TBL. Szczubiał na kolejny rok w Siarce Jezioro?

- Oficjalnych rozmów jeszcze nie było, ale obie strony wyrażają chęć współpracy - odpowiada na zadanie pytanie o możliwości zostania na kolejny sezon Tauron Basket Ligi w Siarce Jezioro Tarnobrzeg trener tej drużyny Dariusz Szczubiał.

Więcej o sporcie na Podkarpaciu na RZESZOW.SPORT.PL



Choć drużyna Siarki Jezioro Tarnobrzeg nie liczy się już w walce o ćwierćfinały play-off to i tak drugi z rzędu sezon w Tauron Basket Lidze tego zespołu uznać należy za dobry, a na pewno lepszy od poprzedniego. Debiutancki rok w najwyższej klasie rozgrywkowej okazał się fatalny. Zespół odniósł tylko cztery zwycięstwa i ligę zakończył na ostatnim miejscu w tabeli. Teraz jest już "o niebo" lepiej. Obecny bilans ekipy Dariusza Szczubiała, której do zakończenia rozgrywek pozostały jeszcze dwie kolejki, to 16 wygranych i 20 porażek. Z wyniku tylko po części zadowolony jest szkoleniowiec, ale w tym wypadku jest to naturalne, gdyż Szczubiał znany jest z powiedzenia, że "zawsze może być lepiej".

Rozmowa z trenerem Siarki Jezioro Dariuszem Szczubiałem:

Tomasz Błażejowski: Podsumowując ten sezon to co by nie mówić, ale był on na pewno lepszy od poprzedniego:

Dariusz Szczubiał (trener Siarki Jezioro): Sezon dobry, ale mógł być lepszy. Nie wiadomo jeszcze na którym miejscu skończymy. Patrząc jednak realnie to zabrakło trochę doświadczenia, umiejętności i składu. Mimo to walczyliśmy do o play-off, ale przegraliśmy z tempem ligi.

Pech też was nie omijał. Sporo kontuzji i krótka ławka jak Pan wspomniał dała się we znaki?

- Niestety tego ukryć się nie da. Intensywna końcówka sezonu spowodowała, że możliwość urazów się zwiększyła i jest jak jest.

Do końca zostały dwa spotkania, w których zagracie zachowanie obecnej lokaty. Myśli Pan już o kolejnym sezonie?

- Zawsze robię jakieś plany i czy to tej czy innej drużyny. Mam swój system i pewnie z niego skorzystam i w tym roku

Czyli zostaje Pan w Tarnobrzegu?

- A tego nie wiem, bo na razie nikt mi nic nie zaproponował (śmiech).

Znając prezesa Zbigniewa Pyszniaka pewnie rozmawiał już z Panem na temat pozostania na kolejny sezon.

- Oficjalnych rozmów nie było. Ale obie strony wyrażają chęć do współpracy.

A jeszcze niedawno chciał Pan odchodzić z drużyny?

- Wtedy [przegrany mecz z Polpharmą Starogard Gdański 82:89 - przyp. red.] był to nacisk na drużynę, bo mieliśmy okres, że ciągle popełnialiśmy te same błędy. Uznałem wówczas, że spróbuję w zespół uderzyć z innej strony. Zmęczenie jednak było silniejsze od myśli. Organizmu niestety nie da się oszukać.

Zmiany w drużynie na pewno nastąpią. Jednak kilku zawodników zagrało niezły sezon. Pana zdaniem Siarka Jezioro będzie budowana od nowa?

- Zawsze jest lepiej dla drużyny, kiedy część zawodników zostaje. To jest pewna kontynuacja. Widać to zawsze na początku sezonu, gdzie zespoły, które opierają swój skład na graczach jakich mieli w poprzednim sezonie, lepiej startują i mają więcej zwycięstw. Przykładem są choćby PGE Turów Zgorzelec i Kotwica Kołobrzeg. Czy takie rozwiązanie jest możliwe w Tarnobrzegu? To zależeć będzie od budżetu. Do końca nie wiemy jakimi pieniędzmi będziemy dysponować. Mniej więcej zarys jest, ale szczegóły będą się na pewno zmieniać. Niewątpliwie jest kilku zawodników, których chciałbym zostawić na przyszły rok.

