Bokser Dawid Kostecki skazany na 2,5 roku więzienia. Prawomocnie

Dawid Kostecki w sądzie

Dawid Kostecki w sądzie (Fot. Patryk Ogorzałek / Agencja Gazeta)

Sąd Apelacyjny w Rzeszowie podtrzymał w czwartek wyrok skazujący rzeszowskiego boksera Dawida Kosteckiego, ps. ?Cygan?, na 2,5 roku bezwzględnego więzienia za współkierowanie grupą przestępczą, która zarabiała na prowadzeniu agencji towarzyskich.
Kosteckiego nie było na ogłoszeniu wyroku.

- Nie ma wątpliwości, że oskarżony Kostecki miał dużo do powiedzenia w czerpaniu korzyści z nierządu, a wręcz można powiedzieć, że miał głos decydujący - mówił w uzasadnieniu wyroku sędzia Stanisław Sielski.

Mec. Andrzej Rakowski, obrońca Kosteckiego, nie wykluczył złożenia kasacji do Sądu Najwyższego. - Kasacja nie wstrzymuje wykonania kary. Dawid Kostecki dostanie wezwanie z terminem stawienia się w zakładzie karnym. Przysługuje mu możliwość odroczenia kary ze względu na szczególne okoliczności, ale maksymalnie na rok - tłumaczy nam sędzia Roman Skrzypek z Sądu Apelacyjnego w Rzeszowie.

W październiku ubiegłego roku "Cygana" na 2,5 roku więzienia skazał Sąd Okręgowy w Rzeszowie. Oczyścił go z zarzutów handlu narkotykami, ale uznał go winnym współkierowania grupą przestępczą, która prowadziła w latach 2003-2007 trzy agencje towarzyskie: dwie w Rzeszowie (Velvet i Venus) oraz Przystanek Alaska w Lutoryżu.

Kostecki od wyroku się odwołał. W październiku Sąd Apelacyjny w Rzeszowie podtrzymał październikowe orzeczenie. Podobnie zrobił w przypadku 38-letniego Rafała W., ps. "Suchy", który był prawą ręką "Cygana". "Suchy" prawomocnie został skazany na dwa lata więzienia.

Próbowaliśmy się skontaktować z Kosteckim. Nie odbierał telefonu komórkowego. Udało się nam dodzwonić do promotora Kosteckiego, Andrzeja Wasilewskiego. - O wyroku się dowiaduje od pana. Co ja mam komentować? Trzeba się na spokojnie zastanowić, co dalej robić. To są poważne życiowe sprawy - mówi "Gazecie" Wasilewski.

- Skazujący wyrok to dla Dawida koniec kariery?

- Nie mam pojęcia. Nie mam gotowych wniosków. Nic więcej nie powiem - usłyszeliśmy od promotora "Cygana".

Sam Kostecki po pierwszym skazującym wyroku mówił: - Wychodząc z sali, powiedziałem sędziemu, że mam nadzieję, że wyrok wydał z czystym sumieniem. Zdaję sobie sprawę z nacisków

- Jakich? - dopytywali wówczas dziennikarze.

- Jak ktoś jest inteligentny, to wie, o co mi chodzi. Ludzie, którzy mi stawiali zarzuty, ci, którzy wydali wyrok, oni się wszyscy znają, studiowali razem. Ja płacę za popularność - odpowiadał Kostecki, który zgodził się na ujawnianie nazwiska i twarzy.

I kontynuował: - Nie mieli żadnego dowodu przeciwko mnie. Nie jestem szczęśliwy. Ale to też nie jest dla mnie jakaś masakra. Nie sądzę, że trafię za kratki. Nie brałem udziału w żadnej grupie przestępczej.

I powtarzał: - Świat opiera się na układach, układzikach. Bałem się nacisków.

Zobacz, co jeszcze Dawid Kostecki mówił po ubiegłorocznym skazującym wyroku.



"Cygan" jeszcze na etapie prokuratorskiego śledztwa dobrowolnie poddał się karze: 4 lat więzienia w zawieszeniu na 7 lat. Sąd nie wyraził jednak na to zgody.

Dawid Kostecki został zatrzymany w lutym w 2007 r. w warszawskim mieszkaniu przez policjantów z Centralnego Biura Śledczego w Kielcach. Postawiono mu wtedy zarzuty handlu narkotykami, m.in. amfetaminą.

Oprócz niego w ręce policjantów wpadło wtedy siedmiu innych mężczyzn. Wówczas policja realizowała kolejną akcję zatrzymań, po których wpadło ponad 50 osób. Ostatecznie zarzuty - m.in. handlu narkotykami - przedstawiono 67 osobom, m.in. mieszkańcom Kielc, Starachowic, Skarżyska-Kamiennej, a także Sanoka i Gliwic.

CBŚ skonfiskowało 15 kg marihuany, 7 kg amfetaminy i 30 tys. tabletek ekstazy. U jednego z mężczyzn - Wojciecha W. spod Rzeszowa - znaleziono 200 kg trotylu, pistolety, karabiny i bomby lotnicze.

Chwilę później śledztwo przeniesiono do Rzeszowa, gdzie tamtejsi prokuratorzy znaleźli dowody na to, że "Cygan" także kierował grupą przestępczą, która zarabiała na prowadzeniu agencji towarzyskich. Kostecki w areszcie przesiedział blisko pół roku. Ręczyli za niego Tadeusz Ferenc, prezydent Rzeszowa, oraz legenda polskiego boksu Jerzy Kulej. Obaj zapewniali prokuraturę, że "Cygan" na wolności nie będzie utrudniał śledztwa. Bokser musiał także wpłacić 60 tys. zł poręczenia majątkowego w zamian za możliwość opuszczenia aresztu.

Prokuratura na ławie oskarżonych posadziła w sumie 26 osób. Oprócz Kosteckiego i wspomnianego Rafała W., przed sądem stanęła siostra "Cygana - Estera i matka Katarzyna. Obie - według śledczych - nadzorowały pracę prostytutek w agencjach. Estera już wcześniej była skazana na karę w zawieszeniu, matkę Kosteckiego uniewinniono. Wśród osób, które dostały wcześniej wyroki znalazł się także Krzysztof B., ps. "Bufet", wokalista zespołu rockowego Wańka Wstańka.

Prezydent Tadeusz Ferenc po ubiegłorocznym wyroku dla Kosteckiego mówił "Gazecie". - Ja Dawida Kosteckiego oceniałem i oceniam jako sportowca, który promuje Rzeszów. O innych jego sprawach nie wiedziałem.