Trener Developresu przed startem ligi: "Idziemy w dobrym kierunku"

Pierwszoligowy Developres Rzeszów przed nowym sezonem jest już na ostatniej prostej. Po serii spotkań sparingowych i trzech turniejach towarzyskich zespół czekają już ostatnie szlify w hali. 2 października beniaminek zmierzy się w III rundzie Pucharu Polski z Ekstrimem Gorlice, a trzy dni później zainauguruje sezon ligowy.

Wszystko o siatkówce w specjalnym serwisie na RZESZOW.SPORT.PL



W trakcie przygotowań do ligi beniaminek z Rzeszowa rozegrał 17 meczów. Wygrał siedem i poniósł 10 porażek (28 setów wygrał, 32 przegrał). - Okres przygotowawczy przebiegł według planu. Zrealizowaliśmy praktycznie wszystko, co sobie założyliśmy. Dużo rzeczy udało się poprawić, nad kilkoma musimy jeszcze popracować, ale ogólnie mogę powiedzieć, że idziemy w dobrym kierunku - mówi trener Developresu Rzeszów Marcin Wojtowicz.

Pierwsze sprawdziany formy dla rzeszowskiego zespołu nie wypadły najlepiej. Trzy mecze kontrolne z Pałacem Bydgoszcz, Chimikiem Jużne i Muszynianką Fakro Muszyna zakończyły się wysokimi porażkami. - Zaczęliśmy sparingi z bardzo silnymi przeciwnikami. Chcieliśmy wiedzieć dokładnie, co jeszcze musimy zrobić i czego brakuje nam do tego najwyższego poziomu - podsumowuje początek przygotowań szkoleniowiec.

Po trzech sparingach przyszła pora na dwa towarzyskie turnieje. W Ostrowcu Świętokrzyskim Developres zdołał wygrać tylko jedno z pięciu spotkań ze Spartą Warszawa, ale w każdym przegranym meczu wygrywał jedną partię. Rywalizacja w Ostrowcu toczyła się bez względu na wynik w trzech setach. Tym samym rzeszowska drużyna zawody ukończyła na czwartej pozycji, wyprzedając Silesię Volley Mysłowice i wspomnianą Spartę.

Potem drużyna trenera Wojtowicza wystąpiła na imprezie Fakro Cup. W turnieju o Puchar Ziemi Gorlickiej rzeszowianki dwukrotnie pokonały białoruski Kommunalnik Mogilov (3:1, 3:0) i Politechnikę Śląską Gliwice (3:0). Przegrały jedynie z Atlantem Baranoviche (0:3) i ostatecznie zajęły 4. miejsce. - To, co sobie zakładaliśmy i to, nad czym pracowaliśmy na treningach, w dalszych spotkaniach zaczynało przynosić efekty. Bywało różnie, raz trochę lepiej, raz gorzej, ale nasza gra stawała się coraz lepsza. Do poziomu wymarzonego, takiego który sam chciałbym, by zespół prezentował, jeszcze trochę brakuje. Ciągle musimy pracować i ulepszać naszą grę - ocenia Wójtowicz, którego zespół w kolejnych spotkaniach Developres pokonał w Tryńczy KSZO Ostrowiec Świętokrzyski 3:1, a dzień później przegrał w Błażowej z młodzieżową reprezentacją Polski z SMS-u PZPS Sosnowiec 2:3. Na sam koniec okresu przygotowawczego Developres wystąpił w roli gospodarza na turnieju o Puchar Firmy Developres, gdzie uległ jedynie rewelacyjnie spisującym się zawodniczkom z Ostrowca. W pozostałych dwóch spotkaniach pokonał SMS PZPS Sosnowiec i Spartę Warszawa i zakończył zmagania na drugim miejscu. - Teraz koncentrujemy się już na rywalizacji w lidze i Pucharze Polski. Meczów kontrolnych nie będziemy już rozgrywać. Czeka nas tylko ciężka praca na sali - zaznacza Wojtowicz i dodaje - Zeszliśmy już z obciążeń na siłowni. Jakiś czas temu zakończyliśmy etap mocnej siłowni. Teraz skupiamy się na dynamice i na poukładaniu naszej gry.

Dla Developresu będzie to pierwszy sezon na pierwszoligowych parkietach. W ubiegłorocznych rozgrywkach rzeszowski zespół spisywał się bardzo dobrze, dlatego apetyty na zwycięstwa są spore. - Każdy chce być jak najwyżej. Zarząd postawił nam cel, by być w górnej części tabeli, by mieścić się w tej pierwszej szóstce. Ja podchodzę do sezonu tak, by w każdym meczu grać na sto procent i walczyć o zwycięstwo. Na pewno nikogo się nie przestraszymy i na każdy mecz będziemy wychodzić z takim założeniem, by ugrać jak najwięcej - zapowiada trener Developresu.

- Najważniejsze dla nas są pojedyncze akcje, później sety, a dopiero potem mecze. Chciałbym, by zespół koncentrował się na tym, co się dzieje tu i teraz, a dopiero potem będziemy patrzeć w przyszłość. Taką filozofię próbuję przekazać dziewczynom. Dla nas najważniejsza jest pierwsza akcja w pierwszym meczu. Na końcowy efekt wolę poczekać do końca, skupić się na małych krokach. Wpierw starać się wygrać pierwszy mecz, potem drugi, a na ile to wystarczy, to zobaczymy. Ten cel, który postawił przed nami zarząd, jest realny. Nie chcę mówić, że jest to plan minimum, ale myślę, że jest on w naszym zasięgu - kończy szkoleniowiec rzeszowskiej drużyny, która 2 października zagra z Ekstrimem Gorlice w III rundzie Pucharu Polski, a trzy dniu później na inaugurację rozgrywek ligowych na własnej hali podejmować będzie Budowlanych Toruń.