Kosok: Puchar Polski zostanie w Rzeszowie? Da się zrobić

- Zrobimy wszystko, żeby zdobyć Puchar Polski. To będzie jednak bardzo ciężki turniej i będzie trzeba dać z siebie naprawdę dużo, żeby najpierw przejść w półfinale Skrę i znaleźć się w meczu finałowym. Myślę jednak, że da się to zrobić - mówi przed turniejem finałowym Pucharu Polski Grzegorz Kosok, środkowy Asseco Resovii

Wejdź na specjalny serwis poświęcony
Final Four Enea Cup 2012 Pucharu Polski mężczyzn w piłce siatkowej



W weekend w rzeszowskiej hali Podpromie odbędzie się Final Four Pucharu Polski. Asseco Resovia w sobotę w półfinale zmierzy się z PGE Skrą Bełchatów. Jeśli wygra, w niedzielnym finale rywalizować będzie ze zwycięzcą drugiego półfinału pomiędzy Zaksą Kędzierzyn-Koźle i Jastrzębskim Węglem.

Stawką imprezy jest nie tylko wywalczenie trofeum, ale także miejsce w rozgrywkach Ligi Mistrzów w przyszłym sezonie.

W ostatnim sprawdzianie przed turniejem Pucharu Polski, siatkarze z Rzeszowa pokonali we wtorek francuskie Arago de Sete w rewanżowym meczu 1/4 finału Pucharu CEV i awansowali do kolejnej rundy. W spotkaniu tym, po trzymiesięcznej przerwie spowodowanej kontuzją dłoni, na boisku pojawił się środkowy Asseco Resovii Grzegorz Kosok. O powrót do wyjściowego składu "Kosa" będzie musiał jednak jeszcze powalczyć z Piotrem Nowakowskim i świetnie spisującym się ostatnio Wojciechem Grzybem.

Rozmowa z Grzegorzem Kosokiem

Marcin Lew: Po dłuższej przerwie wreszcie mogłeś wrócić na boisko i zagrać nieco dłużej. Jak z twoim zdrowiem i dyspozycją?

Grzegorz Kosok: - Ze zdrowiem jest wszystko dobrze, a formę staram się znaleźć. Trenuję bardzo ciężko, żeby przyszła jak najszybciej. Będę jednak cierpliwie czekał na swoją szansę, bo chciałby grać jeszcze więcej. Ale jak koledzy tak będą grali jak w ostatnich meczach to ja mogę stać z boku i trzymać kciuki.

No właśnie, zadanie masz ciężkie. Wojciech Grzyb przeżywa kolejną młodość. Ciężko będzie ci ponownie wskoczyć do pierwszej szóstki.

- No i dobrze, że tak jest. Bardzo dobrze, że mamy równy skład. To cieszy, ponieważ w razie czego nie będzie dziury w składzie. Każdy jest w stanie pomóc, wziąć ciężar gry na siebie. Więc to jest tylko dla nas na plus.

W sobotę rozpoczyna się finałowy turniej Pucharu Polski. Najważniejsza impreza tej części sezonu, w której możecie zapewnić sobie pierwszy tytuł. Gracie we własnej hali, będziecie mieli za sobą kibiców, wszystko więc przemawia za tym, żeby ten puchar został w Rzeszowie.

- Bardzo byśmy chcieli, żeby tak się stało i zrobimy wszystko, żeby zdobyć ten puchar. To będzie jednak bardzo ciężki turniej i będzie trzeba dać z siebie naprawdę dużo, żeby najpierw przejść w półfinale Skrę i znaleźć się w meczu finałowym. Myślę jednak, że da się to zrobić.

W tym turnieju ciężko jednoznacznie wskazać faworyta. Spotykają się cztery najsilniejsze zespoły z PlusLigi i jak pokazały mecze ligowe rozegrane do tej pory, każdy z każdym może wygrać...

- ... i każdy może przegrać. Taki turniej rządzi się swoimi prawami. Tak naprawdę wynik zależeć będzie od tego, która z drużyn dobrze wejdzie w ten turniej, wstrzeli się z formą. Chciałbym, żebyśmy to byli my.

Gracie u siebie, przed własną publicznością. To pomoże, czy dołoży jeszcze obciążenie psychiczne, dołoży presji?

- To jest pomoc, duża pomoc. Zawsze lepiej gra się jak się czuje wsparcie kibiców.