Napastnik Stalówki: Każdy piłkarz marzy o ekstraklasie

Najlepszy napastnik II ligi, Łukasz Sekulski ze Stali Stalowa Wola wciąż nie wyklucza zmiany barw klubowych w przerwie zimowej. Zawodnikiem interesują się ekstraklasowicze, w tym Ruch Chorzów.

Chcesz wiedzieć wszystko o piłce nożnej na Podkarpaciu? Wejdź na RZESZOW.SPORT.PL



Łukasz Sekulski stał się prawdziwym objawieniem rundy jesiennej obecnego sezonu w II lidze. Napastnik był już dogadany z Siarką Tarnobrzeg, ale w ostatniej chwili nie podpisano z nim kontraktu. Trafił do innego drugoligowca z Podkarpacia, Stali Stalowa Wola. Transfer okazał się strzałem w "dziesiątkę". Sekulski w lidze strzelił 17 z 30-stu goli, jakie zdobyli hutnicy jesienią. Jest najlepszy strzelcem rozgrywek, a Stalówka zajęła wysokie czwarte miejsce w tabeli. - Nikt z nas nie przypuszczał, że tak "odpali". Mam świadomość, ile punktów nam zapewniły jego gole - nie ukrywa prezes piłkarskiej spółki akcyjne Stali Stalowa Wola, Mariusz Szymański. Teraz musi on zrobić wszystko, by zatrzymać najlepszego strzelca ligi na wiosnę. A chętnych nie brakuje. Sekulskiego jesienią obserwowało kilku przedstawicieli klubów z ekstraklasy. W tym broniący się przed spadkiem Ruch Chorzów. Sekulski ma ważny kontrakt jeszcze półtora roku. Klauzula odstępnego wiosną jednak obowiązywać nie będzie. Dlatego jeśli ktoś będzie chciał wykupić tego zawodnika będzie musiał dogadać się ze stalowowolskim klubem. - Jak na razie żadne oferty do nas nie dotarły - ucina krótko prezes Stalówki. - Jakieś zapytania są - mówi z kolei Sekulski, który nie ukrywa, że chciałby spróbować sił w najwyższej klasie rozgrywkowej. - Jeśli mnie "puszczą" to bardzo podziękuję Stali za wszystko. Dano mi tu szansę odbudowania się. Każdy piłkarz marzy o ekstraklasie. Gdyby tam trafił to byłbym bardzo zadowolony. Jednak jeśli zostanę w Stalówce to będę dalej ciężko pracował - zaznacza piłkarz.

Hutnicy dobrą rundą jesienną rozbudzili apetyty kibiców. Do prowadzącego Energetyka ROW Rybnik tracą tylko dwa punkty. O awansie jednak nikt w klubie głośno nie mówi. - Zespół ma wiosną ugrać najwięcej jak się da. W dalszym ciągu będę się upierał, że nie ma mowy o awansie - kończy Szymański.