Sport.pl

Liga Mistrzyń. Ogromna zaliczka mistrzyń Polski w Hiszpanii

mw
13.03.2016 , aktualizacja: 13.03.2016 18:41
A A A
Natalia Partyka

Natalia Partyka (Fot. Przemysław Skrzydło / Agencja Gazeta)

Tak olbrzymiej zaliczki w półfinale Ligi Mistrzyń tarnobrzeżanki nie mogły sobie nawet wymarzyć. Dzięki punktom Han Ying i Natalii Partyki w wyjazdowym meczu KTS SPAR-Zamek Tarnobrzeg, pokonał hiszpański UCAM Kartagena 3:1.
Szczęście podobno sprzyja lepszym i już od przyjazdu do Kartageny delikatnie uśmiechnęło się do zespołu Zbigniewa Nęcka. - Mieliśmy pewne przecieki, że ich liderka, reprezentantka Hiszpanii Shen Yanfei nie wróciła do Europy po mistrzostwach świata, ale potwierdzenie uzyskaliśmy dopiero na piątkowym rannym treningu. Takiej szansy nie wolno było zmarnować - mówi trener Zbigniew Nęcek.

Początek meczu zaczął się jednak bardzo niekorzystnie dla gości. Li Qian nie mogła sobie poradzić z agresywnie grającą Rumunką Julią Neculą, która szybko objęła prowadzenie w spotkaniu, a kiedy wygrała drugiego seta przegrywając 8:10, trener Nęcek spontanicznie wyładował emocje. Podobnie jak i Li Qian, która wróciła do stołu tak zła, że w niespełna trzy minuty prowadziła już 8:4, później ponownie wkradła się do jej gry niepewność, ale po nerwowej końcówce wygrała seta. To był niestety koniec zrywu tarnobrzeżanki. Necula niesiona dopingiem grała fantastycznie i niespodziewanie dała gospodarzom pierwszym punkt.

Zimnej krwi na szczęście nie straciła Niemka Han Ying, liderka KTS-u. Po wyrównanym początku z Litwinką Rutą Paskauskeinie, "Hania" włączyła drugi bieg, rozszerzyła wachlarz zagrań czym zupełnie pogubiła rywalkę. W trzecim secie przegrywała nawet 0:5, ale wygrała 11:7.

Przy remisie, ogromnego znaczenia nabrał kolejny pojedynek pomiędzy Natalią Partyką a Chinką Wang Zhi Pei, ponieważ o ile można było pozytywnie myśleć o drugim meczu Han Ying, o tyle martwiła duża niepewność Li Qian w grze. Partyka jednak świetnie udźwignęła presję i po bardzo mądrej grze, wspartej świetnym serwisem, pokonała hiszpańską zawodniczkę, mocno przybliżając KTS do zwycięstwa.

Problem pojawił się ponownie wraz z wyjściem do stołu Neculi. Rumunka zaskoczyła Han Ying agresywnymi smeczami i ku zdumieniu wszystkich objęła prowadzenie 8:0. Ying tylko bezradnie patrzyła w stronę ławki i z niedowierzaniem uśmiechała się pod nosem. Głęboko nabrała powietrza po pierwszym zdobytym punkcie i mozolnie zabrała się do pracy. Skróciła dystans do rywalki i zaczęła bronić aktywniej, co zaowocowało kolejnymi wygranymi akcjami. Nie pomogła nawet minutowa przerwa trenerki Adriany Zamfir. Piłki odbijały się od rakietki tarnobrzeżanki jak od muru, a ogarnięta niemocą Necula zdobyła do końca seta zaledwie punkt. - Ten set był decydujący, nie ma sensu gdybać, co by było później. Ying jest wielka i kropka. Dodatkowo, po raz kolejny w trudnych momentach bardzo dobrze funkcjonowała ławka. To wielki sukces nas wszystkich - podsumował Zbigniew Nęcek.

- Dużo ostatnio trenowałam, dlatego nie brakowało mi pewności w grze. Myślę, że zagrałam dobre pojedynki, ale muszę przyznać, że w tym drugim dopisywało mi szczęście - oceniła występ Han Ying.

Przed rewanżem 1 kwietnia KTS SPAR-Zamek jest jedną nogą w finale. Wystarczy, że zawodniczki Zbigniewa Nęcka wygrają jeden indywidualny pojedynek i dwa sety. W drugim półfinale Berlin Eastside pokonał 3:2 Linz AG Froschberg.

UCAM Kartagena1
KTS SPAR-Zamek Tarnobrzeg3
Wyniki: Necula - Li Qian 3:1 (9, 10, -9, 7), Paskauskienie - Han Ying 0:3 (-7, -6, -7), Wang Zhi Pei - Partyka 1:3 (-8, -8, 6, -7), Necula - Han 0:3 (-9, -9, -4).

Zobacz także
Skomentuj:
Zaloguj się

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX