W poniedziałek Wojtek Wolski wraz z rodzicami przyleciał do Polski z Kanady. 26-letni zawodnik, który urodził się w Zabrzu, zdecydował się w czasie lokautu w NHL zagrać dla zespołu Ciarko PBS-u Bank Sanok. Wstępnie mówi się o trzech miesiącach, za które hokeista Washington Capitals ma otrzymać ok. 150 tysięcy złotych. W tę kwotę wchodzi m.in. ubezpieczenie zawodnika, który za każdy mecz w barwach mistrzów Polski otrzyma ponad tysiąc dolarów. Rodzinie Wolskich wynajęto również dom na obrzeżach Sanoka. Do dyspozycji będzie też służbowy
samochód. - Liczę, że zagra u nas jak najdłużej - zaznaczył na konferencji prasowej prezes Krysiak, który ma nadzieję, że Polak pomoże w grudniu sanoczanom wywalczyć trzeci z rzędu Puchar Polski.
Rozmowa z Wojtkiem Wolskim
Tomasz Błażejowski: W hokeja zacząłeś grać w Kanadzie. Czy kiedykolwiek podczas swojej kariery spodziewałeś się, że zagrasz w Polskiej Lidze Hokejowej? Wojtek Wolski: Nie. Tak naprawdę nigdy o tym nie myślałem, że będę miał szansę zagrać w kraju, w którym się urodziłem. Jak ogłoszono lokaut [zawieszenie rozgrywek w NHL - przyp. red.], wiedziałem, że będę szukał klubu w Europie. O Polsce nie myślałem za dużo. Dopiero mój tata [Wiesław Wolski - przyp. red.] podsunął mi pomysł i spytał, czy może nie chciałbym spróbować. Przedyskutowaliśmy tę sprawę i stwierdziłem, że to dla mnie fajna szansa i wyzwanie. A ja jestem osobą, która lubi podejmować takie wyzwania.
Nie było problemu z podjęciem decyzji, że zagrasz właśnie w Sanoku? - Przed ofertą z Ciarko PBS-u miałem jeszcze propozycje gry w lidze czeskiej i szwedzkiej. Dzwonił też do mnie Mariusz Czerkawski i proponował grę w innym polskim klubie [GKS Tychy - przyp. red.], ale powiedziałem mu, że już doszedłem do porozumienia z drużyną z Sanoka. To było dla mnie najlepsze rozwiązanie, bo to zespół, który jest mistrzem Polski i ma w składzie wielu zawodników z reprezentacji.
Przechodząc do reprezentacji. Masz dwa obywatelstwa: polskie i kanadyjskie, ale nie ukrywasz, że dla ciebie liczy się tylko gra z orzełkiem na piersi. - Dokładnie tak. W rozmowach o grze w Sanoku poruszony był temat reprezentacji. Wiem, że jak będę grał w Polskiej Lidze Hokejowej, to szansa na grę w niej będzie większa. Dziwią mnie trochę przepisy [aby zagrać w reprezentacji Polski, Wolski musi przynajmniej dwa sezony zagrać w PLH - przyp. red.]. Urodziłem się w Polsce, ale od małego wychowywałem się i grałem w hokeja w Kanadzie. W wieku 19 lat trafiłem do NHL. Kiedy więc miałem grać w Polsce? Mimo że mieszkam w Kanadzie, to mieszkam w polskim domu. Zawsze czułem się Polakiem.
Na dziś sezon w NHL został przesunięty o dwa tygodnie. Wiesz może, czy to ostateczna decyzja, bo mówi się, że w Sanoku masz grać do końca grudnia? - Z tego co się słyszy, to lokaut potrwa jeszcze dwa miesiące. Nie myślę jednak o tym. W tej chwili liczy się dla mnie gra dla Ciarko PBS-u i zostanę w Polsce tyle, ile będzie trwała przerwa w NHL.
W Sanoku zagrasz z numerem 16. Przywiązujesz wagę do numerów, w których występujesz? - Jak byłem młodszy, to zawsze grałem z numerami 8, 17 i 16. Dwa pierwsze były zajęte, więc pozostał mi tylko ten wybór.
We wtorek spotkasz się z nowymi kolegami z drużyny. Grając w NHL, już cztery razy zmieniałeś klub. Czy za oceanem jest jakiś zwyczaj witania się z nowymi kolegami w zespole? - Przeważnie jest tak, że zaprasza się całą drużynę na kolację bądź jakieś piwo. Oczywiście nowa osoba za wszystko płaci. Washington Capitals będzie dla mnie już piątą drużyną w NHL, więc trochę tych kolacji zjadłem i sporo pieniędzy wydałem (śmiech).
Coś specjalnego zatem przygotowałeś dla chłopaków z Sanoka? - Zobaczymy. Jeszcze o tym nie myślałem. Na pewno po pierwszym meczu coś zaplanuję. Może kolację?
W piątek najprawdopodobniej zadebiutujesz w polskiej lidze w meczu z wicemistrzem Polski - Comarch Cracovią. Jakie masz oczekiwania, jeśli chodzi o grę w Sanoku? Potraktujesz to jako takie przygotowanie do gry w NHL? - Na pewno tak. Chcę mocno trenować i grać dla Sanoka jak najlepiej. Przed przylotem do Polski byłem cały czas w treningu, ale takie czekanie na rozwój wydarzeń związanych z lokautem nie pomaga. Wtedy ta motywacja do gry jest mniejsza, bo tak naprawdę nie wiesz, kiedy wyjedziesz na taflę. Dlatego cieszę się, że w końcu to nastąpi. Myślę też, że gra w PLH i dla Ciarko PBS-u wyjdzie mi tylko na dobre.