Obecny sezon pokazał, że kadrę należy też rozszerzyć. Nie da się bowiem grać siedmioma zawodnikami.

- Zgodzę się tym, ale patrząc na realia będzie to bardzo trudne. Na pewno będziemy szukali młodych graczy, bo ci co osiągnęli już jakiś poziom, czy to Polacy czy zawodnicy z zagranicy, będą poza naszym zasięgiem finansowym.

Gra Siarki w tym sezonie opierała się głównie na graczach amerykańskich. Pana zdaniem podołali oni zadaniu?

- Patrząc na to, gdzie grali poprzednio i że niektórych nie ominęły kontuzje to można być zadowolonym. Jeśli chodzi o Wendell'a Miller'a to druga część sezonu była w jego wykonaniu dużo słabsza niż pierwsza. LeMarshall Corbett niestety wypadł po I etapie i musieliśmy radzić sobie bez najlepszego strzelca. Z kolei Jonathan Tiller przyjechał nieprzygotowany i dopiero w drugiej części sezonu grał dobrze. Najrówniej, aczkolwiek bez takiego błysku, wypadł Nicchaeus Doaks. Można powiedzieć, że jeśli chodzi o formę to był przewidywalnym zawodnikiem.

A Przemek Karnowski? Chyba wszyscy spodziewali się po nim trochę więcej?

- Jak na 18-latka na pewno był dla nas ostoją wzrostu w walce pod tablicami. Był taki okres, że grał dobrze. Jednak trzeba zauważyć, że był to dla niego trudny sezon, bo od razu wskoczył do piątki. Na pewno przed nim długa droga. Koszykówka młodzieżowa, czyli tam gdzie grał wcześniej to zupełnie inna bajka niż gra z seniorami.

W takim razie czy Karnowski gotowy jest by wyjechać i grać w USA? On nie ukrywa, że po sezonie chciałby spróbować sił za oceanem.

- Trzeba pamiętać, że wylot do USA jest dla zawodnika pewnym ryzykiem. Ważne do jakiej szkoły pójdzie i na jakiego trafi trenera. Czy będzie grał. To jest NCAA i tam każdy z trenerów pracuje kilkanaście lat z drużyną. Ma swoją filozofię i do niej dostosowuje zespół i zawodników, a nie odwrotnie. Pewnie pierwszy sezon będzie dla niego trudny, bo pierwszoroczniaki mają zawsze trudniejszą drogę. Idealnie by było, aby na samym początku trafił jako gracz do pierwszej piątki. Dla nas jako drużyny niewątpliwie byłoby dobrze, aby został. Nie sądzę jednak żeby była taka opcja.

Wiadomo już, że Siarka Jezioro mistrzem Polski nie zostanie. Kto zatem zdobędzie złoto?

- Myślę, że będzie to duża niewiadoma w tym sezonie. W porównaniu z poprzednimi sezonami, w tym nie ma murowanego faworyta. Asseco Resovia jest tylko w gronie faworytów, które mogą zdobyć czempionat. Trzeba też patrzeć na Trefla Sopot, ale i każda inna drużyna z czołówki ma szanse. Wszystko zależało będzie jak poszczególne ekipy trafią z formą i jak rozłożą siły, bo spotkań będzie sporo.

Ale Śląsk Wrocław i AZS Koszalin do walki o medale raczej się nie włączą?

- Nie sądzę, aby oni coś osiągnęli. Z pierwszej szóstki słabiej w tej chwili wygląda PGE Turów. Tylko w koszykówce bywa tak, że pewnym momencie drużyna zaskoczy, złapie wysoką formę i może sięgnąć po tytuł.

Można żałować, że w gronie ośmiu najlepszych drużyn TBL nie ma Siarki Jezioro?

- Myślę, że kibice na brak emocji nie mogli narzekać. Nikt tego specjalnie nie robił, ale moim zdaniem zajęcie wysokiego przez nas miejsca byłoby trochę na wyrost i w przyszłości mogłoby być różnie. Szukając nowych liderów drużyny skazani będziemy na niepewność. Nie wiemy również jak ten zespół mógłby funkcjonować. Przy dobrym wyniku każdy lub większość oczekiwałaby natomiast większego postępu.