Sport.pl

Rzeszowski architekt z Niemiec w Zgorzelcu

Tomasz Welc
14.10.2009 , aktualizacja: 14.10.2009 20:16
A A A
- Rodzice pochodzą z Rzeszowa. Ja się tu urodziłem, ale gdy miałem cztery lata, wyjechaliśmy do Niemiec - mówi Konrad Wysocki, koszykarz Turowa Zgorzelec, który w sobotę wygrał ze Stalą Stalowa Wola.


27-letni Wysocki w sobotnim meczu spędził na parkiecie 21,5 minuty. Przez ten czas zdobył osiem punktów, trafiając jeden z trzech rzutów z gry oraz sześć z 10 rzutów osobistych. Miał też pięć zbiórek, a jego drużyna pewnie wygrała 88:60. - To był pierwszy mecz w sezonie i ważne dla nas było, by go wygrać - cieszy się z wygranej koszykarz. - Oglądaliśmy mecze z udziałem Stali, byliśmy dobrze przygotowani. Rywal niczym nas nie zaskoczył - dodaje.

Wysocki urodził się w Rzeszowie, skąd pochodzą jego rodzice. Ojciec grał w koszykówkę w Resovii, a mama była siatkarką. - Do Niemiec wyjechaliśmy, jak miałem cztery lata. Tata dostał propozycję gry w lidze niemieckiej - tłumaczy koszykarz, który od małego grał w koszykówkę, był w niemieckich kadrach młodzieżowych, a potem na sześć lat pojechał do USA. - Dwa lata spędziłem w szkole średniej, a potem cztery na uczelni. Grałem dla Princeton, w pierwszym sezonie nawet bardzo dobrze, potem już jednak gorzej. Ale ukończyłem studia, jestem architektem. W USA miałem propozycję pracy w zawodzie, ale musiałem czekać na pozwolenie na pracę, a poza tym polubiłem koszykówkę. Wróciłem więc do Niemiec, żeby w nią grać, a do architektury może wrócę po zakończeniu kariery. W Niemczech z sezonu na sezon robiłem postępy i teraz jestem tu, gdzie jestem - opowiada Wysocki, który w lidze niemieckiej reprezentował barwy BG 74 Göttingen, Erdgas Ehingen, ratiopharm Ulm oraz Frankfurt Skyliners. Koszykarzem jest także jego brat Kevin, który gra w zespole z Brunszwiku.

Rok temu Wysocki zadebiutował w reprezentacji Niemiec i wraz z nią pojechał na Olimpiadę do Pekinu. W tym roku przyjechał do Polski na EuroBasket 2009. - Z tego występu nie jesteśmy zadowoleni. Chcieliśmy awansować do ćwierćfinałów i powalczyć o miejsce w przyszłorocznych mistrzostwach świata. Skończyliśmy ten turniej tak jak Polacy, czyli odpadliśmy w drugiej rundzie - mówi. Jak podkreśla, nigdy nie było tematu gry dla reprezentacji Polski. - Nigdy nie dostałem propozycji gry w polskiej kadrze. Szczerze mówiąc, nie spodziewałem się, że ktoś może zwrócić na mnie uwagę - mówi.

Od tego sezonu Wysocki jest zawodnikiem wicemistrza Polski PGE Turowa Zgorzelec. - W ostatnich rozgrywkach z drużyną z Frankfurtu zajęliśmy dopiero siódme miejsce i pomyślałem, że czas coś zmienić, jeśli chcę się dalej rozwijać. Szukałem klubu, z którym mógłbym grać w europejskich pucharach. I wtedy skontaktował się ze mną trener Turowa Saso Obradović, który znał mnie z Bundesligi - mówi Wysocki, który w drużynie ze Zgorzelca będzie grał jako Polak. - Mam polski paszport, więc mogę grać jako Polak. W ten sposób nie będę zabierał miejsca w drużynie żadnemu z obcokrajowców - dodaje.

Gra w polskiej lidze to będzie dla niego też okazja do lepszego poznania kraju, w którym się urodził. - Z tamtej Polski niewiele pamiętam. W Rzeszowie wciąż mieszka moja babcia, którą jednak do tej pory bardzo rzadko odwiedzałem. Teraz będę mógł lepiej poznać kraj i podszlifuję język. Już podczas EuroBasketu byłem tłumaczem drużyny. Miałem też okazję trochę pozwiedzać Bydgoszcz i Gdańsk - mówi Wysocki, który płynnie mówi po niemiecku i angielsku, zna też język francuski. - Poza tym w Polsce jest fajnie, bo mam pierogi, barszcz i żurek - śmieje się.



Skomentuj:
Zaloguj się

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX