Sport.pl

Porażka Stalówki. Szczęście Śląska w końcówce. Niewykorzystany karny Mili. Gol ze spalonego?

Trzy minuty przed końcem regulaminowego czasu gry Śląsk Wrocław zapewnił sobie awans do ćwierćfinału Pucharu Polski. Zespół z Wrocławia w meczu ze Stalą Stalowa Wola uratował Hiszpan Juan Calahorro. Jego gol wzbudził jednak sporo kontrowersji, bo na pozycji spalonej przy tym trafieniu był napastnik Flavio Paixao.

Chcesz wiedzieć wszystko o piłce nożnej na Podkarpaciu? Wejdź na RZESZOW.SPORT.PL



Mecz ze Śląskiem Wrocław miał być dla piłkarzy Stali Stalowa Wola nagrodą za dobrą, a przede wszystkim skuteczną grę w obecnej edycji Pucharu Polski. W tym sezonie piłkarze Stalówki potrafili na własnym stadionie wyeliminować już pierwszoligową Olimpię Grudziądz (2:0) i ekstraklasową Lechię Gdańsk (2:1). Śląskowi natomiast mieli zrewanżować się za ubiegłoroczną porażkę w 1/16 Pucharu Polski, kiedy po dogrywce ulegli 1:3.

Na trybunach stadionu we wtorkowe popołudnie zasiadało niespełna 2,5 tysiąca widzów. Mecz transmitowany był przez telewizję Polsat Sport. To właśnie na przyjazd telewizji piłkarze ze Stalowej Woli mieli wystąpić z zaklejonym logo miasta. Miał to być protest w kierunku prezydenta Andrzeja Szlęzaka, który nie chce wspierać piłkarskiej spółki akcyjnej Stali. Zamiast tego kibice na jednej z trybun wywiesili transparent: "Witamy na Bubel Arena im. A. Szlęzaka".

Wracając do spotkania, to ożywiło się ono dopiero w 74. minucie. Wówczas sędzia z Olsztyna Marcin Szczerbowicz podyktował bardzo dyskusyjną "jedenastkę". W polu karnym padł na murawę Rafał Grodzicki i goście stanęli przed szansą na gola. Sprawiedliwości stało się jednak zadość. Tomasz Wietecha wyczuł Sebastiana Milę i obronił strzał pomocnika, który niedawno przypieczętował historyczne zwycięstwo reprezentacji Polski w meczu eliminacyjnym z Niemcami. Wtedy hutnicy grali już w osłabieniu, bo w 62. minucie drugą żółtą kartkę w tym spotkaniu obejrzał obrońca Marcin Kowalski.

Zespół z Wrocławia nie zachwycił. Był zdecydowanym faworytem, prowadził grę, lepiej wyglądał pod względem fizycznym, ale przewaga nie przekładała się na wynik na boisku. Gospodarze umiejętnie się bronili i od czasu do czasu próbowali sił w kontrataku. Ten wychodził im jednak nieporadnie. Dużo było nerwowości przy wyprowadzaniu piłki i tak na dobrą sprawę poza akcją Damiana Łanuchy i dwoma strzałami Łukasza Sekulskiego miejscowi poważnie nie zagrozili wrocławskiej drużynie. Przyjezdni natomiast mogli już w pierwszej połowie zapewnić sobie prowadzenie. Świetnie z rzutu wolnego uderzał Mila, ale jeszcze lepiej zachował się w bramce Wietecha. Blisko gola był też Flavio Paixao, którego główkę zatrzymał bramkarz Stalówki. Tuż przed przerwą strzelał jeszcze Tomasz Hołota, ale i on nie znalazł recepty na popularnego "Balona".

Różnicę w grze widać było też po zmianie stron. Obrona Stali spisywała się jednak bez zarzutu. Dwukrotnie blisko gola był Mila, ale w ostatniej chwili jego uderzenie z pola karnego ofiarnie zablokował Adrian Bartkiewicz, a chwilę później jego wyczyn inny defensor stalowowolskiego zespołu Michał Czarny.

Szczęście dopisywało Stalówce do 87. minuty. Wtedy Thomas Hateley wrzucił piłkę w pole karne. Do futbolówki wyskoczył wprowadzony w drugiej połowie Juan Calahorro i ta znalazła się w siatce. Nie obyło się bez kontrowersji przy tym golu. Na pozycji spalonej był bowiem Paixao, który absorbował uwagę Wietechy na linii bramkowej. Arbiter trafienie Hiszpana jednak uznał i Śląsk szczęśliwie awansował do kolejnej rundy Pucharu Polski.





STAL STALOWA WOLA0
ŚLĄSK WROCŁAW1 (0)
Bramka (87. Calahorro)

Stal: Wietecha Ż - Bartkiewicz, Czarny, Bogacz, Kowalski Ż Ż CZ - Mistrzyk (59. Płonka), Łanucha, Giel (64. Kantor), Żmuda (90. Kałat), Michałek - Sekulski.

Śląsk: Pawełek - Zieliński, Hołota, Grodzicki Ż, Pawelec Ż - Pich, Mila Ż, Hateley, Droppa (69. Calahorro), F. Paixao - Machaj (83. Ostrowski).



Więcej o:
Komentarze (1)
Porażka Stalówki. Szczęście Śląska w końcówce. Niewykorzystany karny Mili. Gol ze spalonego?
Zaloguj się
  • sokolddd

    Oceniono 3 razy 3

    gdzie śląsk nie może tam sędzia pomoże. Chłopaki walczą ale mimo to nie mają szansy awansować bo wypadało by puścić drużynę z ekstraklasy. Niesłuszny karny bramka ze spalonego plus dodatkowo moim zdaniem zbyt pochopną 1 żółta kartka dla kowalskiego bo byl to 1 faul i mogloby wystarczyć upomnienie

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX