Syn lepszy od ojca. W derbowym pojedynku Stal Mielec rozbiła Stal Rzeszów

Nie tak wyobrażali sobie derbowy pojedynek ze Stalą Mielec piłkarze i kibice Stali Rzeszów. Nie tak wyobrażał go sobie trener Krzysztof Łętocha, którego zespół przegrał w Mielcu aż 1:4, a dwie bramki dla gospodarzy zdobył syn szkoleniowca rzeszowskiej drużyny Sebastian Łętocha.

Więcej o rzeszowskiej piłce nożnej na RZESZOW.SPORT.PL



- Wynik jest sprawą otwartą. Liczę na dobry mecz, bo ostatnio tylko punktujemy, a nie wygrywamy - mówił przed niedzielnym spotkaniem ze Stalą Mielec trener rzeszowian Krzysztof Łętocha.

Niestety w Mielcu ekipa Łętochy musiała przełknąć gorzką pigułkę. Po pierwszej połowie goście przegrywali 0:2, a po zmianie stron dostali jeszcze dwie bramki. Wynik meczu otworzył Sebastian Łętocha, który wykorzystał sytuację sam na sam z Miłoszem Lewandowskim. Tuż przed przerwą podwyższył natomiast Krystian Getinger. Obrońca uderzył nie do obrony z rzutu wolnego i zasłonięty golkiper Stali Rzeszów musiał po raz drugi wyciągać piłkę z siatki.

Bramki dla miejscowych wisiały w powietrzu. Już w 6. minucie znakomitą okazję zmarnował Kamil Kościelny, który przestrzelił z pięciu metrów. Kościelny nie popisał się też w 22. minucie, kiedy z najbliższej odległości nie zdołał pokonać świetnie broniącego Lewandowskiego.

Na listę strzelców mogli wpisać się też przyjezdni. A dokładnie Łukasz Szczoczarz i Piotr Prędota. Ten pierwszy w 2. minucie strzelał z lewego narożnika pola karnego, ale Wojciech Daniel nie dał się pokonać. Z kolei uderzenie Prędoty i centymetry minęło lewy słupek mieleckiej bramki.

Rzeszowianom piłkę do siatki rywali udało się skierować po przerwie. Uczynił to Ernest Szela w 57. minucie. Wówczas było już jednak 1:3, bo trzy minuty wcześniej z rzutu karnego po raz drugi w tym spotkaniu Lewandowskiego pokonał Łętocha.

Goście próbowali odrobić straty, ale ich ataki było bardzo nieporadne. W dodatku od 61. minuty musieli grać w "dziesiątkę" po tym jak dwie żółte kartki w przeciągu siedmiu minut otrzymał Szela. W końcówce rozmiary porażki mógł zmniejszyć Szczaczarz lecz jego strzał z rzutu wolnego poszybował nad bramką Stali Mielec. Losów spotkania nie odmienił też wprowadzony za Prędotę Konrad Maca, który wrócił do składu Stali Rzeszów po kontuzji.

Zamiast drugiego gola dla przyjezdnych bramkę zdobyli mielczanie. Wprowadzony w końcówce meczu Damian Skiba w doliczonym już czasie gry pokonał Lewandowskiego i tym samym ustalił wynik spotkania na 4:1

Porażka w Mielcu była drugą przegraną rzeszowskiego zespołu w tym sezonie. Podopieczni Łętochy po dobrym początku nie zdołali wygrać w sześciu ostatnich spotkaniach i z pierwszego miejsca spadli na ósmą lokatę. Obecnie z dorobkiem 14 punktów znajdują się tuż nad strefą spadkową.

STAL MIELEC4 (2)
STAL RZESZÓW1 (0)
Bramki: Łętocha (35., 54. - k.), Getinger (45.), Skiba (90.) - Szela (57.)

Stal Mielec: Daniel - Podstolak, Duda, Załucki, Getinger - Kościelny Ż, Żubrowski (82. Skiba), Głaz, Domański - Buczyński (90. Bożek), Łętocha Ż (88. Pruchnik).

Stal Rzeszów: Lewandowski - Konrad Hus, Bednarczyk, Baran Ż, Drelich (75. Drożdżal) - Lisańczuk, D. Jędryas, Kolesnikovs (56. Więcek) - Prędota (68. Maca), Szela Ż Ż CZ, Szczoczarz.