Kibice Resovii do Ferenca: Pomagacie Stali. A nam? LIST

- Miasto robi prezent Stali, budując jej nowy stadion, a nasz straszy wyglądem - piszą w liście otwartym do prezydenta Rzeszowa kibice Resovii. - Oba kluby kocham tak samo - zapewnia prezydent Ferenc
Czytaj cały listy kibiców Resovii

List ma trafić do prezydenta. Kibice Resovii zbierają pod nim podpisy. Chcą je dostarczyć na wtorkową sesji rady miasta. Wybierają się na nią także rodzice dzieci, które trenują w klubie przy Wyspiańskiego. Chcą zaprotestować przeciwko polityce miasta, która - ich zdaniem - foruje Stal Rzeszów, a ratusz zapomina, że w mieście również jest Resovia.

Główne zarzuty dotyczą modernizacji stadionu miejskiego. Autorzy piszą także o innej "prostalowskiej" inwestycji - planowanej budowie za kilkanaście milionów złotych hali sportowej przy V LO przy Hetmańskiej.

"Pytamy, jak można w mieście, gdzie istnieją dwa kluby sportowe, z dwoma osobnymi stadionami, budżetami, bogatymi tradycjami nazwać stadion jednego z tych klubów miejskim i władować w niego 40 mln zł miejskich (czyli nas wszystkich) i europejskich pieniędzy, a drugi z tych klubów zostawić z niczym?! Jest to sytuacja niespotykana nigdzie na świecie, żeby jawnie dopuścić do takiej niesprawiedliwości i dyskryminacji" - czytamy w liście.

I dalej: "Każdy mieszkaniec Rzeszowa obserwuje codziennie, jak na Stali powstaje duży nowoczesny stadion; działacze tego klubu, którzy dostali go od miasta w prezencie już mogą się nim chwalić i szukać sponsorów jako ci, którzy dysponują profesjonalnym obiektem spełniającym wszelkie wymogi. Natomiast na ulicy Wyspiańskiego straszy wszystkich stadion Resovii. Gości witają kasy z dziurawym i przegniłym dachem, ruina hotelu, dziurawa droga na stadionie oraz trybunki niespełniające żadnych norm bezpieczeństwa czy choćby wygody".

Kibice uważają, że miasto, ładując pieniądze w stadion przy Hetmańskiej, podcina gałąź Resovii, bo ta nie będzie miała argumentów do zdobycia sponsorów. Politykę miasta nazywają "totalną niesprawiedliwością", która "pogłębia podziały między sympatykami obu klubów". Pod listem nikt z klubu się nie podpisał. - Popierają go mieszkańcy kilku osiedli: Baranówki, Kmity, Staroniwy, Krakowska Południe i ul. Króla Augusta oraz Pułaskiego. Ci ludzie są też rodzicami dzieci, które trenują w naszym klubie - wyjaśnia nam Witold Walawender, dyrektor biura zarządu Resovii.

Walawender jest też radnym z os. Kmity. Należy do proprezydenckiego klubu Rozwój Rzeszowa. Ale uważa, że miasto bardziej pomaga Stali. - Przychodzą do mnie rodzice i pytają, dlaczego Resovia nie może liczyć na taką pomoc. Nasi kibice widzą, że miasto daje teraz 3,5 mln zł na monitoring na Stali, kolejne 2 mln na budowę boisk treningowych, a nam ciężko wyciągnąć choćby złotówkę - stwierdza.

- Polityka miasta jest taka, że inwestuje w osiedla "stalowców", a "resoviackie" są na szarym końcu albo nie ma ich wcale - mówi nam jeden z kibiców Resovii.

Co na to ratusz? - Oba kluby kocham tak samo - przekonuje prezydent Tadeusz Ferenc. I rzuca liczby: - Oba kluby dostają od nas rocznie po ok. 600 tys. zł. Zanim zostałem prezydentem Stal dostawała z miasta 10 tys., a Resovia - 15 tys. zł. Hala, którą będziemy budować, będzie służyła siatkarzom. Hala Podpromie jest wynajmowana z myślą o siatkarzach Resovii. Na modernizację stadionu lekkoatletycznego przy Wyspiańskiego chcemy dać 2 mln zł. Parę lat temu przekazaliśmy klubowi działkę wartą kilkanaście milionów złotych pod budowę Resovia Parku.

I powtarza: - Modernizowany stadion nie będzie żadnego klubu, tylko miasta, czyli dla wszystkich.

Listem kibiców Resovii są zdziwieni działacze Stali: - Oni chyba mało wiedzą o swoim klubie. Dostali kiedyś działkę. My nie jesteśmy właścicielem stadionu, tak jak Resovia obiektu przy Wyspiańskiego. Jak zwracamy się do miasta o wyrównania finansowe, to słyszymy, że dla Resovii też to zrobią. Byłoby dobrze, gdyby Resovia zaglądała też do swojego podwórka. W jednym z nimi mogę się zgodzić. Pieniędzy na sport w Rzeszowie powinno być więcej - komentuje Marek Poręba, wiceprezes Stali.