu komisarz nie chciał udzielić informacji na temat pracy sędziów, tłumacząc, że nie może udzielać takich informacji...

- Komisarz ocenia sędziów, ale jest to ocena tajna. Komisarz nie może udzielić informacji na temat pracy sędziów i powiedzieć, czy według niego sędziowali dobrze czy źle. W przyszłości będę chciał jednak, by te oceny zostały odtajnione.