Nowy mistrz Europy niepokonany w Rzeszowie. "Niewiarygodne"

Słowak Martin Vaculik został nowym mistrzem Europy na żużlu. W niedzielnej IV rundzie Indywidualnych Mistrzostw Europy rozgrywanej w Rzeszowie wygrał wszystkie swoje biegi i w klasyfikacji generalnej pokonał Duńczyka Nickiego Pedersena o trzy punkty.

Wszystko o PGE Marmie w specjalnym serwisie na RZESZOW.SPORT.PL



Martin Vaculik, by myśleć o tytule, musiał w Rzeszowie zdobyć sześć punktów więcej od Nickiego Pedersena. Słowak wygrał wszystkie swoje starty i z kompletem punktów awansował do finału. Duńczyk tylko dwukrotnie zameldował się na mecie jako pierwszy. Dwa razy ukończył biegi jako drugi, a w swojej ostatniej gonitwie, w której bezpośrednio rywalizował z Vaculikiem, został wykluczony. Tym samym przed biegiem finałowym Słowakowi udało się zniwelować stratę pięciu "oczek" i obaj zawodnicy zrównali się punktami. - Przed zawodami sam nie wierzyłem w zwycięstwo w mistrzostwach. Strata kilku punktów do trzykrotnego mistrza świata Nickiego Pedersena to było dużo. Po cichu gdzieś przewijała się myśl o zwycięstwie, ale raczej było to tylko marzenie - powiedział tuż po zakończonych zawodach nowy mistrz Europy. - Udało się wygrać wszystkie biegi i mimo trudów tego cyklu zdobyć złoto. Jest to dla mnie bardzo niewiarygodne. Jeszcze sam w to do końca nie wierzę. Cały sezon był bardzo dziwny, jednak się udało i jestem bardzo szczęśliwy - dodał Vaculik.

Przed ostatnim finałowym biegiem Vaculikowi do zwycięstwa wystarczył punkt. Pod nieobecność w ostatnim starcie Duńczyka, który odpadł w barażu, wszystko było w rękach Słowaka. Dramaturgii w ostatnim biegu jednak nie brakowało. Przy pierwszej próbie doszło do kolizji Grzegorza Zengoty z Hansem Andersenem. Polak za to zdarzenie został ukarany wykluczeniem. Przy drugim podejściu taśma startująca nie zadziałała prawidłowo i zawodnicy po raz kolejny musieli ustawić się na linii startowej. Za trzecim razem problemów już nie było. Słowak znów pojechał bezbłędnie i wygrywał nie tylko zawody w Rzeszowie, ale również zdobył tytuł indywidualnego mistrza Europy. - Sezon żużlowy jest niezwykle ciężki, jednak bardzo się cieszę, że na końcu udało się odnieść taki sukces. Przed zawodami nie wierzyłem, że w niedzielę wieczorem będę mógł świętować. Miałem marzenia, w które uwierzyłem dopiero wtedy, kiedy Nicki odpadł w biegu barażowym i nie awansował do finału - zakończył szczęśliwy Słowak.