Sport.pl

Martin Vaculik mistrzem Europy! Złoto odebrał w Rzeszowie

Słowak Martin Vaculik został indywidualnym mistrzem Europy na żużlu. Złoto wyrwał Duńczykowi Nickiemu Pedersenowi, do którego przed czwartym finałem Speedway European Championships w Rzeszowie tracił pięć punktów. W niedzielę Słowak był jednak niepokonany.

Więcej o sporcie na Podkarpaciu na RZESZOW.SPORT.PL



To było piękne widowisko, jak zresztą wszystkie w tegorocznym cyklu, pierwszym, jeśli chodzi o walkę o tytuł mistrza Europy. Do tej pory bowiem o mistrzostwie decydował jeden turniej, a dodatkowo nie skupiał on na starcie najlepszych zawodników Starego Kontynentu. Tym razem było inaczej. W cyklu znaleźli się niemal wszyscy najlepsi żużlowcy Europy, niestety, do mety nie dojechali w komplecie.

W czwartym, decydującym turnieju nie wystąpili bowiem drugi w klasyfikacji generalnej Anglik Tai Woffinden, trzeci Tomasz Gollob i piąty Rosjanin Emil Sajfutdinow. Wszystkich wyeliminowały kontuzje. Ten pierwszy zapowiedział co prawda przyjazd do Rzeszowa i walkę o złoto, ale ostatecznie uraz obojczyka okazał się zbyt bolesny i Anglik wybrał odpoczynek i walkę o tytuł mistrza świata za tydzień w Toruniu.

Pogoń Vaculika

Absencja tych trzech zawodników mocno przybliżyła lidera cyklu Nickiego Pedersena do złota jeszcze przed zawodami. Kolejny żużlowiec w klasyfikacji, właśnie Martin Vaculik, tracił do niego sporo, bo pięć punktów.

Tyle tylko, że Słowak czuł się na torze w Rzeszowie znakomicie. Pedersen, dla którego w tym sezonie był to domowy tor (jeździł w barwach PGE Marmy Rzeszów), o każdy punkt musiał walczyć na dystansie, gdyż po starcie nie był z przodu.

Decydujący dla losów tytułu okazał się bieg 17. Po czterech seriach startów Vaculik odrobił do Pedersena dwa punkty. Po turnieju zasadniczym zrównał się z Duńczykiem. We wspomnianym 17. wyścigu obaj panowie spotkali się pod taśmą. Vaculik wystartował, jak zwykle, znakomicie. Pedersen był z tyłu i na pierwszym łuku podciął Szweda Fredrika Lindgrena, za co został wykluczony. Powtórkę wygrał Słowak i z kompletem punktów wylądował w finale. Duńczyk musiał o finał walczyć w barażu.

Złoto w cieniu upadku

W tym nie poradził sobie z Grzegorzem Zengotą i swoim rodakiem Hansem Andersenem i praktycznie przekreślił swoje szanse na tytuł. Vaculikowi w finale wystarczyło zdobyć tylko jeden punkt.

Słowak jednak nie kalkulował i znakomicie wyszedł spod taśmy. Jechał po tytuł, ale bieg został przerwany. Na wyjściu z łuku podniosło koło Grzegorza Zengoty, potrącił Vaculika, upadł, a jego motor staranował Hansa Andersena. Polak został wykluczony z powtórki, a to oznaczało mistrzostwo Europy dla Słowaka. Więcej radości z pewnością dałoby mu jednak dojechanie do mety z wszystkimi rywalami.

Tym bardziej że za drugim podejściem też bieg się nie zakończył. Zawiniła maszyna startowa. Ale co się odwlecze to nie uciecze. Za trzecim razem Vaculik znów wystrzelił spod taśmy i z kompletem punktów zakończył rzeszowską imprezę. Drugi był Rosjanin Grigorij Łaguta, który tym samym przypieczętował brązowy medal w klasyfikacji generalnej, a trzeci do mety dojechał Andresen.

Gwizdy dla Pedersena

Po ostatnim biegu Vaculik mógł świętować mistrzostwo, a Pedersen na pocieszenie dostał srebrny medal. A był faworytem, startował bowiem niemal w domu. Tutaj ścigał się bowiem w barwach PGE Marmy, ze słabym skutkiem, bowiem ta spadła z Enea Ekstraligi. Po biegach nie otrzymywał jednak od rzeszowskiej publiczności oklasków, lecz gwizdy. Zapewne właśnie za wydarzenia w lidze, gdzie odpuścił kilka meczów, ścigając się jednocześnie w Grand Prix. Kibice byli tak na niego źli, że gdy został wykluczony w 17. biegu, zareagowali owacjami...

Miejscowi słabo

Fani PGE Marmy mogli kibicować natomiast trzem innym zawodnikom. Ci jednak spisali się znacznie słabiej niż Pedersen. Junior Łukasz Sówka nie był w stanie powalczyć na równi z rywalami i z trzema punktami zajął ostatecznie 14. miejsce. O pechu może mówić z kolei Chorwat Jurica Pavlic, który zaliczył dwa defekty na drugich pozycjach. W efekcie zdobył w całych zawodach tylko trzy punkty i zajął 13. miejsce.

Najwyżej sklasyfikowany został lider PGE Marmy Grzegorz Walasek, który startował w Rzeszowie z "dziką kartą". "Walas" nieźle wychodził spod taśmy i był blisko zakwalifikowania się do biegu barażowego, ale ostatecznie zabrakło mu dwóch punktów. Uzbierał siedem "oczek" i uplasował się na 9. pozycji.

W turnieju wystartowało łącznie sześciu Polaków. Oprócz Zengoty, Walaska i Sówki jeździli też Maciej Janowski (7. z ośmioma punktami), Robert Miśkowiak (12. z sześcioma punktami) i Sebastian Ułamek (15. z dwoma punktami).



Klasyfikacja 4. finału SEC:

1. Martin Vaculik 15+3 (3, 3, 3, 3, 3)

2. Grigorij Łaguta 14+2 (3, 2, 3, 3, 3)

3. Hans Andersen 9+1 (2, 3, 1, 0, 3) +2. miejsce w barażu

4. Grzegorz Zengota 11+w (1, 3, 3, 2, 2) + 1. miejsce w barażu

5. Nicki Pedersen 10 (3, 2, 2, 3, w) + 3. miejsce w barażu

6. Andriej Karpow 10 (0, 3, 2, 2, 3) + wykluczenie w barażu

7. Maciej Janowski 8 (d, 2, 3, 1, 2)

8. Fredrik Lindgren 8 (2, 2, 2, 1, 1)

9. Grzegorz Walasek 7 (3, 1, 0, 2, 1)

10. Ales Dryml 7 (2, 0, 1, 2, 2)

11. Leon Madsen 6 (1, 1, d, 3, 1)

12. Robert Miśkowiak 6 (2, 1, 2, 1, d)

13. Jurica Pavlic 3 (d, 0, d, 1, 2)

14. Łukasz Sówka 3 (1, 1, 0, 0, 1)

15. Sebastian Ułamek 2 (1, 0, 1, d, 0)

16. Nicolas Covatti 1 (d, d, 1, w, d)



Czołówka klasyfikacji generalnej SEC:

1. Martin Vaculik 47

2. Nicki Pedersen 44

3. Grigorij Łaguta 42

4. Hans Andersen 35

5. Maciej Janowski 33

6. Tai Woffinden 33

7. Tomasz Gollob 32

8. Fredrik Lindgren 28

9. Emil Sajfutdinow 27

10. Andriej Karpow 22

Więcej o: