Sport.pl

Inauguracyjna wygrana Stali Stalowa Wola ze Stomilem

Zespół Stali Stalowa Wola dość nieoczekiwanie w pierwszym spotkaniu rundy wiosennej pokonał wicelidera drugiej ligi Stomil Olsztyn 2:1. - Mieliśmy dzisiaj więcej szczęścia - powiedział po meczu debiutujący w roli szkoleniowca Stalówki Mirosław Kalita.
Mecz od mocnego uderzenia rozpoczęli gospodarze, którzy potrzebowali zaledwie trzech minut, aby prowadzić z faworyzowanym Stomilem 2:0. Przy pierwszej bramce podopiecznych Mirosława Kality wyręczył Paweł Baranowski. Obrońca przyjezdnych ubiegł własnego bramkarza i z szesnastu metrów wpakował piłkę do własnej bramki. Nie minęło 180 sekund a stalowcy podwyższyli. Z lewej strony dośrodkował Wojciech Białek i Michał Kachniarz dostawiając nogę dopełnił tylko formalności.

Goście swoją okazję do zdobycia gola kontaktowego mieli w 32. minucie. Wówczas z prawej strony z rzutu wolnego Bartłomieja Dydę próbował ładnym uderzeniem zaskoczyć Paweł Łukasik. Za chwilę akcja przeniosła się pod pole karne Stomilu. Daniel Radawiec prostopadłym podaniem uruchomił aktywnego Białka, ale napastnik Stali strzelił zbyt lekko żeby pokonać Piotra Skibę.

Kiedy wydawało się, że pierwsza połowa skończy się dwubramkowym prowadzeniem gospodarzy na indywidualną akcję zdecydował się Łukasz Suchocki. Pomocnik przed polem karnym najpierw założył przysłowiową "siatkę" Arturowi Cebuli a następnie w ten sam sposób pokonał próbującego interweniować golkipera Stalówki.

Druga połowa nie przyniosła już zmiany rezultatu. Mimo, że pod grą cały czas byli olsztynianie to nie potrafili oni odwrócić losów meczu. Stal natomiast nastawiła się na kontry i w 75. minucie mogło być "po meczu". Znakomitą okazję zmarnował jednak Jarosław Piątkowski, który po wymanewrowaniu jednego z obrońców Stomilu uderzył wprost w golkipera gości. W końcówce z kolei zawiódł Białek. Napastnik miejscowych niecelnie podał do wychodzącego na czystą pozycję Roberta Widza i w ostatecznie futbolówkę spod własnego pola karnego wybili obrońcy Stomilu.

Po meczu powiedzieli:

Zbigniew Kaczmarek (trener Stomilu): Zostaliśmy zaskoczeni przez Stal, która grała głównie z kontry. Bramki straciliśmy na własne życzenie i dopiero w drugiej połowie pokazaliśmy prawdziwe oblicze. Jestem zadowolony z gry, ale z wyniku już nie. Nie zmienia to faktu, że Stal to zupełnie inny zespół niż jesienią.

Mirosław Kalita (trener Stali): Nie spodziewałem się, że Stomil zagra tak dobrze. Sporo krwi napsuł nam Suchocki. Mieliśmy dzisiaj więcej szczęścia, szczególnie przy pierwszej bramce. W drugiej połowie Stomil nas zdominował. a my próbowaliśmy ustrzelić coś z kontry. Gdyby Jarek Piątkowski i Wojtek Białek lepiej zachowali się w swoich sytuacjach końcówka mogła być spokojniejsza.

STAL STALOWA WOLA2 (2)
STOMIL OLSZTYN1 (1)
Bramki: Baranowski (16. sam.), 19 Kachniarz - 45. Suchocki.

Stal: Dydo Ż - Demusiak, Czarny, Żmuda, Cebula Ż (79. Getinger Ż)- Piątkowski, Skórski Ż, Horajecki, Kachniarz (58. Widz), Radawiec - Białek (89. Majowicz).

Stomil: Skiba - Bucholc, Remisz, Baranowski, Stefanowicz - Suchocki, Szaraniec (30. Meliton), Tunkiewicz, Świderski (59. Kun) - Łukasik, Jegliński.

Więcej o: