Londyn 2012. Polscy tenisiści: Marzy nam się medal

Li Qian i Wang Zeng Yi, dwójka olimpijczyków z Podkarpacia, w Londynie rywalizować będą w turnieju tenisa stołowego. O występie w turnieju drużynowym marzy Kinga Stefańska.

Więcej o sporcie na Podkarpaciu na RZESZOW.SPORT.PL



Trójka tenisistów stołowych z naszego regionu spotkała się w piątek z członkiem zarządu sejmiku wojewódzkiego Sławomirem Mikliczem, który reprezentował marszałka naszego województwa. W czwartek podobne spotkanie odbyło się w Mielcu. Tam żegnano przed wylotem dójkę chodziarzy, Paulinę Buziak i Rafała Augustyna z Sokoła Mielec.

Podkarpacie na igrzyskach w Londynie w kadrze Polski reprezentować będzie dziewięciu sportowców z podkarpackich klubów. Aż trójka z nich to tenisiści stołowi. Najwcześniej kwalifikację wywalczyła pochodząca z Chin Li Qian, zawodniczka Zamku Tarnobrzeg, dla której będą to już drugie igrzyska. Cztery lata temu startowała w Pekinie, odpadła w pierwszej rundzie. - Teraz będzie zdecydowanie łatwiej. Jadąc tam nie denerwowałam się bardzo, ale przy stole było gorzej. Ja byłam jeszcze mało doświadczona, nie potrafiłam się skupić na meczu. Trybuny były blisko, wszyscy mówili po Chińsku, a ja to rozumiałam - śmiała się tarnobrzeżanka.

Teraz w Londynie Qian rywalizację rozpocznie już od trzeciej rundy. Wszystko dzięki 15. miejscu, które zajmuje w turnieju olimpijskim. Jest jedną z najwyżej rozstawionych zawodniczek. - Moim marzeniem jest wejść do ósemki, ale wiadomo, że gdzieś tam zawsze myśli się o medalu - zapowiada "Mała".

Qian w Londynie będzie miała mocne wsparcie. W składzie na turniej drużynowy znalazła się bowiem jej klubowa koleżanka Kinga Stefańska, która jest rezerwową. - Kinga może zagrać jak Przemysław Tytoń na Euro 2012, gdy wszedł i pokazał się z bardzo dobrej strony - żartował Zbigniew Nęcek, trener klubowy obu tenisistek, który także leci do Londynu. - Nikomu nie życzę źle, ale oczywiście miło by było zagrać - stwierdziła natomiast Stefańska i dodała: - Moim głównym zadaniem będzie jednak pomoc dla Li w turnieju indywidualnym.

Ostatnim olimpijczykiem z naszego regionu jest z kolei jedyny przedstawiciel Polski w turnieju mężczyzn Wang Zeng Yi. Popularny "Wandżi" "rzutem na taśmę" dostał się na igrzyska, dzięki dobremu występowi w kwietniowym turnieju interkontynentalnym. W międzyczasie przeniósł się na Podkarpacie, do beniaminka ekstraklasy, Kolpingu Jarosławia, z Bogorii Grodzisk Mazowiecki, z którą zdobył mistrzostwo Polski. - Ósemka to będzie cel, ale zawsze marzyłem o medalu. Mogę zapewnić, że dam z siebie wszystko - mówi pochodzący z Chin "Wandżi". - Ciężko teraz oceniać szanse zawodników, gdy nie znamy jeszcze losowania - dodał trener Nęcek.

Szkoleniowiec Zamku Tarnobrzeg wraz ze swoimi podopiecznymi pojawią się na uroczystym otwarciu igrzysk. Li Qian startuje bowiem dopiero w niedzielę. Gorzej ma "Wandżi". Jego już na drugi dzień czeka pierwszy mecz. - Chyba zobaczę ceremonię w telewizji - mówi.

Cała czwórka ma także inny cel. Spotkać w wiosce olimpijskiej swoich ulubieńców z innych dyscyplin. Li Qian i Kinga Stefańska stawiają na szwajcarskiego tenisistę Rogera Federera. Zbigniew Nęcek ma ochotę na spotkanie z... Robertem Radwańskim, ojcem Agnieszki i Urszuli. - Bo to też krakus jak ja - mówi. A "Wandżi" liczy na spotkanie z jamajskim sprinterem Usainem Boltem. - Może się pościgamy - śmieje się tenisista.

W poniedziałek wszyscy pojawią się w Warszawie na mierzeniu olimpijskich strojów. Do Londynu wylecą w środę.