Trener AKS-u Rzeszów po zdobyciu złotego medalu MP: Należało nam się

AKS V LO Rzeszów wywalczył w niedzielę złoty medal mistrzostw Polski juniorów, w finale pokonując w trzech setach Volley Rybnik. Rzeszowianie w całym turnieju nie mieli sobie równych i wygrali wszystkie swoje mecze.

Chcesz wiedzieć wszystko o sporcie na Podkarpaciu? Wejdź na RZESZOW.SPORT.PL



- Uważam, że wygraliśmy zasłużenie. Mieliśmy najlepszą drużynę na tym turnieju - mówił tuż po wywalczeniu złotego medalu trener AKS-u Rzeszów Jacek Podpora. - Jestem bardzo dumny z chłopaków, cały klub i cały sztab jest dumny. Zagraliśmy od początku do końca bardzo dobre zawody. Ciężko komukolwiek było nawiązać z nami walkę, gdyż byliśmy zmotywowani i sportowo, i mentalnie - podsumował.

Trener Podpora przed zawodami mówił, że i jemu, i zawodnikom marzy się złoto, ale by je wygrać, wszystko musi ze sobą współgrać. - Wisiało w powietrzu to, że zdobędziemy złoty medal. Nie chciałem głośno o tym mówić przed turniejem, ale należało nam się, bo jeszcze raz powtórzę - mieliśmy najlepszą drużynę i najlepszych zawodników - ocenił trener.

Pięć zwycięstw i tylko dwa stracone sety to bilans rzeszowian w walce o złoto. - Znam swoich chłopaków i czułem, że możemy być wysoko. Wierzyłem w sukces i w to, że będziemy grać w finale - powiedział opiekun AKS-u.

Po drodze do tytułu łatwo jednak nie było. - Mecz ze Skrą w półfinale był dla nas takim przedwczesnym finałem. To był kluczowy pojedynek dla nas, zwłaszcza po porażce z nimi w turnieju półfinałowym. Gdzieś ta porażka w naszych głowach siedziała. Jednak od początku nie daliśmy im szans na wygraną i to my zagraliśmy o złoto - odetchnął trener Podpora.

Rzeszowianie oprócz złota wywalczyli trzy nagrody indywidualne: Dominik Depowski został MVP całego turnieju, Mateusz Masłowski najlepiej broniącym, a Marcin Komenda najlepiej rozgrywającym zawodnikiem mistrzostw. - Jeszcze Bartek Mordyl jako środkowy dostał dwie nagrody MVP i otrzymał szybkie powołanie do reprezentacji Polski. Był wcześniej w szerokiej kadrze, ale nie został ostatecznie powołany. Trener Jacek Nawrocki obserwował go na mistrzostwach i już po trzech dniach poprosił mnie o zgodę. Nie mówiłem Bartkowi o tym wcześniej, powiedziałem mu to dopiero w niedzielę, dlatego też zostawiamy go w Spale - cieszył się szkoleniowiec rzeszowskiej drużyny.

Rzeszowianie od początku uchodzili za faworytów turnieju, ale musieli potwierdzić to na boisku. - Należy nam się teraz parę dni wolnego. Zawodnikom i trenerowi również. Cały turniej kosztował mnie trochę nerwów, zwłaszcza kiedy wszyscy dookoła chodzili i mówili, że jesteśmy faworytami. Przed finałem niektórzy podchodzili, mówiąc, że będzie gładziutko, trzy szybkie sety, a w sporcie wiadomo, że niczego nie można być pewnym. Takie opinie odrzucam od siebie. Łatwo przecież nie było, ale chłopcy sprostali zadaniu na boisku i pokazali, że nie mają sobie równych na tych mistrzostwach - zakończył trener Podpora.