Sport.pl

Niespodzianki nie było. Trzy punkty jadą do Rzeszowa

Siatkarze Asseco Resovii pewnie pokonali w Gdańsku outsidera PlusLigi Trefl 3:1 i zasłużenie zdobyli komplet punktów.
- Najważniejsze dla nas w tym meczu były trzy punkty. Przystąpiliśmy do tego spotkania w dość mocno zmienionym składzie. Chcieliśmy wykorzystać potencjał wszystkich zawodników - powiedział po spotkaniu szkoleniowiec rzeszowskiej drużyny Andrzej Kowal. Resoviacy, którzy zagrali m.in. bez kontuzjowanego Oliega Achrema, cel ten zrealizowali, choć w pierwszych dwóch setach musieli się sporo namęczyć, aby pokonać dzielnie walczących gospodarzy.

Ekipa Dariusza Luksa blisko sprawienia niespodzianki była już w pierwszej partii. W końcówce miejscowi prowadzili 22:21, ale cztery z rzędu błędy sprawiły, że to goście cieszyli się ze zwycięstwa. - Martwi sytuacja z pierwszego seta, gdzie popełniliśmy głupie błędy. Z takim zespołem jak Resovia, z taką liczbą błędów możemy sobie grać ewentualnie gdzieś nad morzem w plażówkę - nie krył złości opiekun gdańszczan, którzy również w kolejnej odsłonie nie zachwycili w końcówce. Dobrze było jedynie do stanu 22:22. Chwilę później w ekipie Asseco Resovii błysnął środkowy Piotr Nowakowski i wyprowadził drużynę Kowala na jednopunktowe prowadzenie. Wynik drugiej odsłony ustalił natomiast Maciej Wołosz. Przyjmujący Trefla, podobnie jak we wcześniejszym secie, pomylił się w ataku i goście prowadzili i 2:0.

Dwie wygrane partie chwilowo zdekoncentrowały rzeszowski zespół. Od początku trzeciego seta Resoviacy mieli problem ze skutecznym skończeniem akcji i na pierwszej przerwie technicznej Trefl prowadził 8:4.

W kolejnych akcjach częściej punktowali miejscowi. Po asie serwisowym Matti Hietanena gdańszczanie powiększyli przewagę do sześciu "oczek" (8:14). Mimo usilnych prób zmiany przebiegu meczu przez podopiecznych Kowala, straty nie udało się odrobić. Po błędzie na zagrywce Marko Bojicia Asseco Resovia przegrywała już 13:21. Ostatecznie set zakończył się zwycięstwem Trefla do 17. - Na pewno cieszymy się, że w naszej drużynie coś drgnęło. Nawet statystyki pokazują, że zagraliśmy na podobnym poziomie co Resovia - dodał trener gospodarzy.

Wygrana w trzeciej partii ekipy z Gdańska to wszystko na co było stać ostatni zespół PlusLigi w tym spotkaniu. W czwartym, jak się później okazało ostatnim, secie miejscowi jak równy z równym walczyli tylko do stanu 5:5. Kolejne akcje to już popis drużyny z Rzeszowa, która zdobyła pięć punktów z rzędu i szybko objęła prowadzenie 10:5. Przewaga ta utrzymała się już do końca pojedynku, który zakończył środkowy Asseco Resovii Grzegorz Kosok. - Cieszą dwie wygrane końcówki w pierwszych dwóch setach. Kolejne partie były już jednostronnymi widowiskami. Nasz cel został jednak zrealizowany i teraz możemy się przygotowywać do kolejnego spotkania - powiedział rozgrywający rzeszowian Maciej Dobrowolski, który w tym meczu pod nieobecność Achrema pełnił rolę kapitana zespołu.

- Na pewno jesteśmy rozczarowani, że pomimo walki nie udało nam się zdobyć punktu - stwierdził natomiast Grzegorz Łomacz, kapitan Trefla, dla którego porażka z Asseco Resovią była szóstą z rzędu przegraną w PlusLidze.

Lotos Trefl Gdańsk 1

Asseco Resovia 3

Sety: 22:25, 23:25, 25:17, 17:25.

Trefl Gdańsk: Hietanen (13), Łomacz (1), Oivanen (24), Wołosz (13), Świrydowicz (9), Augustyn (8), Kaczmarek B. (libero) oraz Kaczmarek M., Szczurek, Vdovin i Wilk.

Asseco Resovia: Grzyb (2), Nowakowski (11), Tichacek (1), Bojić (15), Gontariu (7), Mika (10), Ignaczak (libero) oraz Lotman, Grozer (10), Perłowski i Kosok (4).

MVP: Nowakowski.

Pozostałe wyniki 14. kolejki:

ZAKSA Kędzierzyn-Koźle - AZS Częstochowa 3:0, PGE Skra Bełchatów - Politechnika Warszaw-ska 3:2, Delecta Bydgoszcz - Fart Kielce 3:0, AZS Olsztyn - Jastrzębski Węgiel 1:3.