Sport.pl

Stal Mielec wreszcie zwycięska. Fenomenalna końcówka meczu ze Zniczem Pruszków

Do 11. kolejki na pierwsze, ligowe zwycięstwo w tym sezonie musieli czekać zawodnicy Stali Mielec. W sobotę na własnym boisku stalowcy po znakomitej końcówce pokonali Znicza Pruszków 3:1.
"Mecz o sześć" punktów - tak zapowiadało się sobotnie spotkanie dwóch beniaminków I ligi. Stal Mielec i Znicz Pruszków sezonu na zapleczu ekstraklasy na razie nie mogą zaliczyć do udanych. Obie drużyny solidarnie przed 11. kolejką okupywały dwa ostatnie miejsca w tabeli. Nieznacznie lepsi byli goście, którzy do meczu w Mielcu wywalczyli punkt więcej. Stal z pięcioma punktami i bez zwycięstwa zamykała stawkę. - Po analizie naszego ostatniego meczu z GKS Katowice [porażka 0:1 - przyp. red.] wyciągnęliśmy wnioski. Bardzo dużo też pracowaliśmy nad przygotowaniem pod względem taktycznym. Uważam, że zespół motorycznie jest przygotowany. Jesteśmy w pełni zmotywowani - mówił przed sobotnim spotkaniem trener Stali, Maciej Serafiński. Szkoleniowiec wiedział co mówi. Prowadzony przez niego zespół pokazał charakter. Mimo straty bramki nie podłamał się. Do końca dążył do zmiany wyniku, co zostało nagrodzone w końcówce.

Stal rozpoczęła nieźle i już w 7. minucie mogła objąć prowadzenie. Szymon Sobczak po przechwycie piłki ograł kilku rywali i wyłożył futbolówkę do Krystiana Getingera. Obrońca uderzył, ale pech chciał, że trafił tylko w poprzeczkę. Kilkanaście minut później zmarnowana okazja zemściła się na Stali. Andrzej Niewulis wykorzystał wrzutkę z rzutu wolnego i celną główką pokonał Marka Kozioła.

Stalowcy po raz kolejny w tym sezonie musieli odrabiać straty. W pierwszej odsłonie po stracie bramki nie potrafili jednak zagrozić bramce Piotra Misztala. Zespół z Pruszkowa dobrze pracował w defensywie. Niewiele zabrakło, by jeszcze przed przerwą goście podwyższyli na 2:0. Na szczęście dla Stali starzał Adriana Paluchowskiego został w porę zablokowany.

W drugiej połowie stalowcy rzucili się do ataku. Zawodziła jednak skuteczność. Tak było m.in. w sytuacji, kiedy Kamil Radulj nie wykorzystał podania Sobczaka. Swoją szansę zmarnował również Sebastian Zalepa, któremu niewiele zabrakło, by głową skierować piłkę do bramki Znicza. Misztala próbował zaskoczyć też Mateusz Cholewiak, ale i tym razem górą był golkiper Znicza. Wtedy gospodarze grali już trzema napastnikami. Trener Serafiński postanowił zdjąć z boiska Getingera. Desygnował do gry Sebastiana Łętochę. Postawił tym samym wszystko na jedną kartę. Serafiński miał nosa. Ofensywna gra przyniosła efekty.

Wiary Stali dodał Michał Bierzało, który w 79. minucie zaskoczył Misztala. Nie minęło pięć minut, a kibice zgromadzeni na stadionie przy ul. Solskiego mogli fetować drugie trafienie swojej drużyny. Radujl zrehabilitował się za niewykorzystaną okazję z początku drugiej połowy. Przymierzył z rzutu wolnego i Stal była kilka minut od pierwszego w tym sezonie zwycięstwa. Gości, którzy wyraźnie byli w szoku, dobił wprowadzony na boisko Dorian Buczek. W ostatniej minucie regulaminowego czasu gry napastnik popisał się ładnym uderzeniem i tym samym przypieczętował pierwsze w tym sezonie zwycięstwo mieleckiej drużyny.





STAL MIELEC3 (0)
ZNICZ PRUSZKÓW1 (1)
Bramki: Bierzało (79.), Radulj (84.), Buczek (90.) - Niewulis (19.)

Stal: Kozioł - Zalepa Ż, Bierzało Ż (81. Buczek), Liberacki, Getinger (65. Łętocha) - Marciniec, Kiercz (46. Szczepański), Sulewski, Radulj Ż - Sobczak, Cholewiak Ż.

Znicz: Misztal - Jaroch, Mysiak, Długołęcki Ż Ż, Kucharski - Bartoszewicz Ż, Niewulis, Machalski (85. Zembrowski), Jagiełło (60. Kubicki), Grabowski - Paluchowski.

Więcej o: