PlusLiga. Asseco Resovia w sobotę gra z Zaksą, w marcu z Trentino

Podbudowani awansem do play-off 6 Ligi Mistrzów siatkarze Asseco Resovii wrócą w sobotę na ligowe parkiety. A tu czeka ich arcyważny pojedynek z Zaksą Kędzierzyn-Koźle, który może rozstrzygnąć o tym, kto zajmie drugie miejsce w PlusLidze po fazie zasadniczej.
Na razie na drugiej pozycji jest Zaksa, która o dwa "oczka" wyprzedza czwartą w tabeli Asseco Resovię. Obie drużyny przedziela jeszcze Domex Tytan AZS Częstochowa, ale częstochowian czekają teraz mecze z całą czołówką ligi. Już w piątek zagrają pierwszy z trudnych pojedynków, w Bełchatowie z PGE Skrą.

Przy zwycięstwie Skry w Bełchatowie wygrana za trzy punkty nad Zaksą może dać więc rzeszowianom awans na pozycję wicelidera. Trudno więc nie nazwać spotkania z kędzierzynianami kluczowym pojedynkiem. - Zgadza się. Na pewno czeka nas bardzo trudne spotkanie, bo Kędzierzyn przyjedzie tu po zwycięstwo. Będziemy musieli zagrać dobrze w każdym elemencie, bo tylko tak można wygrywać z najlepszymi drużynami w Polsce i w Europie - stwierdza Wojciech Grzyb, środkowy Asseco Resovii.

Dobrym prognostykiem przed sobotnim meczem było środowe łatwe zwycięstwo w Lidze Mistrzów nad CSKA Sofia, w którym resoviacy zagrali na wysokim poziomie. - Przede wszystkim fajnie, że wygraliśmy stosunkowo małym nakładem sił, zarówno pod względem fizycznym, jak i mentalnym - mówi Ljubo Travica, trener rzeszowian. - Czy taka sama nasza gra wystarczy na Zaksę w sobotę? Nie powiedziałbym, bo to mogłoby brzmieć lekceważąco o rywalach, a to zespół naprawdę znakomity. Na pewno musimy zagrać dobrze, popełniać mało błędów - to będzie recepta na każdą drużynę, także na Zaksę - dodaje Grzyb.

Recepty tej rzeszowianom nie udało się zrealizować w pierwszym meczu w Kędzierzynie, gdzie ulegli 0:3. Teraz będą chcieli zagrać konsekwentniej i sięgnąć po ważne trzy punkty. - W każdym meczu będziemy chcieli zgarnąć trzy punkty, bo chcemy zająć drugie miejsce w lidze. Każdy mecz, który został nam do rozegrania będzie bardzo ważny. Nie ma ważniejszych i mniej ważnych, w każdym można zdobyć trzy punkty - deklaruje trener Travica, którego cieszy równa i dobra dyspozycja wszystkich jego podopiecznych. - W meczu z Sofią po raz kolejny pokazaliśmy, jak ważna jest drużyna jako całość i że każdy z zawodników może wnieść coś pozytywnego do gry. W środę zagrali wszyscy i to bardzo dobrze - dodaje rzeszowski szkoleniowiec. Ten będzie mógł w sobotę skorzystać z usług wszystkich swoich graczy. W Zaksie ostatnio na uraz narzekał środkowy Robert Szczerbaniuk, który nieco odpoczywał. W sobotę jednak powinien pomóc swoim kolegom w walce o ligowe punkty w Rzeszowie.

Początek spotkania o godz. 17.

Pary 14. kolejki PlusLigi:

Asseco Resovia - Zaksa Kędzierzyn-Koźle, Siatkarz Wieluń - Jastrzębski Węgiel, PGE Skra Bełchatów - Domex Tytan AZS Częstochowa, Jadar Radom - AZS UWM Olsztyn, Neckermann AZS Politechnika Warszawska - Delecta Bydgoszcz.

Przypuszczalne składy:

Asseco Resovia: Redwitz, Wika, Kosok, Oivanen, Akhrem, Grzyb oraz Ignaczak (libero);

Zaksa: Masny, Ruciak, Gładyr, Jarosz, Sammelvuo, Szczerbaniuk oraz Mierzejewski (libero).

Rywal z najwyższej półki

Walkę o punkty w PlusLidze resoviakom przedzieli decydująca rywalizacja o awans do Final Four Ligi Mistrzów. Po pokonaniu w play-off 12 bułgarskiego zespołu CSKA Sofia, podopieczni Travicy zmierzą się z włoskim BetClic Trentino. Włosi w środę późnym wieczorem wygrali w Belgii z Knack Randstad Roeselare 3:1, a że w pierwszym meczu także pokonali Belgów w takim samym stosunku, zapewnili sobie grę w kolejnej fazie. - Życzę Resovii powodzenia w starciu z Trentino, chyba najlepszą obecnie drużyną na świecie - mówił po spotkaniu w Rzeszowie trener CSKA Sofia Aleksander Popow.

Trentino to były klub Michała Winiarskiego, obecnie zawodnika Skry Bełchatów. W tym sezonie występuje w nim inny Polak Łukasz Żygadło. Przed rokiem Włosi wygrali Ligę Mistrzów, a w tym sezonie zdobyli Klubowe Mistrzostwo Świata. W finale Ligi Mistrzów ograli Iraklis Saloniki z Alehem Akhremem w składzie, a w Klubowych Mistrzostwach Świata bełchatowską Skrę. To chyba najtrudniejszy z rywali, z jakim Asseco Resovia mogła się zmierzyć w tegorocznych rozgrywkach, faworyt do ponownego wygrania Ligi Mistrzów. - Nie ma drużyny z którą nie można wygrać. Musimy jednak z nimi zagrać dobre mecze - analizuje Ljubo Travica. - Trzeba spróbować zagrać na 110 procent możliwości, a jeśli rywale będą lepsi i wygrają, to w porządku. Trzeba będzie im pogratulować - dodaje.

Resoviacy i tak już na europejskich parkietach osiągnęli dużo. Jeśli uporają się z Włochami będzie to spory sukces. Odpadnięcie w rywalizacji z obrońcą trofeum tragedią jednak nie będzie. - Gdy gra się z Trentino, nie ma się nic do stracenia. Można tylko wygrać. Z Sofią przed rewanżem mogliśmy tylko przegrać, teraz możemy tylko wygrać - zakończył trener Travica.

Terminy meczów Asseco Resovii z Trentino ustalone zostaną w najbliższych dniach. Najprawdopodobniej jednak we Włoszech obie drużyny zagrają we wtorek 2 marca, natomiast rewanż w Rzeszowie planowany jest tydzień później, również na wtorek 9 marca na godz. 18.