Sport.pl

Zbigniew Ćwiąkalski: Kostecki drugą szansę już miał

Rozmawiał Marcin Kobiałka
25.06.2012 , aktualizacja: 24.06.2012 20:06
A A A Drukuj
Zbigniew Ćwiąkalski

Zbigniew Ćwiąkalski (Fot. Tomasz Wawer / AG)

Gdyby sąd uległ prośbie pana Kosteckiego, to na tej samej zasadzie musiałby zwolnić np. lekarza, który odbywa karę za łapownictwo, ze względu na potrzebę wykonania operacji, albo przestępcę gospodarczego, bo koniecznie musi zawrzeć transakcję - mówi Zbigniew Ćwiąkalski*
Marcin Kobiałka: Fani "Cygana", jego sportowe zaplecze, słusznie atakują rzeszowski sąd, że prawdopodobnie zamknął Dawidowi Kosteckiemu drogę na ring 30 czerwca? Nie można było mu po prostu wysłać zawiadomienia, by stawił się do zakładu karnego zaraz po walce?

Zbigniew Ćwiąkalski: - Trzeba pytać sąd, dlaczego taką procedurę zastosował. Ale na pewno jest to zgodne z prawem. Każdy ma teoretycznie jakąś wymówkę i równie dobrze np. sprawcy przestępstw gospodarczych mogliby powiedzieć, że mieli jeszcze jedną ważną transakcję, czy wyjazd zagraniczny. Sam fakt, że ktoś ma odbyć walkę sportową nie jest argumentem, by odroczyć wykonanie kary.

A co by się takiego stało, gdyby sąd taką decyzję podjął np. trzy dni po walce? Promotor "Cygana" mówi, że spokojnie można było to zrobić, bo Kostecki się nie ukrywał.

- Najpierw trzeba wiedzieć, czy sąd miał świadomość, że Dawid Kostecki akurat 30 czerwca zamierza stoczyć walkę sportową. Tego nie wiem. Pewnie by się nic nie stało, gdyby go wezwano do stawienia się w zakładzie karnym. Chyba, że są jakieś doświadczenia z przeszłości, gdzie np. Dawid Kostecki nie stawiał się na tego typu wezwania.

Sąd mówi krótko: Wszyscy są równi wobec prawa. Nas nie interesuje, czy skazany nazywa się Kowalski, czy Kostecki

- Całkowicie się z tym zgadzam. Jestem za tym, by wszystkich traktować równo, by Temida była ślepa, o ile w tym przypadku rzeczywiście była ślepa.

"Cygan" na swoim Facebooku zapelował m.in. do premiera, by pozwolił mu stoczyć walkę, bo chce reprezentować Polskę, by zwolniono go z aresztu chociaż na kilka dni. Taki apel może być skuteczny?

- Premier na pewno nie włączy się w podejmowanie takiej decyzji, bo nie ma uprawnień, żeby wpływać na sąd. Zgodnie z kodeksem karnym wykonawczym to nie jest ważna przyczyna, która dawałaby podstawy do udzielenia ewentualnej przepustki, czy przerwy w wykonaniu kary. Kodeks wyraźnie wymienia przyczyny. Mogłaby to być ciężka choroba, albo zdarzenie losowe - śmierć w rodzinie, konieczność wzięcia udziału w pogrzebie, ewentualnie opieka nad nieletnim dzieckiem. To byłyby właściwe przyczyny. Gdyby sąd uległ prośbie pana Kosteckiego, to na tej samej zasadzie musiałby zwolnić np. lekarza, który odbywa karę za łapownictwo, ze względu na potrzebę wykonania operacji, albo przestępcę gospodarczego, bo koniecznie musi zawrzeć transakcję.

Wypuszczenie Kosteckiego z aresztu miałoby złe skutki społeczne i wychowawcze?

- Byłoby to źle odebrane. Tu byłaby wyraźna przewaga interesu prywatnego nad interesem społecznym. Myślę, że Dawid Kostecki, którego walki zawsze bardzo lubiłem oglądać, powinien był się wcześniej zastanowić, co robi, a nie dopiero ratować swoją skórę wtedy, gdy przychodzi moment odbycia kary.

Może warto dać mu drugą szansę? W wywiadach mówił, że jest innym człowiekiem, jeździ do zakładów karnych, opowiada o swojej przeszłości, ostrzega przed wchodzeniem w konflikt z prawem. Był z wykładem nawet w areszcie na warszawskiej Białołęce, gdzie - notabene - teraz przebywa jako skazany.

- O ile wiem, to nie pierwszy przypadek pana Kosteckiego, gdy wchodzi w konflikt z prawem [siedział w więzieniu za rozbój - red.]. Ta druga szansa już była. Nie skorzystał z niej, więc musi ponosić tego konsekwencje.

Prof. Zbigniew Ćwiąkalski*, były minister sprawiedliwości, pracownik naukowy m.in. Uniwersytetu Rzeszowskiego oraz Wyższej Szkoły Prawa i Administracji w Przemyślu-Rzeszów

  • 1
Komentarze (1)
Zaloguj się

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX