Kluby nad przepaścią, bo miasto nie pomaga?

- Bez pomocy miasta nie uda nam się rozegrać sezonu - mówił w poniedziałek na spotkaniu z radnymi Wilhelm Woźniak, prezes koszykarskiej ekstraklasowej sekcji kobiet AZS Rzeszów. - Stoimy na dramatycznym zakręcie - dodawał Tadeusz Czułno, dyrektor sportowy SPAR AZS Politechniki Rzeszowskiej, która gra w ekstraklasie tenisa stołowego

Więcej o sporcie w Rzeszowie na RZESZOW.SPORT.PL



Oba kluby stoją nad przepaścią. Mają miesiąc na zbudowanie budżetu albo wycofają się z lig, w których grają. Rzeszów straci dwa ekstraklasowe kluby, oszczędza bowiem na pomocy. Koszykarki, które swoje mecze rozgrywały w Łańcucie, bo na wynajem hali Podpormie nie było ich stać, dostają dotację w wysokości 70 tys. zł, tenisiści - 30 tys. zł. - Dla porównania inne kluby z naszej ligi dostają np. ponad milion złotych, Polkowice, Bydgoszcz i Rybnik po 700 tys. zł, a Pruszków łącznie ponad 500 tys. zł - wyliczał na spotkaniu Woźniak. - Sekcja kobieca tenisa stołowego w Tarnobrzegu dostaje 300 tys. zł, w Jarosławiu Kolping dostaje 220 tys. zł - dodawał Czułno.

Obaj chcieli pokazać radnym, w jak trudnej sytuacji znajdują się ich kluby i jak mało miasto ich wspiera. - Spotkaliśmy się tutaj, bo z informacji, które otrzymujemy, nasze kluby ekstraklasowe są bliskie wycofania się z rozgrywek przez brak środków i odpowiedniego wsparcia z urzędu miasta. To niepokojące, trzeba o tym rozmawiać, coś z tym zrobić - stwierdził Witold Walawender, radny Rozwoju Rzeszowa, organizator spotkania. Zaprosił radnych wszystkich klubów. Zjawili się, ale momentami wyglądali, jakby faktycznie nie znali sprawy.

"Myślą, że żartuję"

- Gdy komuś w kraju mówimy, ile dostajemy dotacji, to najpierw się śmieje, bo myśli że żartujemy. A później nam współczuje - kontynuował Tadeusz Czułno, przywołując jako przykład Białystok, który sponsoruje rozgrywki w ekstraklasie tenisa stołowego, choć nie ma tam drużyny.

Na nie większe pieniądze mogą liczyć też inne zespoły. Siatkarki Developresu Rzeszów, które właśnie awansowały do I ligi, otrzymały 39 tys. zł, kilkakrotnie mniej niż zespoły z innych miast grające w I czy II lidze. Zespół ten ma jednak sporo szczęścia, bo ma możnego sponsora.

- A my, gdy rozmawiamy ze sponsorami, to pierwsze ich pytanie jest: a ile daje wam miasto, gmina? - wspominał Czułno. To samo podnosili prezesi sekcji piłki nożnej Stali Rzeszów i Resovii. - Co mamy powiedzieć sponsorowi, gdy pyta, jaką mamy pomoc od miasta? Tej pomocy praktycznie nie mamy - mówił Wojciech Zając z Resovii. Oba kluby piłkarskie dostają po 140 tys. zł. - A sama organizacja meczów w II lidze kosztuje w sezonie 340 tys. zł - wyliczali działacze.

- Patrząc na budżety klubów w naszej lidze i na udział dotacji z miasta w nich, to my przez ostatnie lata dokonaliśmy cudów, utrzymując się w II lidze - kontynuował Wojciech Zając. - Każdy pyta, czy Rzeszów stać na I ligę. Z tymi dotacjami od miasta to Rzeszowa nie stać na grę nawet w II lidze czy prowadzenie zespołu juniorów w rozgrywkach makroregionalnych. Wstydzimy się przyznać, ile dostajemy od miasta, a przecież my reprezentujemy Rzeszów - dodaje Jacek Szczepaniak ze Stali. Dla porównania działacze piłkarscy podali przykład Wisły Płock, która awansowała do I ligi. - Tam dostają od miasta 3,5 mln zł, a kluby, które dostają po 1,5 mln, spadają z ligi - argumentował Szczepaniak.

Można promować czy nie?

Problemem ma być też przekazywanie pieniędzy. - Podobno jako stowarzyszenie możemy liczyć na dotacje, nie możemy dostawać pieniędzy z budżetu promocji - żałował prezes AZS-u Wilhelm Woźniak. - W innych miastach nie ma z tym problemu - odpowiedział Tadeusz Czułno, który uważa, że miasto chwali się sukcesami, ale nie pomaga. - Jak się czymś chlubimy w mieście, to pomagajmy tej dyscyplinie - prosił.

Kilku radnych poparło wnioski działaczy o zwiększenie pieniędzy na sport, kilku innych podnosiło, że budżet jest już zamknięty, a na sport idzie dużo więcej pieniędzy, niż to wyliczają prezesi. - Budujemy przecież orliki, hale sportowe - mówił Czesław Chlebek z Rozwoju Rzeszowa. - Ale to są inwestycje, a nie wsparcie sportu - zauważył Czułno. - My przy wsparciu patrzymy m.in. na korzyści promocyjne dla miasta, a te ciężko obliczyć - stwierdził przewodniczący rady miasta Andrzej Dec (PO) i zadeklarował, że postara się zgłębić problem i włączyć go pod obrady na sesję, jeszcze w lipcu. - Ale niczego nie obiecuję - dodał.

Padła też propozycja kolejnego takiego spotkania, w sierpniu. - Ale my do lipca musimy mieć gotowy budżet - ripostowali działacze. - Jeżeli nie wykorzystamy sukcesów sportowych, które teraz mamy, nie będziemy ich wspierać, to będziemy za jakiś czas wydawać np. na monitoring. Jest znakomita okazja, by zachęcić dzieci do uprawiania sportu - zauważył Jerzy Cypryś z PiS-u. - Dotacje na sport nie zwiększają się znacząco od lat, a poziom sportowy w mieście rośnie. Za sukcesami powinna powiększać się też dotacja - dodał Walawender.

Dać wybitnym, hala za darmo

Padły też pierwsze nieoficjalne propozycje rozwiązania tematu. Jedna z nich dotyczy zastanowienia się, czy dzielić równo wszystkim klubom w mieście, czy skupić się na wiodących, wzorem Ministerstwa Sportu. - Jeśli dajemy wszystkim, to naprawdę nie dajemy nikomu - wyjaśniał radny Walawender.

Kolejną propozycją był dostęp do obiektów miejskich - darmowy bądź za symboliczną opłatę, a nie jak teraz, wysoką (dla przykładu siatkarze Asseco Resovii płacą za sezon ok. 300 tys. zł brutto). - To byłaby już ogromna pomoc - mówili prezesi. - To nie jest takie proste, bo wtedy z budżetu musielibyśmy dopłacać do tych obiektów - odpowiedział Andrzej Dec.

- Prosimy tylko o inne spojrzenie na sport w mieście. Teraz wydaje się, że nie ma jasnych kryteriów podziału środków - zakończyli prezesi. - Szkoda, że częściej nie rozmawiamy w ten sposób. To nie jest tak, że nie ma kryteriów. Dzieląc pieniądze na komisji, długo wszystko analizujemy. Na ten rok podzieliliśmy 1 milion 850 tys. na cały sport w mieście, ale widać, że ta kwota jest niewystarczająca - zakończył Wiesław Buż, radny SLD.

Kolejne spotkanie zaplanowano za kilka tygodni. Być może wtedy uda się ustalić więcej konkretów.