Sport.pl

Porażka Asseco Resovii po pięciosetowym boju w Turcji

Pierwszy mecz Challenge Round Pucharu CEV dla Fenerbahce Stambuł. Siatkarze Asseco Resovii mimo prowadzenia 2:1 nie zdołali dowieźć zwycięstwa do końca i ostatecznie ulegli po tie-breaku rywalom 2:3.
Skazywani na pożarcie przez naszpikowany gwiazdami turecki zespół Fenerbahce podopieczni Andrzeja Kowala o mały włos nie sprawili niespodzianki i przywieźli ze Stambułu cennego zwycięstwa. Resoviacy mimo, że w pierwszym przegranym do 18 secie, kompletnie nie mogli poradzić sobie z silnymi zagrywkami i skutecznym blokiem rywali, w dwóch kolejnych partiach nie tylko odrobili straty, ale wyszli na prowadzenie 2:1.

Początek drugiej odsłony nie zapowiadał jednak, że przyjezdni będą w stanie powalczyć o korzystny wynik. Dopiero zmiana, przy stanie 1:4, rozgrywającego Lukasa Tichacka na Macieja Dobrowolskiego pozwoliła zespołowi Kowala odrobić straty i doprowadzić do remisu 9:9. Wyrównana walka trwała aż do stanu 17:17. Wówczas resoviacy w końcu zagrali dobrze blokiem. Do tego skuteczność w ataku poprawił Olieg Achrem. Do wygrania partii przybliżył przyjezdnych z kolei as serwisowy Gyorgy Grozera, po którym rzeszowska drużyna miała piłkę setową. Tą z kolei wykorzystał Achrem i mecz zaczynał się od początku.

Bojić w roli głównej

Zwycięstwo w trzecim secie to w dużej mierze zasługa, grającego do tej pory przeciętnie w barwach Asseco Resovii, Marko Bojicia. Przyjmujący formą wystrzelił w końcówce tej partii, kiedy przy stanie 20:15 dla Fenerbahce resoviacy zdobyli sześć oczek przy jednym punkcie gospodarzy. Wówczas dwukrotnie pomylił się w ataku Leonel Marshall. Następnie dał o sobie znać wspomniany Bojić. Czarnogórzec nie tylko doprowadził do remisu po 21, ale także w końcówce tej odsłony popisał się znakomitym atakiem dającym piłkę setową, którą później wykorzystał posyłając asa serwisowego.

Nic dwa razy się nie zdarza

Dwie z rzędu wygrane partie kompletnie zdekoncentrowały resoviaków. Podopieczni Kowala podobnie jak w poprzednich setach, czwartą odsłonę rozpoczęli słabo. Nie tylko nie kończyli akcji, ale również nie mogli zatrzymać rozpędzonych rywali, którzy co chwilę skutecznie powiększali przewagę. I tak po ataku Ivana Miljkocića Turcy prowadzili 7:4. Następnie po skutecznej akcji Marshalla odskoczyli na 11:7, a na drugiej przerwie technicznej przewaga wzrosła do sześciu oczek.

Dopiero as serwisowy Achrema dał resoviakom nadzieję na powrót do gry. Dzięki dobrej zagrywce przyjmującego Asseco Resovia doszła rywali na 18:22. Jak się później okazało był to tylko chwilowy zryw gości, którzy w kolejnych akcjach zdobyli zaledwie jeden punkt i przegrali seta do 19. O losach pojedynku zdecydować miał więc tie-break.

A ten fatalnie rozpoczęli przyjezdni. Autowy atak Achrema i blok na Adrianie Gontariu sprawiły, że ekipa Daniela Castellaniego szybko odskoczyła na 4:1. Widząc to co dzieje się na parkiecie opiekun resoviaków posłał do boju Grozera, ale i on nie miał tego dnia szczęścia. Najpierw atakującego reprezentacji Niemiec zablokował Marshall, a następnie jego atak w aut i kolejny blok gospodarzy dały Fenerbahce prowadzenie 8:3. Ostatecznie zwycięstwo miejscowym przypieczętował Kemal Kayhan, który asem serwisowym ustalił wynik na 15:10 i tym samym 3:2 dla zespołu ze Stambułu.



Fenerbahce Stambuł3
Asseco Resovia2
Sety: 25:18, 22:25, 23:25, 25:19, 15:10

Fenerbahce: Miljkovic (22), Marshall (20), Batur (12), Quiroga (9), Eksi (6), Kayhan (5), Kilic (libero) oraz Dogan (1) i Cevikel.

Resovia: Achrem (16), Bojić (15), Nowakowski (11), Grzyb (10), Grozer (7), Lotman, Tichacek, Ignaczak (libero) oraz Gontariu (7), Dobrowolski, Mika (1) i Kosok.

Więcej o: