Sport.pl

Asseco Resovia gra Puchar CEV w Holandii. Formalność?

Po łatwym zwycięstwie w pierwszym meczu II rundy europejskiego Pucharu CEV z Dinamem Apeldoorn siatkarzy Asseco Resovii czeka w środę rewanż w Holandii. Pewny awans da im ponowne pokonanie rywali.
Zasady Pucharu CEV są jasne. By awansować do kolejnej rundy, trzeba wygrać dwa mecze, ewentualnie jeden i później dodatkowego "złotego seta" rozgrywanego do 15. O takim rozwiązaniu jednak nikt nie chce w Rzeszowie myśleć. Resoviacy do Holandii wyjechali po zwycięstwo, zresztą po pierwszym pojedynku w Rzeszowie innego rozwiązania być nie może. - Najważniejsze przed tym meczem jest to, żeby wygrać i nie zafundować sobie dodatkowych nerwów w postaci porażki i grania "złotego seta". Tak naprawdę w tej konfrontacji wszystko zależy od nas. Musimy być skupieni na własnej grze - mówi Amerykanin Paul Lotman, przyjmujący Asseco Resovii.

Drasma Dinamo w dwóch pierwszych setach meczu sprzed tygodnia zdołało uzbierać zaledwie 25 punktów, w trzecim 22, ale cały mecz był rozgrywany pod pełną kontrolą rzeszowian. Rewanż jednak może zupełnie nie przypominać tamtego spotkania. Przed tym przestrzega też Andrzej Kowal, trener Asseco Resovii. - To może być zupełnie inny mecz. Widać było w trzecim secie spotkania u nas, że jak oni nabiorą wigoru, to mogą być niebezpieczni. Zresztą w początkowych rundach pucharów widać, że niektóre zespoły zupełnie inaczej grają u siebie i na wyjeździe. Holendrzy we własnej hali mogą być nieobliczalni - twierdzi szkoleniowiec.

Nadzieję na lepszy wynik ma natomiast coach Holendrów Rebald Strikwerda. - Jak oceniam nasze szanse w rewanżu? Na dziesięć meczów z tak silnym zespołem mojej drużynie może się udać wygrać raz. Być może w środę? - zastanawia się szkoleniowiec Dinama, który cieszył się, że w Rzeszowie jego podopieczni na równi walczyli w trzecim secie ze zmiennikami Asseco Resovii.

Rzeszowianie do Apeldoorn udali się we wtorek. Najpierw samolotem polecieli do Kolonii, gdzie przesiedli się w autokar i pojechali do oddalonego o ok. 200 km Apeldoorn. W składzie resoviaków zabrakło jedynie Grzegorza Kosoka, który wciąż przechodzi rehabilitację po urazie dłoni.

Początek spotkania w Apeldoorn w środę o godz. 20. Transmisję z meczu przeprowadzi Polskie Radio Rzeszów.

Jeśli Asseco Resovii awansuje do kolejnej rundy, jej rywalem będzie francuski zespół Arago de Sete, który we wtorek we własnej hali drugi raz pokonał Crvenę Zvezdę Belgrad z Serbii 3:1.

Więcej o: