Sport.pl

Ł. Sekulski, napastnik Stali Stalowa Wola: Pokazaliśmy charakter i jaja

- Za ładną grę w ostatnich kolejkach nikt punktów nie da. Nam właśnie tych punktów potrzeba jak tlenu - mówi Łukasz Sekulski, który w zremisowanym 3:3 meczu z Okocimskim Brzesko zdobył trzy gole dla Stali Stalowa Wola.

Chcesz wiedzieć wszystko o piłce nożnej na Podkarpaciu? Wejdź na RZESZOW.SPORT.PL



W Brzesku zespół trenera Jaromira Wieprzęcia był krok od wysokiej porażki i zarazem blisko wywiezienia kompletu punktów. Po słabej pierwszej połowie goście przegrywali 0:2, choć bramek mogli stracić więcej. Po przerwie na boisku dominowali piłkarze ze Stalowej Woli, którzy w dziewięć minut strzelili rywalom trzy gole. Wszystkie autorstwa Łukasza Sekulskiego, który tym sezonie już 30 razy w lidze wpisał się na listę strzelców.

Mimo remisu piłkarze Stali wciąż pozostają w grze o awans do I ligi. Hutnicy zajmują czwarte miejsce, które daje możliwość gry w barażu o zaplecze T-Mobile Ekstraklasy. Ostatnie spotkanie z Błękitnymi Stargard Szczeciński, jak mówi Sekulski, będzie meczem o wszystko.

Rozmowa z Łukaszem Sekulskim:

Tomasz Błażejowski: Ten mecz miał spory ciężar emocji. Po słabej pierwszej połowie, bardzo dobrze zagraliście po przerwie. Na koniec jednak to bardziej gospodarze cieszyli się z jednego punktu.

Łukasz Sekulski (napastnik Stali Stalowa Wola): Taka jest piłka nożna. Myślę, że mieliśmy bardzo słaby początek. W pierwszej połowie byliśmy słabszą drużyną. W drugiej zdecydowanie inaczej to wyglądało. Przeważaliśmy na boisku, co udało się udokumentować prowadzeniem. Wciąż jednak jesteśmy na czwartym miejscu, czyli mamy nadal szanse na I ligę. Cel dla nas był prosty, utrzymać się w lidze. Zdarzyła się super szansa i chwała dla nas i dla sztabu szkoleniowego, że udało nam się stworzyć taką szansę. Powalczyć o pierwszoligowe marzenia.

Skąd tak słaby początek? Zjadła was presja?

- Nie, nie można tak powiedzieć. Gdyby nas zjadła presja to nie podnieślibyśmy się po przerwie. A tak pokazaliśmy charakter i jaja. Tylko od nas zależy czy wygramy ze Stargardem. Jeśli to się nie uda to nikt nie ma prawa źle o nas mówić. Takim spotkaniem jak w Brzesku ta drużyna pokazała po raz kolejny, że ma marzenia.

Trener Wieprzęć po meczu powiedział, że ta drużyna ma duży potencjał. Potwierdził to początek drugiej połowy, gdzie w dziewięć minut zdobyliście trzy bramki.

- Jasne, potencjał jest. Moim zdaniem jednak w końcówce nie liczy się potencjał, tylko trzeba po prostu wygrywać za wszelką cenę. Można zagrać tragiczny mecz, ale wygrać 1:0. Takie zwycięstwo też by bardzo smakowało. Za ładną grę w ostatnich kolejkach nikt punktów nie da. Nam właśnie tych punktów potrzeba jak tlenu.

Czyli ostatni mecz z Błękitnymi taki właśnie może być. Nie ważne jak, ważne żeby były trzy punkty?

- Tak jest. Nie pozostaje nam nic tylko zregenerować się i za tydzień dać wszystko z "wątroby". Będziemy chcieli wygrać, mogę to obiecać kibicom. Liczę, że wreszcie licznie przyjdą na stadion, by nas wspierać od początku meczu. Bardzo o to apeluję. Myślę, że warto.

Kibice zastanawiają się czy Łukasz Sekulski zostanie w Stalowej Woli po ewentualnym awansie do I ligi?

- O tym porozmawiamy po ostatnim meczu z Błękitnymi.



Więcej o: