Sport.pl

T. Wietecha o obronionym karnym: Spytałem się tylko czy zdąży wrócić do bramki jak złapię piłkę

- Jak nie potrafisz wygrać to staraj się zremisować. Na pewno trzeba ten remis szanować - powiedział po meczu z Olimpią Elbląg bramkarz Stali Rzeszów Tomasz Wietecha.

Więcej o rzeszowskiej piłce nożnej na RZESZOW.SPORT.PL



Popularny "Balon" po raz kolejny w tym sezonie uratował rzeszowską drużynę przed porażką. W 62. minucie meczu z Olimpią Elbląg wybronił niesprawiedliwie podyktowany rzut karny, który wykonywał bramkarz Aleksiej Rogaczow.

Spotkanie skończyło się bezbramkowym remisem, choć więcej z gry mieli przyjezdni. Stalowcom zabrakło jednak skuteczności. Szczególnie w pierwszej połowie, w której zespół Roberta Kasperczyka stworzył sobie trzy dogodne okazje do zdobycia gola.

Rozmowa z Tomaszem Wietechą:

Tomasz Błażejowski: Nie za dobrze się to wszystko zaczęło dla pana. Pierwsza minuta i od razu rozcięta głowa.

Tomasz Wietecha (bramkarz Stali Rzeszów): Faktycznie. Na szczęście nie jest to nic poważnego. Będę żył. Za dwa dni przecież mecz z Pogonią Siedlce.

W Elblągu bardziej straciliście dwa punkty czy zyskaliście jeden?

- Szkoda, że nie udało się wygrać, bo na pewno byliśmy lepszym zespołem. Jednak muszę zwrócić uwagę, że był to nasz pierwszy mecz. A od grudnia praktycznie dwa razy mieliśmy do czynienia z normalną nawierzchnią. Z Olimpią nie było najgorzej. Wiadomo jak inauguracja wyszła Resovii [porażka z Radomiakiem 0:4 - przyp. red.]. Może zaczęliśmy delikatnie, ale zawsze to lepiej niż porażka. Jak nie potrafisz wygrać to staraj się zremisować. Na pewno trzeba ten remis szanować, bo niewiele zabrakło a mecz mógł się dla nas źle skończyć.

Sędzia popełnił błąd dyktując rzut karny?

- Faul był, ale przed polem karnym. Zawodnik rywali [Piotr Kopycki - przyp. red.] wywrócił się i w dodatku był ślad na murawie. Pokazałem to sędziemu, ale ten już decyzji nie cofnął.

Na szczęście sprawiedliwości stało się zadość. Zdziwił się pan, że rzut karny będzie wykonywał bramkarz Olimpii?

- Trochę się nie spodziewałem. Przed strzałem spytałem się go tylko czy zdąży wrócić do bramki jak złapię piłkę (śmiech). Koledzy mu zaufali, ale stało się jak się stało.

Mecze w takich warunkach powinny się odbywać?

- Stan boiska to był jakiś dramat. Na rozgrzewce byłem załamany, bo pod bramką nie dało się nic zrobić. Ale jak już przejechaliśmy tyle kilometrów to trzeba było zagrać. Głupotą by było odwoływać spotkanie i wracać tyle godzin. Jednak z drugiej strony, gdyby miało być więcej takich meczów to może lepiej nie grać. W ogóle ciężko to wszystko nazwać graniem. Pod koniec spotkanie na takim grzęzawisku wyglądało jak gra w dwa ognie.

Więcej o:
Skomentuj:
T. Wietecha o obronionym karnym: Spytałem się tylko czy zdąży wrócić do bramki jak złapię piłkę
Zaloguj się

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX