Sport.pl

Stal Mielec nie punktuje w lidze. To tylko czy aż awaria?

Siedem spotkań i tylko cztery punkty na koncie. Kibice w Mielcu na pierwsze zwycięstwo w I lidze czekają od 20 lat. Beniaminkowi na początku sezonu zawsze jest trudno. Pytanie, czy to tylko kwestia przełamania i uwierzenia w siebie czy problem jest poważniejszy?

Chcesz wiedzieć wszystko o Stali Mielec? Wejdź na RZESZOW.SPORT.PL



Stal Mielec, nasz eksportowy towar z Podkarpacia na zapleczu ekstraklasy, płaci frycowe. Widać gołym okiem, że zawodnikom trenera Janusza Białka trudno przestawić się z drugoligowego grania. W poprzednim sezonie mielczanie byli najlepszą drużyną w II lidze. Wprawdzie nie wygrali wszystkich spotkań, ale praktycznie od początku dyktowali tempo rywalom, często wykorzystując ich słabość. Nawet przy słabszej dyspozycji Stali, rzadko kiedy przeciwnicy potrafili odbierać jej punkty. - Przyzwyczailiśmy siebie i kibiców do czego innego przez ostatnie półtora roku. Trudno jest zejść na ziemię - mówił niedawno trener Białek.

I ma rację. W I lidze gra się już inaczej. Przede wszystkim każdy błąd drogo kosztuje. Mielczanie przekonują się o tym dobitnie. Ich defensywa wygląda jak szwajcarski ser. W siedmiu spotkaniach Stal straciła już 17 goli, najwięcej ze wszystkich drużyn na zapleczu ekstraklasy. W ostatnich dwóch meczach bramkarz Tomasz Libera aż 10 razy musiał wyciągać futbolówkę z siatki: sześciokrotnie w pojedynku z Wigrami Suwałki i cztery razy z Chrobrym Głogów.

Nerwowość i błędy Stali Mielec

Błędy robią spustoszenie w mieleckiej defensywie, przeciwnicy nie mają litości dla beniaminka, punktując każde potknięcie. To sprawia, że pewność siebie spada i zawodnicy boją się na boisku zaryzykować, podjąć trudną decyzję. Dobrym przykładem był ostatni, przegrany 1:4 mecz z Chrobrym Głogów. W Mielcu liczono na pierwsze zwycięstwo z drużyną, która przed 7. kolejką miała tylko punkt więcej od Stali. Trener Białek, by ograniczyć liczbę pomyłek, zdecydował się do gry wystawić trzech nominalnych stoperów. Chciał tym samym zagęścić środek pola. Nie udało się. Plan zawalił się już 180 sekund po rozpoczęciu gry. Wtedy gospodarze dostali pierwszy cios, po którym nie udało im się podnieść. W efekcie skończyło się kolejną porażką. - Zobaczyłem nerwowość w drużynie. Zaczęły się błędy - skwitował szkoleniowiec gospodarzy.

Porażki uczą pokory

Stali ewidentnie brakuje doświadczenia. Młodym zawodnikom nie można wprawdzie odmówić ambicji, walki i umiejętności. Stal potrafi grać momentami ładnie i kombinacyjnie, jednak w kluczowych momentach mielczanie się gubią. W drużynie nie ma zawodnika, który w trudnym momencie by krzyknął, uspokoił, dał impuls do ataku. Jak to trener Białek ostatnio ładnie powiedział: - Brak było zawodnika, który w tym momencie powiedziałby: "stop, to tylko awaria".

Pytanie tylko, czy ta awaria jest chwilowa czy problem jest poważniejszy? Na pewno potencjał Stal ma większy. - Widać nerwowość, jakiej jeszcze w tej drużynie nie widziałem. Porażki uczą jednak pokory i pokazują błędy - nie ukrywa doświadczony szkoleniowiec Stali.

Przed nim i jego drużyną dużo pracy. Beniaminek musi nie tylko poprawić grę w tyłach, ale też popracować nad skutecznością. Stalowcy stwarzają sobie okazje, brakuje jednak wykończenia. Trzeba szybko zapomnieć o Andreji Prokiciu i Bartoszu Nowaku, którzy w ubiegłym sezonie byli główną siłą napędową zespołu. Pretensji do władz klubu, że nie udało się zatrzymać tych zawodników, mieć jednak nie można. Mielecki klub nie jest finansowym eldorado i jeszcze trochę minie, by mógł płacić piłkarzom wyższe kontrakty. Należy więc poszukać następców.

Być może lekarstwem na problemy Stali będzie zakontraktowany w ostatnim dniu okienka transferowego Grzegorz Fonfara. To doświadczony rozgrywający, który powinien uspokoić nieco grę, pokierować na boisku młodszymi kolegami. A tym ewidentnie brakuje przełamania. Uwierzenia, że w I lidze można wygrać. Zwycięstwo na pewno poprawiłoby morale drużyny i pozwoliło nabrać większej pewności siebie.

W piątek stalowcy spróbują się przełamać. Zadanie będą mieli jednak trudne. Zagrają w Chojnicach z Chojniczanką, która już raz w tym sezonie pokonała Stal - w Pucharze Polski 2:0. Początek meczu o godz. 19. - Trzeba się pozbierać, odzyskać swój rytm i przełamać złą passę - mówią przed piątkowym spotkaniem mielczanie.



Więcej o: