Sport.pl

Demolka Asseco Resovii. Łatwe zwycięstwo z Holendrami

Tylko nieco ponad godzinę potrzebowali siatkarze Asseco Resovii, by pokonać holenderski zespół Draisma Dinamo Apeldoorn w drugiej rundzie Pucharu CEV. Resoviacy wygrali 3:0, a rywale uzbierali zaledwie 47 punktów.
Wczorajszy pojedynek był jednostronnym widowiskiem. I gdyby nie chwila przestoju w trzecim secie w wykonaniu gospodarzy, to zakończyłby się jeszcze bardziej okazałym zwycięstwem miejscowych. Asseco Resovia jednak po łatwym wygraniu dwóch pierwszych setów nieco się zdekoncentrowała, co wykorzystali przyjezdni.

Do tej pory jednak Holendrzy na boisku wyglądali, jakby na co dzień rywalizowali co najwyżej z rezerwami rzeszowskiej drużyny. Resoviacy wyszli na boisko mocno skoncentrowani, nie popełniali błędów i łatwo odskakiwali przeciwnikom. Różnicę przede wszystkim robiła zagrywka, z którą ogromne problemy mieli przyjezdni. Do tego dochodził skuteczny blok i równie udane kontry. Kibice momentami zaczęli się zastanawiać, czy zespół z Apeldoorn przekroczy granicę 10 punktów. - Przez pierwsze dwa sety zagraliśmy bardzo dobrze, twardo. Nasza gra wyglądała naprawdę nieźle - mówił po spotkaniu amerykański przyjmujący Asseco Resovii Paul Lotman. - W trzeciej partii jednak nieco przysnęliśmy. Na szczęście odrobiliśmy straty i wygraliśmy - dodał.

W trzecim secie goście wreszcie zaczęli grać blokiem. - Zdobyli na początku seta tym elementem 6punktów. To zrobiło różnicę - wyjaśniał trener Asseco Resovii Andrzej Kowal. Rozkojarzeni nieco rzeszowianie zaczęli coraz częściej nadziewać się na niewysoki blok Dinama, nawet pojedynczy. W efekcie goście prowadzili 3 punktami (8:5). Taka przewaga utrzymywała się stosunkowo długo, ale w końcówce resoviacy weszli na wyższe obroty i zakończyli spotkanie w trzech setach. - Ja zawsze boję się grać z takimi drużynami. Tutaj trzeba się skoncentrować na swojej drużynie, grać jak najlepszą siatkówkę. Tym bardziej że graliśmy w swojej hali. Nie mogliśmy sobie pozwolić na chwilę rozluźnienia. Przez pierwsze dwa sety wychodziło to dobrze, w trzecim było za dużo błędów, ale w końcówce znów zagraliśmy dobrze i mamy zwycięstwo - stwierdził kapitan Asseco Resovii Olieg Achrem.

Wobec takiej różnicy klas, jaką zaprezentowały obie drużyny w Rzeszowie, rewanż wydaje się tylko formalnością. - Nie ma reguły. W rewanżu może być zupełnie inny mecz. Widać było w trzecim secie, że jak oni nabiorą wigoru, to mogą być niebezpieczni. Zresztą w początkowych rundach pucharów widać, że niektóre zespoły zupełnie inaczej grają u siebie i na wyjeździe. Holendrzy u siebie mogą być nieobliczalni - przestrzega trener Kowal, który we wczorajszym meczu dał pograć wszystkim swoim zawodnikom. Krócej na boisku byli jedynie Piotr Nowakowski, Marko Bojić i Mateusz Mika.

Asseco Resovia, by awansować do kolejnej rundy, musi pokonać Dinamo także w Holandii lub ewentualnie wygrać złotego seta granego do 15, gdyby to rywale okazali się lepsi w rewanżowym meczu. A w kolejnej rundzie przeciwnikiem zwycięzcy rywalizacji pomiędzy Asseco Resovią a Draismą Dinamem będzie lepszy z pary Crvena Zvezda Belgrad (Serbia) - Arago de Sete (Francja). W pierwszym meczu w Serbii górą byli Francuzi, którzy wygrali 3:1.



ASSECO RESOVIA3
DRAISMA DINAMO0
Sety: 25:11, 25:14, 25:22

Asseco Resovia: Tichacek 2, Lotman 9, Grzyb 5, Grozer 10, Achrem 15, Nowakowski 4 oraz Ignaczak (libero), Perłowski 6, Dobrowolski, Gontariu 2, Bojić 3, Mika.

Draisma Dinamo: van Tarel 4, Plinck 2, Niebeck 2, Hoogendoorn 10, van den Heuvel 5, Eertman 5 oraz Maan (libero), Joosten, Ebbinge.

Widzów: 3,5 tys.

Rewanżowe spotkanie odbędzie się w środę, 21 grudnia, w Apeldoorn.

Więcej o: