Dobry początek Resovii. Pewna wygrana z Pelikanem Łowicz

Drugoligowi piłkarze Resovii od zwycięstwa rozpoczęli rundę wiosenną. Na własnym boisku rzeszowianie ograli Pelikana Łowicz 4:0.
W wyjściowej jedenastce Resovii pojawiło się dwóch pozyskanych zimą graczy. W środku pomocy zagrał Dariusz Frankiewicz, a na lewej pomocy Dariusz Brągiel. Debiut obu piłkarzy wypadł nieźle. Frankiewicz w środku pola potrafił wyprzedzić przeciwników, odebrać piłkę, a także ją przytrzymać. Brągiel z kolei robił sporo "wiatru" w akcjach ofensywnych, potrafił dobrze dograć do kolegów, a także wrzucić piłkę w pole karne.

Ponowny "debiut" w zespole Resovii zaliczył też Konrad Domoń, wychowanek klubu, który w ostatnich miesiącach zdecydowanie częściej występował w drugiej drużynie. Tym razem zagrał w pierwszym zespole... na środku obrony.

Po przerwie na boisku pojawił się jeszcze kolejny nowy gracz "pasiaków" Tomasz Ciećko i zaliczył "wejście smoka". Na plac gry wszedł w 62. minucie, a już osiem minut później mógł cieszyć się ze strzelenia gola.

Rzeszowianie spotkanie z Pelikanem zaczęli odważnie. Ruszyli do przodu i już w 11. minucie powinni prowadzić 1:0. Po rzucie rożnym wykonywanym przez Marcina Juszkiewicza zakotłowało się w polu karnym Pelikana. Do piłki dopadł właśnie Domoń, ale z pięciu metrów uderzył głową wprost w bramkarza rywali. Krzysztof Stodoła odbił futbolówkę, ta trafiła pod nogi Michała Chrabąszcza, ale dobitka obrońcy Resovii wylądowała na poprzeczce.

Niewykorzystana szansa mogła się zemścić sześć minut później, ale Maciej Wyszogrodzki minimalnie chybił strzelając z 10 metrów.

Dziesięć minut później było już jednak 1:0 dla Resovii. Gospodarze ładnie rozegrali piłkę, Chrabąszcz zagrywał prostopadle do Sebastiana Hajduka, ale futbolówkę przechwycił Juszkiewicz. Wpadł z nią w pole karne i uderzył z 15 metrów. Piłkę miał w rękach Stodoła, ale wypuścił ją i pozwolił jej się wtoczyć do bramki. Z dobitką próbował jeszcze zdążyć Hajduk i starł się z bramkarzem Pelikana. Faulu jednak nie było, bowiem piłka wcześniej przekroczyła linię bramkową.

Przed przerwą gospodarze powinni prowadzić jeszcze wyżej. W 41. minucie Juszkiewicz znakomicie wypuścił Dariusza Kantora, ale ten w sytuacji sam na sam nie trafił w bramkę.

Po zmianie stron częściej zaczęli atakować goście, którzy chcieli odrobić straty. Resoviacy natomiast próbowali nabrać sędziego, za co otrzymali dwie żółte kartki. Zagrożenia dla bramki Pelikana jednak nie było. Kilka razy natomiast mogło być niebezpiecznie pod bramką Marcina Pietryki, ale gracze Pelikana w decydujących momentach razili nieporadnością.

Skuteczni byli natomiast miejscowi. Szybka wymiana piłki w 70. minucie zakończyła się drugą bramkę. Ciećko zachował najwięcej zimnej krwi w polu karnym i uderzył ładnie po długim rogu, piłka odbiła się jeszcze od słupka i wpadła do siatki. Pięć minut później było już 3:0. Dokładną centrą z rzutu wolnego popisał się Michał Chrabąszcz, a Andrij Nykanowicz głową trafił po raz trzeci. W doliczonym już czasie gry wynik ustalił jeszcze David Kwiek.

Tym samym piłkarze Resovii sprawili prezent swojemu trenerowi. Marcin Jałocha bowiem w dniu meczu kończył 41 lat.

RESOVIA4 (1)
PELIKAN ŁOWICZ0
Bramki: Juszkiewicz (27.), Ciećko (70.), Nykanowicz (75.), Kwiek (90.+3.)

Resovia: Pietryka - Chrabąszcz, Domoń Ż, Nykanowicz, Szkolnik - Ogrodnik, Frankiewicz, Juszkiewicz, Brągiel Ż (85. Dziedzic) - Kantor (62. Ciećko), Hajduk Ż (82. Kwiek).

Pelikan: Stodoła - Maskymov (46. Pomianowski), Gołka, Brodecki, Łakomy - Wyszogrodzki (76. Domoniczak), Gamla (64. Okoński), Łochowski, Żółtowski - Solecki, Kowalczyk (78. Kosiorek).