Ponad tysiąc uczestników rzeszowskiego półmaratonu. Zwycięzcami Ukraińcy

Pierwsze miejsce zarówno wśród mężczyzn, jak i wśród kobiet zajęli zawodnicy z Ukrainy. Łącznie w rzeszowskim półmaratonie, pomimo kiepskiej pogody, wystartowało ponad 2000 biegaczy.
Najlepszy wynik to nieco ponad godzina i siedem minut. W takim czasie do mety dobiegł najszybszy z mężczyzn Taras Solo ze Lwowa. Tuż po nim na mecie zameldował się Krovlaidis Sergii, również Ukrainiec, który na półmaraton przyjechał z Czernihowa. Ostatnie miejsce na podium wśród mężczyzn należało do rzeszowianina Michała Gąsiorskiego, nauczyciela i trenera.

Podobnie prezentowała się sytuacja wśród kobiet - pierwsze dwa miejsca należały do zagranicznych uczestniczek - Ukrainki Tatiany Holowczenko i reprezentantki Mołdawii Lili Fiskovicz, a trzecie do Anny Wojny, która pochodzi z Łużnej.

- Czasy osiągnięte przez zwycięzców są bardzo dobre. Liczy się też to, ilu uczestników w ogóle wystartowało. W zeszłym roku było to 500 osób, a dziś ponad dwa razy więcej - cieszył się organizator Piotr Kowal, trener z fundacji Biegam Bo Lubię. - Coraz więcej ludzi jest aktywnych fizycznie, a bieganie to szczególnie dobry sport dla wszystkich, bo można go uprawiać amatorsko - mówił.

Oprócz amatorów pobiegło też kilku zawodowców, m.in. 75-letnia Zofia Turosz, którą widownia przywitała gromkimi brawami. Sportsmenka dwa tygodnie temu zdobyła tytuł mistrzyni świata wśród weteranów w bieganiu. Na trasie pojawił się też Bogdan Dziuba, znany podkarpacki biegacz ze Stalowej Woli. Zajął szóste miejsce.

Wszyscy zawodnicy mieli do pokonania jednakową trasę, która zaczynała się i kończyła na skwerze pod Millenium Hall. Przebiegali m.in. przez ul. Kilara, Rynek, ul. Powstańców Warszawy i bulwary. Łączna długość trasy wyniosła ponad 21 km. - To, że startujecie na takiej trasie, znaczy, że macie dobrą kondycję. I że Rzeszów jest bardzo sportowy - mówił Tadeusz Ferenc, prezydent Rzeszowa.

Uczestnicy półmaratonu pochodzili z ośmiu krajów. Oprócz wspomnianej Ukrainy i Mołdawii byli to też reprezentanci Stanów Zjednoczonych, Słowacji czy Białorusi. - Dobrze, że tyle osób angażuje się w ten projekt. Wspólna pasja zbliża i pozwala przeżywać ciekawe chwile, takie jak ta - mówił po dotarciu na metę jeden z zawodników.

Oprócz dorosłych w zawodach wystąpiły też dzieci i młodzież. Ich biegi odbyły się przed południem. Pomimo deszczu w półmaratonie wzięło udział ok. 1000 z 1600 zgłoszonych młodych zawodników. Odbył się też bieg kelnerów, w którym nie liczył się czas dotarcia do mety, ale doniesienie jak największej liczby przedmiotów na tacy. Dodatkowym utrudnieniem był parasol, który należało trzymać nad głową. - Mało kto wie, ale kilkadziesiąt lat temu parasol był obowiązkowym atrybutem kelnera - mówił Grzegorz Urlik, zapraszając na ten niecodzienny wyścig.

Półmaraton w Rzeszowie odbył się już siódmy raz. Tradycyjnie zwycięzcy zostali nagrodzeni, za pierwsze miejsce - 4 tys. zł.

Teraz Rzeszów szykuje kolejne wydarzenie dla biegaczy. To maraton, który odbędzie się w październiku. - Mam nadzieję, że frekwencja w jesiennym biegu będzie taka sama jak na półmaratonie. Lub lepsza - mówi Kowal.