Cracovia z Pucharem Polski! Sanoczanom zabrakło sekundy!

Taka porażka boli chyba najbardziej. Hokeiści Ciarko PBS Banku Sanok przegrali z Comarchem Cracovią 3:4 w finale Pucharu Polski, którego byli gospodarzami. Gola decydującego o zwycięstwie rywali stracili na sekundę przed końcem dogrywki!

Więcej o sporcie na Podkarpaciu na RZESZOW.SPORT.PL



Spotkania sanockiego zespołu z Comarchem Cracovią od kilku sezonów dostarczają sporych emocji. Nie inaczej było i tym razem. Choć w tym sezonie Ciarko PBS Bank nie dysponuje już tak mocnym składem jak w poprzednich sezonach, to jednak w starciu z krakowianami, w dodatku we własnej hali, jest faworytem.

Ale finał lubi rządzić się swoimi prawami, tym bardziej gdy spotykają się dwie równe drużyny. Cracovia już w sobotę w półfinale stoczyła mecz o życie z najlepszymi obecnie w lidze hokeistami GKS-u Tychy. Faworyt turnieju finałowego wrócił do domu, a krakowianie stanęli przed szansą na wywalczenie trofeum. Tyle tylko, że lepiej im wychodziło bronienie się niż atakowanie.

Odpowiedź z Krakowa

Pojedynek rozpoczął się znakomicie dla miejscowych, którzy na początku pierwszej tercji za sprawą Roberta Kosteckiego objęli prowadzenie. Odpowiedź gości była jednak natychmiastowa. Dwie bramki krakowian ustawiły nieco dalsze minuty tego spotkania.

Sanoczanie rzucili się do odrabiania strat, ale grali tak, jakby chcieli wejść z krążkiem do bramki. Za dużo było indywidualnych akcji, za mało prób rozmontowania obrony Cracovii. No i goście mieli jeszcze niesamowitego Rafała Radziszewskiego w bramce. Ten łapał nawet te uderzenia, które większość kibiców w Arenie Sanok widziała już w bramce.

Kara za karą

A pracy miał sporo. Koledzy z pola grali bowiem dość ostro, często łamiąc przepisy. W efekcie przyjezdni raz za razem grali w osłabieniu. Bronili się jednak znakomicie, nawet gdy przez trzy minuty musieli grać w trzech na pięciu sanoczan. Miejscowi ze skutecznością byli na bakier, aż do 36. minuty. Wtedy strzał Rafała Dutki wreszcie znalazł drogę do bramki krakowian.

Trzecia tercja wreszcie wyglądała na bardziej wyrównaną. Mniej też było kar, a więcej gry, choć przewaga nadal była po stronie gospodarzy. Tym brakowało jednak szczęścia. Tak jak choćby w 47. minucie, gdy kolejny błąd defensywy Ciarko bezlitośnie wykorzystał Michał Piotrowski. Ale równie szybko jak w pierwszej odsłonie przyjezdni odrobili straty, tak teraz stracili przewagę.

Zaledwie kilkadziesiąt sekund później kolejny remis w meczu dał Petr Sinagl. A że potem każda z drużyn bardziej skupiała się na tym, by bramki nie stracić, o triumfie w Pucharze Polski zadecydować musiała dogrywka.

Zabójcza końcówka

W tej, podobnie jak i wcześniej, krakowianie skupili się na obronie wyniku. Na grę ofensywną zaczynało im brakować sił. Nieco mocniej ruszyli do przodu jedynie w momencie, gdy grali w przewadze. Ale nie wykorzystali dwóch minut, które podarował im Marcin Biały, hokeista z Sanoka.

I gdy wydawało się, że o triumfie zadecydują rzuty karne, na ławkę kar powędrował kolejny z sanoczan. A na zegarze zostało dziewięć sekund do końca. Goście wygrali jednak wznowienie, a na 1,2 sekundy do końca celnym strzałem popisał się Petr Dvorak i goście oszaleli z radości. Zdobyli pierwszy w historii Puchar Polski.

Sanoczanie z kolei przegrali drugi finał z rzędu. Rok temu ulegli GKS-owi Jastrzębie, choć w mniej dramatycznych okolicznościach.



CIARKO PBS BANK SANOK3
COMARCH CRACOVIA4
Tercje: 1:2, 1:0, 1:1. Dogrywka: 0:1

Bramki: 1:0 Kostecki (6.), 1:1 Chmielewski (8., w przewadze), 1:2 Kalus (9.), 2:2 Dutka (36., w przewadze), 2:3 Piotrowski (47.), Sinagl (48.). 3:4 Dvorak (70.).

Ciarko: Murray - Richter, Milovanovic; Sinagl, Zapała, Vozdecky - Dutka, Besch; Kostecki, Mahbod, Aquino - Rąpała, Kloz; Strzyżowski, Ćwikła, Biały - Pociecha, Dolny; Demkowicz, Wilusz, Mermer.

Cracovia: Radziszewski - A. Kowalówka, Noworyta; S. Kowalówka, Słaboń, Chmielewski - Zvatora, Kłys; Rehak, Kostourek, Piotrowski - Wajda, Dąbkowski; Kalus, Dvorak, Laszkiewicz - Zieliński, Galant; Wiśniewski, Kozłowski, Cieślicki.

Kary: 4-14 min.