Rzeszowscy akrobaci zbierają pieniądze na Paryż

Sportowcy Klubu Akrobatyki Sportowej AZS Uniwersytetu Rzeszowskiego ciągle nie są pewni wyjazdu na czerwcowe mistrzostwa świata w Paryżu. Ale już dostają pisma z Polskiego Związku Akrobatyki Sportowej z kwotami, które muszą zapłacić na wypadek, gdyby na mistrzostwa jednak pojechali
- To kuriozalna sytuacja, bo już wpłaciliśmy po 400 zł od każdej osoby, która może wyjechać na mistrzostwa, a teraz trzeba wpłacać kolejne niemałe pieniądze, choć nie mamy pewności, czy pojedziemy. Nasza dwójka mieszana otrzymała co prawda wstępną rekomendację na ostatnich zawodach w Zielonej Górze, ale były uwagi co do choreografii - mówi Brygida Sakowska-Kamińska, trenerka akrobatów z KAS AZS UR.

- Terminy wpłat są tak ustalone, że trzeba je regulować jeszcze przed uzyskaniem pewności wyjazdu do Paryża. A co, jak nie uzyskamy ostatecznej rekomendacji? Pieniędzy nikt nam nie zwróci - dodaje Sakowska-Kamińska.

Podczas zawodów w Zielonej Górze wstępną rekomendację uzyskała dwójka mieszana, juniorzy młodsi Wanesa Kamińska i Aleksander Szczerbaty.

- Nasi zawodnicy prezentują wystarczający poziom, by walczyć na mistrzostwach świata o miejsca na podium - ocenia trener Brygida Sakowska-Kamińska. Mistrzostwa świata w Paryżu rozegrane zostaną w czerwcu. Żeby się tam zakwalifikować i pojechać, oprócz pieniędzy potrzebne są jeszcze tzw. rekomendacje PZAS. Zawody, podczas których rzeszowscy akrobaci ubiegali się o rekomendacje, odbyły się w Zielonej Górze. - Naszych juniorów stać, by wywalczyć rekomendację, i to potwierdzili - mówi trener Brygida Sakowska i dodaje: - Ale komisja pod przewodnictwem Danuty Majewskiej, a właściwie ona sama, stwierdziła, że moi zawodnicy muszą poprawić jeszcze choreografię. To dziwne, bo ta pani jako trener korzysta z usług osoby, która i dla nas przygotowywała choreografię - mówi Brygida Sakowska-Kamińska i dodaje: - Uważam, że nasza dwójka jest teraz najlepszym zespołem w swojej kategorii wiekowej w Polsce.

Na mistrzostwa do Paryża w tej kategorii wiekowej mogą wyjechać dwa zespoły. O miejsca rywalizują dwa zespoły z Chorzowa i jeden z Rzeszowa. Jeden z zespołów chorzowskich już uzyskał rekomendację PZAS. - To dość dziwne, bo oni z nami przegrywają na różnych zawodach, a teraz otrzymali rekomendację bez uwag. To zwykłe rzucanie kłód pod nogi - mówi Sakowska-Kamińska. 10 kwietnia wybiera się ze swoimi zawodnikami na turniej do Belgii. Wyjeżdżają na własny koszt. - I to będzie dobra weryfikacja naszych umiejętności - mówi Sakowska-Kamińska.

O komentarz poprosiłem Danutę Majewską.

- Pani Sakowska pana podpuściła? Ale z choreografią jest rzeczywiście gorzej w przypadku zespołu z Rzeszowa - powiedziała Danuta Majewska. Gdy poprosiłem o wyjaśnienie, przerwała połączenie i już nie odbierała telefonu.

Ostatecznie jeden zespół z Chorzowa i rzeszowski KAS AZS UR będą jeszcze ze sobą rywalizować.

Brygida Sakowska-Kamińska nie może pogodzić się z regułami występów zagranicznych zespołów juniorów. - Podczas zawodów w Zielonej Górze około 70 procent zespołów, które prezentują wystarczający poziom, nie otrzymało rekomendacji. Nie rozumiem tego, bo skoro i tak sami płacą za wyjazd i prezentują poziom sportowy, to dlaczego związek ich ogranicza? Walczyłam o nich, ale bezskutecznie - mówi Sakowska-Kamińska.

Dyrektor biura i wiceprezes Polskiego Związku Akrobatyki Sportowej Andrzej Kuteraś broniąc systemu kwalifikacji na występ w Paryżu, zasłania się wytycznymi ministerstwa sportu. - Nasz związek finansuje wyjazd tylko dwóch zespołów seniorskich, a juniorów w ogóle. To efekt tego, że ministerstwo sportu nie pozwala finansować występów juniorów w dyscyplinach nieolimpijskich, a akrobatyka taką jest - mówi Kuteraś.

W czwartek KAS AZS UR otrzymał ze związku korespondencję. Wynika z niej, że ma wpłacić kolejne kwoty za ewentualny wyjazd do Paryża. - Już wpłaciliśmy po 400 zł zaliczki od osoby (zawodnicy i trener - przyp. red.), bo gdybyśmy tego nie zrobili, to nie bylibyśmy brani pod uwagę, nawet jakbyśmy zdobyli rekomendacje. Teraz mamy zapłacić do 28 marca kolejne ponad 480 złotych. Dodatkowo do 30 marca trzeba zapłacić tzw. startowe. To 540 złotych od jednego zawodnika. Natomiast do 25 maja musimy wpłacić jeszcze ponad 3900 złotych. Na razie jednak się nie poddajemy i zbieramy pieniądze - mówi Sakowska-Kamińska.

KAS AZS UR zwrócił się do miasta o dofinansowanie. Miasto obiecało wypłacić 3 tys. zł. - I bardzo się z tego cieszymy. Będzie przynajmniej na bilety lotnicze. Bo ciągle wierzymy, że do Paryża pojedziemy - kończy trenerka.