Sport.pl

Europejskie srebro przypisane do mistrzyń Polski. Fenerbahce za mocne

Nie udało się odrobić strat, nawet urwać punktu obrończyniom Pucharu ETTU, Fenerbahce Stambuł. Tenisistki stołowe Zamku Tarnobrzeg przegrały w finale europejskiego pucharu i zdobyły srebrne medale. Po raz piąty w historii.

Więcej o sporcie na Podkarpaciu na RZESZOW.SPORT.PL



Pojedynek Zamku z Fenerbahce wyglądał jak starcie Dawida z Goliatem. Dużo większe szanse na wygranie pierwszego tytułu KTS miał o dziwo na wyjeździe. Niestety przed dwoma tygodniami zawiodła Li Qian. Teraz z presją nie poradziła sobie Chinka z niemieckim paszportem Han Ying, która w pierwszym pojedynku niespodziewanie łatwo przegrała z Hu Melek.

Ostatnią szansę na pokonanie Fenerbahce miała Czeszka Renata Strbikova, ale ponownie po porywającym pojedynku przegrała z Wiktorią Pawłowicz. Po meczu Strbikova szybko uciekła do szatni, mając łzy w oczach. - Zdobyliśmy wicemistrzostwo Europy, to przecież ogromny sukces całego środowiska. Po tych pięciu finałach nigdy nie mogłem powiedzieć, że ograła nas słabsza drużyna. Tylko raz, w 2008 roku, z Władywostokiem byliśmy zaskakująco blisko pucharu, ale wtedy w dwumeczu okazaliśmy się gorsi o jednego seta - mówi Zbigniew Nęcek, trener Zamku.

KTS jest dziwnym zjawiskiem w tych rozgrywkach. Z wyjątkiem obecnego sezonu, gdy Tarnobrzeg był rozstawiony z jedynką dzięki indywidualnemu rankingowi poszczególnych zawodniczek, kończy na lepszych lokatach niż wskazywałby na to jego skład i budżet.

Trener Zbigniew Nęcek potrafi postawić na zawodniczki nie ze ścisłej czołówki świata, których oczekiwań finansowych zresztą i tak nie mógłby spełnić. Między innymi dlatego szuka optymalnego balansu pomiędzy możliwościami ekonomicznymi a poziomem sportowym zawodniczek. Kiedyś "wyczarował" Chinkę Zhou Xiao, która po fenomenalnym sezonie wprowadziła KTS do finału Pucharu ETTU. Nęcek stawia na zawodniczki, które potrafią się później odwdzięczyć dobrymi wynikami. Wierzy w nie i wygląda na to, że tym dodaje im skrzydeł. Tak było z Zhou i Słowaczką Evą Odorovą, w momencie gdy Li Qian miała już status światowej gwiazdy, a jednak nie decydowała o obliczu tarnobrzeskiego klubu. Qian raz pokazała, że w zasadzie w pojedynkę może wygrywać mecze. W starciu z faworyzowaną i, ponownie, o wiele bogatszą Kartageną ogrywała wyżej rozstawione rywalki i do szczęścia zabrakło wsparcia jej koleżanek z drużyny. Teraz na liderkę wyrosła Czeszka Renata Strbikova, której wróżono bardzo krótką karierę w Tarnobrzegu. Tymczasem "Strbi" występuje już trzeci sezon w KTS-ie i już teraz może zaliczyć go do jednego z najlepszych w karierze.

Tegoroczny zwycięzca pucharu był niestety poza zasięgiem Zamku. Niczym Real Madryt zebrał pingpongowe gwiazdy i połączył w jednym zespole najtrudniejsze style. Turcy w ogóle nie liczą się z pieniędzmi, ale za to za wszelką cenę żądają realizacji celu, jakim była obrona trofeum. Premie dla zawodniczek, trenera i menedżera są tak wielkie jak na tę dyscyplinę sportu, że aż nierealne. Dla przykładu reprezentantka Turcji Hu Melek w nagrodę za brązowy medal mistrzostw Europy w grze mieszanej i ćwierćfinał w singlu dostała łącznie sporo ponad 50 tys. euro. Dla wielu klubów w Polsce to niekiedy roczny budżet. O premii za ponowne zwycięstwo w Pucharze ETTU nikt z tureckiego zespołu nie chciał mówić, jednak są to potężne pieniądze, ale obciążone wielkim stresem. - Trener Fenerbahce David Sarkosian mówił, że w Turcji nie ma sentymentów. Menedżerowie spełnią wszystkie zachcianki, ale jak nie osiągnie się wyniku, to momentalnie lecą głowy - opowiada Renata Strbikova.

Jako anegdotę można przytoczyć fakt, iż Turcy chcieli transmitować na żywo to spotkanie, ale polska telewizja pokazywała jedynie skróty, więc wynajęli TVN, który zrealizował dla nich przekaz. Dodatkowo nie spodobało się tureckim działaczom, że w Tarnobrzegu nie ma hotelu czterogwiazdkowego, dlatego w jednej chwili przenieśli 15-osobową ekipę do Sandomierza. - Nie trzeba tego komentować? - pyta retorycznie Zbigniew Nęcek.

Na meczu w Tarnobrzegu był obecny zresztą prezes całego klubu Fenerbahce i wiceburmistrz Stambułu. - Wszyscy chodzą przed nimi zgięci w pół. Oni są tam jak bogowie - dodaje trener Zamku. Po zdobyciu przez Turków drugiego, decydującego o obronie tytułu punktu wszyscy jak na komendę sięgnęli po telefony. Bardziej niż radość, na twarzach gości malowała się ulga.



KTS ZAMEK TARNOBRZEG0
FENERBAHCE STAMBUL3
Han Ying - Hu Melek 0:3, Renata Strbikova - Wiktoria Pawłowicz 2:3, Jia Jun - Zhou Fang Fang 0:3

W pierwszym meczu Fenerbahce wygrało 3:1.

Więcej o: