PLH. Grali do końca i punkty zostały w Sanoku. Mistrz Polski pokonał GKS Tychy

W ostatnim meczu przed własną publicznością w rundzie zasadniczej zespół Ciarko PBS-u Bank KH Sanok pokonał wicelidera tabeli Polskiej Ligi Hokejowej GKS Tychy 3:2, choć po pierwszej tercji przegrywał już 0:2.

Więcej o sporcie na Podkarpaciu na RZESZOW.SPORT.PL



Zwycięstwo nie przyszło łatwo. Mistrzowie Polski całe spotkanie musieli gonić wynik. Kiedy się udało, do końca musieli być czujni, bo goście nie zamierzali wyjeżdżać z Sanoka bez punktu. - Był to dobry mecz dla widzów, choć w pierwszej tercji nie zagraliśmy najlepiej. Zagraliśmy do końca i pokazaliśmy charakter - mówił po zwycięstwie Marcin Ćwikła, drugi trener Ciarko PBS-u, które po pierwszej odsłonie przegrywało 0:2.

Tyszanie na prowadzenie wyszli już w 5. minucie. Wówczas wzdłuż bramki do Tomasa Jakesa podał Michał Woźnica i pierwszy strzał gości w tym meczu zakończył się golem. Niespełna siedem minut później było 2:0. Tym razem błąd w tercji obronnej popełnił Zoltan Kubat i Roman Simicek na raty pokonał Daniela Kachniarza.

Sanoczanie, których po pierwszej tercji żegnały gwizdy, straty zaczęli odrabiać po przerwie. W 25. minucie kontaktowe trafienie zaliczył Martin Vozdecky. Wcześniej jednak miejscowym dopisało szczęście, bo w świetnej sytuacji uderzenie Tobiasza Bernata wybronił "Kacha".

Gol obudził gospodarzy, którzy rozpoczęli bombardowanie bramki Arkadiusza Sobeckiego. Wyrównać próbowali m.in. Peter Bartos, Tomasz Malasiński czy Jozef Vitek. Po drugiej stronie blisko wpisania się na listę strzelców był Grzegorz Pasiut, ale w sytuacji sam na sam nie opanował dobrze krążka i zawodnika gości uprzedził golkiper Ciarko PBS-u.

Co nie udało się w drugiej, wyszło gospodarzom w trzeciej tercji. W 45. minucie strzał Dariusza Gruszki dobił Malasiński i mecz zaczynał się od nowa. Po kolejnych sześciu minutach było natomiast 3:2 dla mistrzów Polski. Tym razem Bartosz wykorzystał podanie Krystiana Dziubińskiego i precyzyjnym trafieniem w okienko zdobył trzeciego gola dla sanoczan.

Jak się później okazało, bramka ta rozstrzygnęła losy spotkania, choć przyjezdni do końca starali się doprowadzić do wyrównania. Swoją szansę zmarnował jednak Marian Csorich, a przy strzale do pustej bramki blokowany był Pasiut. Szczęścia nie miał też Woźnica, który dziewięć sekund przed końcową syreną uderzył obok słupka. - W drugiej i trzeciej tercji nie graliśmy tego, co założyliśmy. Gole w ostatniej odsłonie traciliśmy po indywidualnych błędach. Szkoda punktów - stwierdził po meczu trener GKS-u Peter Kremen.



CIARKO PBS BANK KH SANOK 3
GKS TYCHY2
Tercja: 0:2, 1:0, 2:0.

Bramki: 0:1 (5.) Jakes - Simicek - Woźnica, 0:2 (12.) Simicek - Woźnica, 1:2 (25.) Vozdecky - Dronia, 2:2 (45.) Malasiński - Gruszka, 3:2 (51.) Bartosz - Dziubiński.

Ciarko PBS: Kachniarz - Mojzis, Dronia, Vozdecky, Zapała, Kolusz - Kotaska, Wajda, Strzyżowski, Bartos, Vitek - Kubat, Rąpała, Gruszka, Dziubiński, Malasiński - Pociecha, Bułanowski, Biały, Radwański, Milan.

GKS: Sobecki - Jakes, Dutka, Woźnica, Simicek, Bagiński - Csorich, Wanacki, Łopuski, Pasiut, Janos - Sokół, Zion, Galant, Parzyszek, Witecki - Ciura, Sośnierz, Przygodzki, Bernat, Guzik.

Kary: 14 - 18 min.