Sport.pl

Przedwczesny Mikołaj w Mielcu. Stal od 2:0 do 2:3

W meczu dwóch ostatnich drużyn PlusLigi Kobiet siatkarki Stali Mielec przegrały we własnej hali z Budowlanymi Łódź 2:3, choć prowadziły już 2:0 w setach, a w trzeciej partii 21:14, i utknęły na dnie tabeli
Stalówki w trzech pierwszych kolejkach tego sezonu prezentowały się nieźle, ale do tej pory nie potrafiły tej dobrej gry utrzymać przez całe spotkanie. Potrafiły roztrwonić nawet solidne przewagi wypracowane w trakcie seta i po własnych błędach oddawać partie i punkty rywalkom. Dlatego też do tej pory nie wygrały i zdobyły tylko jeden punkt. Wczoraj powtórzyły błędy z poprzednich meczów i zamiast wygrać pierwszy w tym sezonie mecz, sprawiły prezent rywalkom, choć to nie był 6 grudnia. Ale jak nie potrafi się wygrać seta, prowadząc w nim 21:14, to pretensje można mieć tylko do siebie.

Stalówki zagrały mądrzej, przynajmniej przez dwa pierwsze sety. W trzecim jednak zamiast dobić rywalki, zaczęły grać "po staremu". Mielczanki powinny wygrać 3:0, bowiem w trzech pierwszych partiach grały zdecydowanie lepiej od rywalek. W bloku i na zagrywce praktycznie zdemolowały przeciwniczki i zdobyły w tych elementach odpowiednio 17 i 6 punktów. Co z tego, skoro chwila przestoju w partii trzeciej odwróciła losy spotkania.

Miejscowe zaczęły znakomicie blokiem. Gorzej było jednak z atakiem, a dodatkowo w grę mielczanek ponownie wkradło się zbyt dużo błędów. Łodzianki grały mądrzej, bardziej szanowały piłkę, a w kontrach budowały swoją przewagę. Choć przez większą część seta wynik oscylował wokół remisu, to w pewnym momencie zrobiło się już 19:16 dla przyjezdnych. Wtedy podopieczne Adama Grabowskiego włączyły to, co tego dnia działało najlepiej. Skuteczny blok dwukrotnie zatrzymał Karolinę Kosek, Luana de Paula zaatakowała w aut, a po chwili jeszcze asem rywalki "poczęstowała" Sylwia Pycia i zrobiło się 23:21. Budowlane wyrównały na po 23, ale seta i tak wygrały miejscowe. Kończąc oczywiście blokiem.

W drugim secie do skutecznego bloku i czterech asowych zagrywek doszedł jeszcze atak i przyjezdne były w odwrocie.

To, co stało się jednak w trzeciej partii, będzie mielczankom długo śniło się po nocach. Podopieczne Adama Grabowskiego prowadziły już 21:14, ale chyba zbyt szybko uwierzyły w to, że mają już komplet punktów na koncie. Miejscowym kibicom postanowiła się natomiast przypomnieć była zawodniczka Stali Anita Kwiatkowska. Końcówka trzeciego seta to jej pojedynek z byłymi koleżankami, wygrany przez łodziankę. Kwiatkowska w tej partii zdobyła aż dziewięć punktów i to dzięki niej przyjezdne nie tylko zniwelowały ogromną stratę, ale wygrały na przewagi trzecią odsłonę i wróciły do gry.

Mielczanki natomiast były jakby oszołomione tym, co się wydarzyło. W czwartej partii nie potrafiły się pozbierać, jak natchnione grały natomiast rywalki. Doprowadziły więc do tie-breaku. A w tym na boisku była już tylko jedna drużyna - Budowlani. Gospodynie snuły się tylko, czekając na koniec meczu. Ten wreszcie nadszedł, choć Stal jeszcze postanowiła powalczyć w końcówce. Zwycięstwo pojechało jednak do Łodzi.

STAL MIELEC2
BUDOWLANI ŁÓDŹ3
Sety: 25:23, 25:18, 25:27, 25:18, 11:15.

Stal: Szymańska, Babicz, Pycia, Kociova, Liliom, Pykosz oraz Wojtowicz (libero), Sadowska, Kandora, Wilczyńska.

Budowlani: Grbac, Rousseaux, Mróz, Mirek, Kosek, De Paula oraz Ciesielska (libero), Wójcik, Bryda, Kwiatkowska, Golec.

Więcej o: