Sport.pl

Puchar CEV: Asseco Resovii przed szansą na półfinał

- Jesteśmy w stanie wygrać i doprowadzić do złotego seta - mówi przed meczem Asseco Resovii z Fenerbahce Stambuł rozgrywający rzeszowskiej drużyny Maciej Dobrowolski. W środę o godz. 18 w hali Podpromie drugie stracie w Challenge Round Pucharu CEV.
Do środowego pojedynku Resoviacy przystąpią podbudowani dobrą grą z wiceliderem PlusLigi ZAKSĄ Kędzierzyn-Koźle. Choć mecz tak naprawdę się nie skończył (sędziowie zakończyli spotkanie w czwartym secie przy stanie 24:14 dla gospodarzy), a rywale z Kędzierzyna grali bez kilku podstawowych zawodników, podopieczni Andrzeja Kowala w końcu przełamali serię trzech z rzędu porażek. Teraz przed rzeszowskim zespołem otwiera się wielka szansa na awans do półfinału Pucharu CEV. Rywal, Fenerbahce Stambuł, mimo potencjału i budżetu jakim dysponuje, z pewnością jest w zasięgu ręki. A pokazał to ubiegłotygodniowy mecz w Turcji, gdzie trzecia obecnie drużyna PlusLigi była bliska ogrania ekipy byłego trenera reprezentacji Polski Daniela Castellaniego. - Jest złość, ale w Rzeszowie rywale są do ogrania - twierdzi trener Asseco Resovii, która po emocjonującym pierwszym spotkaniu w tie-breaku przegrał do 10 i tym samym cały pojedynek 2:3.

Żeby awansować dalej rzeszowianie muszą nie tylko ograć Fenerbahce u siebie, ale również pokonać ich w tzw. "złotym secie". - Te wygrane dwa sety tak naprawdę nam nic nie dają. Pokazaliśmy jednak w Turcji, że mimo tak wspaniałych graczy, drużyna ze Stambułu musiała się z nami namęczyć, aby odnieść zwycięstwo - mówi środkowy Asseco Resovii Wojciech Grzyb.

- Jesteśmy w stanie wygrać i doprowadzić do złotego seta. Szanse na awans oceniam po połowie - dodaje z kolei rozgrywający Resoviaków Maciej Dobrowolski, którego zdaniem, aby ograć Turków, potrzebna będzie dobra gra na zagrywce i w przyjęciu. - Rywale mają trochę problemów z przyjmowaniem zagrywki. W poprzednim spotkaniu nie do końca udało nam się do wykorzystać. Jeżeli w rewanżu na zagrywce wstrzelą się Grozer [Gyorgy - przyp. red.] i Achrem [Olieg - przyp. red.] to powinno być dobrze - podkreśla Dobrowolski.

Zespół Kowala w środowym pojedynku będzie musiał wyłączyć z gry przede wszystkim największą gwiazdę Fenerbahce Ivana Miljkovića. Serb, który na zeszłorocznych mistrzostwach Europy został wybrany najlepszym zawodnikiem turnieju (MVP), klasę pokazał już w pierwszym meczu, gdzie zdobył 22 punkty. Oprócz niego a ataku szalał również Kubańczyk Leonell Marshall, który zanotował tylko 2 punkty mniej od Miljkovićia. - Spodziewaliśmy się, że ciężar gry w ataku będzie opierał się na tych dwóch zawodnikach. W pewnym momencie udało się nam wyłączyć Miljkovićia, ale tedy to Marshall zaczął zdobywać punkty - wyjaśnia szkoleniowiec Asseco Resovii.

- Trzeba będzie na niego uważać, bo jak będą mieli nóż na gardle to do niego będzie kierowana większość piłek - zaznacza natomiast Dobrowolski.

W przypadku awansu Asseco Resovia w półfinale Pucharu CEV zagra ze zwycięzcą pary ACH Volley Lublana - Knack Roeselare. Pierwszy mecz pomiędzy tymi drużynami wygrali zawodnicy ze stolicy Słowenii, którzy pokonali belgijski zespół 3:2.

Więcej o: