Sport.pl

Liga Mistrzyń. Mistrzynie Polski bliskie sprawienia super sensacji

W pierwszym meczu finałowym Ligi Mistrzyń w tenisie stołowym, po fenomenalnym spotkaniu, KTS SPAR-Zamek Tarnobrzeg minimalnie uległ TTC Berlin Eastside 2:3. Rewanż 27 maja.
Piątkowy spektakl musiał podobać się nawet najbardziej wybrednym obserwatorom. Nie zabrakło zwrotów akcji, dramaturgii, ani fenomenalnego dopingu. Wszystkie mecze obfitowały w piękną, sportową walkę oraz kosmiczne wymiany. Niestety, zespołowi Zbigniewa Nęcka zabrakło łutu szczęścia do pełni zadowolenia. Wbrew powiedzeniu, że gospodarzom nawet ściany pomagają, w tarnobrzeskiej hali fortuna siedziała na ławce gości.

Trener SPAR-u Zamek zrobił wszystko, co mógł, aby zaskoczyć rywala i po raz kolejny dowiódł, że głowę ma nie od parady. Najpierw bardzo ważny mecz z jedynką Berlina Petrissą Solją wygrała 3:0 Han Ying. Bardzo w tym pomógł kontr time-out szkoleniowca KTS-u w końcówce drugiego seta. Solja prowadziła od początku tej odsłony, ale Ying powoli odrabiała straty i przy stanie 8:7, trenerka gości Irina Palina poprosiła o przerwę. Nie przyniosła ona natychmiastowego efektu, bowiem tarnobrzeżanka zdobyła kolejne dwa punkty. Następna akcja przywróciła jednak wiarę tenisistce z Berlina, więc Zbigniew Nęcek szybko sam poprosił o przerwę, aby omówić rozegranie ostatnich piłek. Zrobił to na tyle skutecznie, że wystarczyły dwie i Han Ying prowadziła 2:0 w setach. Solja w trzecim secie już nie podjęła wyzwania.

O drugi punkt wspaniale za to walczyła Natalia Partyka z Shan Xiaona. Na początku tarnobrzeżance sporo kłopotów sprawiał odbiór, ale rewanżowała się równie dobrym serwisem. - To był jeden z najlepszych meczów Natalii, które zagrała w tej hali - mówił trener Zbigniew Nęcek. Tarnobrzeżanka, zmagająca się z infekcją górnych dróg oddechowych, włożyła w ten pojedynek mnóstwo serca, ale bardziej doświadczona Shan poradziła sobie z presją.

Dobre przygotowanie potwierdziła także Li Qian. - Byłam optymalnie przygotowana do pojedynku z Georginą Potą, ale i tak każdy punkt kosztował mnie dużo energii. To bardzo niewygodna rywalka i cieszę się, że wygrałam - komentowała Li Qian. To zwycięstwo dało nadzieję gospodarzom na pokonanie faworyta z Niemiec. Warunkiem było, aby Han Ying uwierzyła, że może wygrać z Shan Xiaona. Jej nastawienie i taktyka sprawdzały się przez trzy sety, aż do prowadzenia tarnobrzeżanki 10:9. Wówczas długą wymianę zwieńczyła szaleńczym atakiem Shan, po którym piłka na dłużej zatrzymała się na taśmie siatki. Części kibiców wyrwało się nawet gromkie "jest!", niestety piłeczka spadła po stronie Ying. - Tak mnie to zdenerwowało, że nie mogłam normalnie funkcjonować. Naprawdę wierzyłam, że w końcu mogę ją pokonać. Przy prowadzeniu 2:1 w setach miałabym wielkie szanse na zwycięstwo, a tak znowu się nie udało - wyjaśniała Han Ying. - To była strategiczna piłka. Mogliśmy się znaleźć w zupełnie innej sytuacji, ale już się tego nie zmieni. Cieszy mnie postawa moich zawodniczek, widowisko które oba zespoły stworzyły. Obawiałem się, że ostatni mecz pomiędzy może tak wyglądać, bo wcześniej Natalia dała wszystkie siły na Shan - dodaje Zbigniew Nęcek.

W rewanżu teoretycznie wszystko jest jeszcze możliwe. Oba zespoły mają po dziewięć wygranych setów, więc gdyby tarnobrzeżankom udało się powtórzyć dyspozycję z pierwszego meczu, to utytułowane rywalki będą musiały sporo się napracować, aby po raz trzeci wygrać Ligę Mistrzyń. Rewanż odbędzie się 27 maja.