Sport.pl

T. Wietecha, bramkarz Stali Stalowa Wola: Awans? Jeszcze nic straconego

Zespół Stali Stalowa Wola zremisował w niedzielę w Brzesku z Okocimskim 3:3. Hutnicy mimo straty dwóch punktów wciąż mają szanse na awans do I ligi.

Chcesz wiedzieć wszystko o piłce nożnej na Podkarpaciu? Wejdź na RZESZOW.SPORT.PL



- Ten remis nas nie satysfakcjonuje - przyznał po końcowym gwizdku Michał Czarny, obrońca Stali Stalowa Wola. Piłkarze trenera Jaromira Wieprzęcia kompletnie przespali pierwszą połowę. W niej dwie bramki zdobył Jurii Glushko i wydawało się, że goście z Brzeska wyjadą bez punktów. W przerwie jednak doszło do męskich rozmów w szatni. Szkoleniowiec zostawił piłkarzy samych, a ci nie szczędzili sobie ostrych słów. - Każdy powiedział co go boli - zdradził defensor Stali, która po przerwie zagrała zupełnie inaczej. Lepiej i szybko odwróciła losy meczu. W dziewięć minut hutnicy za sprawą Łukasza Sekulskiego strzelili "piwoszom" trzy bramki. - Udowodniliśmy, że potrafimy grać. Musieliśmy jakoś zareagować, bo po pierwszej połowie mogliśmy przegrywać 0:5. Przeciwnik robił z nami co chciał - nie ukrywał Tomasz Wietecha, bramkarz Stalówki.

W 80. minucie musiał on jednak skapitulować, bo świetnym strzałem z rzutu wolnego popisał się Taras Jaworskyy. - A byliśmy już tak blisko - kręcił głową popularny "Balon".

Remis nie odebrał Stalówce szans na awans do I ligi. Na kolejkę przed końcem stalowowolski zespół zajmuje czwarte miejsce, które premiuje do gry w barażu. W niedzielę rywalem Stali będą Błękitni Stargard Szczeciński. - Awans? Jeszcze nic straconego. Przed nami najważniejszy mecz. Myślę, że nie trzeba nikogo zapraszać na stadion. Frekwencja była średnia w tym sezonie. Przyjemnie się grało w pucharach przy tylu kibicach, takiej frekwencji. Myślę, że można byłoby to powtórzyć - zakończył Wietecha



Więcej o: