"Cygan" powalczy z Royem Jonsem Jr. Potem już odsiadka?

Dawid Kostecki, ps. "Cygan", rzeszowski bokser, przed pójściem do więzienia na pewno stoczy jeszcze jedną walkę - 30 czerwca. Z legendarnym Royem Jonsem Jr. A może "Cygan" za kratki w ogóle nie trafi? Pomóc ma w tym adwokat, który bronił m.in. gen. Czesława Kiszczaka.
"Gazeta" już w zeszłym tygodniu ujawniła, jakie plany sportowe ma Kostecki. W poniedziałek promotor "Cygana" Andrzej Wasilewski, potwierdził, że Kostecki w ostatni dzień czerwca stoczy walkę z Royem Jonsem Jr.

- Szykuje się nam historyczne wydarzenie i wielka gratka. Roy Jones Jr. nie jest już w szczytowej formie, ale to wciąż fantastyczna postać zawodowego boksu, były mistrz świata w kilku kategoriach, celebryta, komentator stacji HBO - zachwala Wasilewski w rozmowie z PAP.

I podkreśla: - Według zapewnień prawników data 30 czerwca nie jest zagrożona, Kostecki będzie wtedy na wolności. Dla niego to ważny występ także ze względu na sytuację życiową, ma na utrzymaniu rodzinę, jest ojcem trojga dzieci i zdaje sobie sprawę, że musi zapewnić im byt na czas swej nieobecności.

Walka z 43-letnim legendarnym bokserem dla Dawida Kosteckiego może być ostatnią przed pójściem do więzienia na dwa lata. 10 maja Sąd Apelacyjny w Rzeszowie prawomocnie skazał "Cygana" na 2,5 roku bezwzględnej odsiadki za kierowanie grupą przestępczą, którą zarabiała na prowadzeniu trzech agencji towarzyskich. Kostecki w 2007 roku odsiedział pięć miesięcy w areszcie, które zostanie mu zaliczone na poczet kary.

"Byliśmy za dużymi optymistami"

Ale, czy rzeczywiście Kostecki trafi za kratki zaraz po walce z Jonsem Jr.? - Zrobimy wszystko, by pomóc Dawidowi - mówił "Gazecie" w ubiegłym tygodniu Andrzej Wasilewski,

Kostecki ma jednego z najlepszych adwokatów w Polsce, Grzegorza Majewskiego z Warszawy, który przed pójściem za kratki wybronił gen. Czesława Kiszczaka za wprowadzenie stanu wojennego..

Sam Kostecki po pierwszym orzeczeniu, w październiku ub. r., mówił, że zdawał sobie sprawę z "nacisków", pod jakimi byli i sędziowie, i prokuratorzy. - Oni wszyscy się znają - mówił do kamer "Cygan".



Na prawomocny wyrok sprzed kilkunastu dni jednak nie przyszedł.

- Zbyt optymistycznie patrzyliśmy na sprawę Dawida. Liczyliśmy na uniewinnienie, w najgorszym wydaniu na wyrok w zawieszeniu - mówi Andrzej Wasilewski, w przeszłości też adwokat.

Na miejscu, w Rzeszowie, procesu "pilnuje" Andrzej Rakowski, drugi adwokat "Cygana". - Złożymy kasację od wyroku do Sądu Najwyższego - zapowiada mec. Rakowski.

By Kostecki nie poszedł siedzieć...

Dziś adwokaci Dawida Kosteckiego ustalają scenariusz tego, co się może wydarzyć. Mają świadomość, że kasacja wcale nie oznacza, że "Cygan" za kratki nie trafi. Otwarte zostaje pytanie, czy swoimi działaniami doprowadzą do tego, że zanim Sąd Najwyższy pochyli się nad rozpatrzeniem sprawy, Kostecki wciąż będzie się cieszył wolnością.

Na razie adwokaci "Cygana" wystąpili o pisemne uzasadnienie wyroku do Sądu Apelacyjnego w Rzeszowie, który prawomocnie skazał boksera na bezwzględną odsiadkę. Potem mają miesiąc na złożenie kasacji. Może ona zawierać wniosek o wstrzymanie wykonania kary dla Kosteckiego. I tego należy się spodziewać. Nie tylko tego. Osobną ścieżką prawniczą, którą planują adwokaci "Cygana", jest wniosek do Sądu Okręgowego w Rzeszowie o odroczenie wykonania kary. Przy założeniu, że tak się stanie, "Cygan" przed pójściem do więzienia mógłby się bronić maksymalnie rok. Potem może jeszcze próbować opóźnić odbycie kary ze względu na stan zdrowia.

- Ale jeśli on planuje dalej walczyć, to nie może być chory dla wymiaru sprawiedliwości, a zdrowy na ringu - mówi nam jeden z rzeszowskich sędziów.

Sąd Okręgowy w Rzeszowie, który jako pierwszy wydał wyrok skazujący boksera, czeka teraz na akta sprawy z sądu apelacyjnego. - Gdy je dostaniemy, w ciągu 30 dni wyślemy panu Kosteckiemu wezwanie do stawienia się w zakładzie karnym - tłumaczy Andrzej Borek, wiceprezes Sądu Okręgowego w Rzeszowie.

"Rok w więzieniu to nie tragedia"

W okręgowym słyszymy od sędziów, że "Cygan" nie ma co liczyć, że jego ewentualny wniosek o odroczenie kary będzie pozytywnie załatwiony, bo większość z nich dla skazanych kończy się odmową. Chyba że w międzyczasie Sąd Najwyższy zgodzi się na to, by do czasu rozpatrzenia kasacji Kostecki był wolny. Ale jeśli "Cygan" liczy na to, że SN szybko pochyli się nad jego wnioskiem, może się srodze rozczarować.

- Rozpatrywanie wniosku o wstrzymanie wykonania kary trwa około trzech miesięcy. Nie prowadzimy statystyk, ile z nich jest załatwionych pozytywnie dla skazanego - mówi nam Teresa Pyźlak z Sądu Najwyższego. - Rozpatrywanie kasacji zaś trwa do pół roku - dodaje Pyźlak.

A to oznacza, że w tym czasie adwokaci Kosteckiego o powrót na wolność boksera walczyliby, gdyby siedział w więzieniu. - Dawid mógłby się starać o przedterminowe zwolnienie lub przerwy w odbywaniu kary. Jeżeli miałby przesiedzieć rok w więzieniu, to myślę, że dla niego, patrząc na sportowy aspekt całej sprawy, nie byłaby to tragedia. Dawid jako bokser nie jest już młody, ale nie jest wyboksowany. Spokojnie na ringu mógłby walczyć jeszcze kilka lat. On się dobrze prowadzi. Nie pali, nie pije, bardzo dobrze się odżywia - promotor Andrzej Wasilewski rysuje scenariusz, gdy "Cygana" przed pójściem do więzienia nic już nie uchroni.

Poprosi o łaskę prezydenta RP?

Jednego można być pewnym, że "Cygan" nie zamierza powiesić rękawic na kołku. Skoro chce walczyć, musi być zdrowy. Tak więc sąd nie uwierzy adwokatom, że Kostecki nie może pójść kratki, bo coś mu dolega, a za chwilę zobaczymy go, jak tryska zdrowiem, gdy na ringu krzyżuje rękawice. Adwokaci zapewne zechcą powołać się na to, że żona i trzech synów Kosteckiego stracą stałe źródło dochodów, jeżeli syn i mąż na dwa lata trafi za kratki.

- Wykorzystamy każdą możliwość prawną, by pomóc Dawidowi - zapowiada Andrzej Wasilewski.

Ale czy do takiego stopnia, że adwokaci "Cygana", gdy już wyczerpią drogę sądową i okaże się ona bezskuteczna, o łaskę dla boksera poproszą prezydenta RP Bronisława Komorowskiego? Takich zapowiedzi póki co nie słychać. A nawet jeżeli by się to stało, wniosek o ułaskawienie może zablokować sąd.

- No, chyba że prezydent Komorowski z urzędu zająłby się sprawą. Nie musiałby nas pytać o opinię. Ale powiedzmy sobie szczerze. "Cygan" pod względem sportowym nie jest Robertem Kubicą, nie rozsławia Polski. Nie wydaje mi się, by prezydent podjął tak ryzykowną decyzję, by ułaskawiać Kosteckiego. Komorowski mógłby na tym stracić politycznie, bo w świat poszłaby informacja, że ułaskawił kogoś, kto został skazany za kierowanie grupą przestępczą. Przecież to poważne przestępstwo - słyszymy od jednego z sędziów Sądu Okręgowego w Rzeszowie.

Prokurator "Cyganowi" nie odpuści

Dawid Kostecki musi mieć też świadomość, że spokoju nie dadzą mu rzeszowscy prokuratorzy. Bo ci nie mogą się pogodzić z tym, że sąd apelacyjny w tym samym procesie uniewinnił boksera od handlu narkotykami, czyli od tego, od czego przed pięcioma laty zaczęły się kłopoty "Cygana" z wymiarem sprawiedliwości.

- Rozważamy złożenie kasacji od tego uniewinnienia - przyznaje Damian Mirecki, szef Wydziału ds. Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Apelacyjnej w Rzeszowie.

Sportowe otoczenie "Cygana" liczyło na to, że jeżeli Kosteckiego nie da się uchronić przed więzieniem, to wcześniej zdąży jeszcze stanąć na ringu. Do tej pory walczył ze średniakami, a bardziej kojarzył się z tym, co mówił o swoim rywalu, np. że go "zje z butami, próbując nie zakrztusić się sznurówkami".

Jedną walkę przed odsiadką "Cygan" na pewno stoczy - ze wspomnianym Royem Jonsem jr. - W planach jest też walka o mistrzostwo świata - zdradza Andrzej Wasilewski.

Ale czy "Cygan" zdąży?