Rzeszów z siatkówką kobiet w ekstraklasie? Plany są

Siatkarki MKS V LO Rzeszów

Siatkarki MKS V LO Rzeszów (Fot. Patryk Ogorzałek / Agencja Gazeta)

Dwie rzeszowskiej drużyny siatkarskie w ekstraklasie! Niemożliwe? Pojawił się właśnie pomysł, by w Rzeszowie stworzyć mocny zespół kobiecy. - Na razie mamy plany pierwszoligowe. Co dalej - czas pokaże - mówią zainteresowani
Siatkówka w naszym mieście króluje od kilku lat. Wszystko za sprawą siatkarzy Asseco Resovii, którzy w ostatnich trzech sezonach stawali na podium mistrzostw Polski. Być może doczekamy się też podobnych sukcesów w żeńskiej siatkówce, takie przynajmniej są zakusy.

Pierwsze rozmowy na ten temat odbyły się niedawno w rzeszowskim ratuszu. Byli: władze miasta, prezes Podkarpackiego Wojewódzkiego Związku Piłki Siatkowej Wiesław Radomski i prezes firmy DevelopRes, która zamierza finansować to przedsięwzięcie. - Miasto na pewno będzie wspierać tę inicjatywę. Niedawny finał Pucharu Polski siatkarzy pokazał, że nawet w momencie, gdy w finale nie gra Asseco Resovia, to hala jest pełna. Jest zapotrzebowanie na siatkówkę - mówi Stanisław Sieńko, wiceprezydent Rzeszowa.

Na razie w Rzeszowie siatkówka żeńska jest na drugoligowym poziomie. W tej klasie rozgrywkowej walczą młode dziewczęta z Bolesława Rzeszów. I właśnie na kanwie tego zespołu miałaby powstać mocniejsza drużyna. - Chcemy zbudować silny zespół. Plany mamy na razie pierwszoligowe. Co będzie później - pokaże czas - mówi Andrzej Grzyb, menedżer siatkarski, właściciel klubu.

Na pomysł budowy silnego żeńskiego zespołu w naszym mieście wpadł Ryszard Walas, prezes firmy DevelopRes. - Siatkówka jest bardzo popularnym sportem. W Rzeszowie na znakomitym poziomie jest męska, dlaczego więc nie stworzyć podobnego zespołu żeńskiego? - pyta.

Nie ma jednak mowy o drodze na skróty i kupowaniu miejsca w wyższej lidze. - Nie na tym to polega. Lepiej, gdy powoli buduje się taki zespół. W Rzeszowie podstawa jest dobra. Planujemy wzmocnić się trzema, czterema zawodniczkami, które pomogą w awansie. Najlepiej, gdyby to były siatkarki z Rzeszowa lub okolic - tłumaczy Walas. - Chcemy awansować naturalnie, bez wydawania niepotrzebnie pieniędzy. Na pewno wykorzystam swoją znajomość rynku i ściągniemy zawodniczki dobre, a niekoniecznie drogie - dodaje z kolei Andrzej Grzyb.

Projekt ma ruszyć w przyszłym sezonie, obecny bowiem powoli zbliża się do końca. - Chcemy nawiązać też współpracę z miejscowym AZS-em, to zawsze pomaga, jeśli nasze zawodniczki będą mogły studiować na uczelni. Dodatkowo uczelnia też będzie miała pożytek, bowiem siatkarki będą mogły grać w zawodach akademickich - mówi Grzyb.

Klub ma wystartować pod nazwą DevelopRes Rzeszów. - Chętnie oddam nazwę. Bolesław to klub prywatny. Nie mam nic przeciwko temu, by nazwa się zmieniła w momencie, gdy pojawia się ktoś z pieniędzmi - mówi Grzyb i dodaje: - Chcemy też szukać innych sponsorów, by klub nie musiał być zależny tylko od jednego.

DevelopRes Rzeszów grał będzie nadal w hali V LO przy ul. Hetmańskiej. - Na drugą ligę to wystarczy. Później mam obietnicę z urzędu miasta, że będziemy mogli grać w hali ROSiR-u, a ważniejsze mecze też na Podpromiu - zauważa Walas. Jakim budżetem będzie dysponował klub? - Takim, żeby wystarczyło na awans - mówi tajemniczo prezes DevelopRes.

A co w momencie, gdyby nadarzyła się okazja, by już w przyszłym roku wystąpić w I lidze, np. w momencie powiększenia ligi? - Nie zastanawialiśmy się nad tym. Jeśli pojawi się taka możliwość, wtedy będziemy o tym rozmawiać - kończy prezes Walas.