Sport.pl

Męki Asseco Resovii w Szwajcarii. W sobotę czeka Trefl

Zapowiadało się na szybkie 3:0, ale siatkarze Asseco Resovii dopiero po tie-breaku wygrali w Lozannie w pierwszym meczu pierwszej rundy Pucharu CEV. W sobotę podejmą natomiast Trefla Gdańsk w pojedynku 5. kolejki PlusLigi
Wyprawa do Szwajcarii miała być zdecydowanie łatwiejsza. Rywale z Lausanne UC mieli nie sprawić większych problemów. I na początku wszystko na to wskazywało. Asseco, które zaczęło mecz w nieco przemeblowanym składzie, rządziło na parkiecie od początku do końca dwóch pierwszych partii.

Resoviacy spotkanie rozpoczęli z Czarnogórcem Marko Bojiciem na przyjęciu, Rumunem Adrianem Gontariu na ataku i Wojciechem Grzybem na środku siatki. I zaczęli znakomicie. Prowadzili niemal od pierwszej piłki, osiągnęli sześciopunktową przewagę (22:16) i... stanęli. Miejscowi doszli ich na 21:23, ale końcówka należała do podopiecznych Andrzeja Kowala. Przestój z takim rywalem jednak mógł niepokoić. Jak się później okazało, nie był on jedyny w tym spotkaniu.

Druga partia była już zdecydowanie lepsza. Szwajcarzy nie byli w stanie nawet przez chwilę zagrozić resoviakom. I wszystko zmierzało do szybkiego 3:0.

W trzeciej partii jednak coś pękło. Od początku tej odsłony na boisku pojawił się wracający po kontuzji Olieg Achrem, rozgrywał Maciej Dobrowolski. Początkowo było dobrze, goście znowu prowadzili, ale po chwili gospodarze zaczęli się rozkręcać i wygrali partię. - Prowadziliśmy 2:0 i może niepotrzebnie zrobiłem zmiany, ale takie mieliśmy założenia. Wszyscy mieli pograć - mówi Andrzej Kowal, który próbował ratować sytuację, zmieniając obu przyjmujących. Nie pomogło. Miało pomóc w czwartej partii, ale... znowu trafił się przestój.

Resoviacy prowadzili już 15:11, by po chwili przegrać ten fragment seta 1:9, i to po własnych błędach. Zrobiło się 16:20 i zapachniało tie-breakiem. Szkoleniowiec Asseco Resovii sięgnął po Niemca Gyorgya Grozera, który jeszcze na parkiecie tego dnia nie był. Wrócił też Czech Lukas Tichacek, ale strat nie udało się odrobić. - Zrezygnowaliśmy z trudnej zagrywki, żeby nie popełniać błędów. W trzecim secie rywale zaczęli to wykorzystywać. Wkradła się dekoncentracja. Jak takiej drużynie da się dobrze zagrać akcję czy dwie, to później się nakręca, a nam było ciężko wrócić - relacjonuje Kowal.

Trener rzeszowian na tie-break desygnował już do gry teoretycznie najmocniejszy skład. Długo było po równo, ale ostatnie słowo należało do resoviaków. - Ważne, że wygraliśmy, ale o trzecim i czwartym secie musimy jak najszybciej zapomnieć. Takie rzeczy nie mogą się zdarzać - kontynuuje Kowal.

Rewanżowe spotkanie zaplanowano na najbliższą środę na godz. 18 w Rzeszowie. By awansować do kolejnej rundy, Asseco Resovia musi wygrać także drugi mecz albo "złotego seta" rozgrywanego do 15. Oczywiście gdyby w rewanżu to rywale byli górą.

W kolejnej rundzie czekać będzie zwycięzca dwumeczu Draisma Dynamo Apeldoorn (Holandia) - Mladost Marina Kastela (Chorwacja). Pierwsze spotkanie 3:0 wygrali Holendrzy.

LAUSANNE UC2
ASSECO RESOVIA3
Sety: 22:25, 18:25, 25:21, 25:20, 11:15.

Asseco Resovia: Tichacek, Mika, Grzyb, Gontariu, Bojić, Nowakowski oraz Ignaczak (libero), Lotman, Achrem, Dobrowolski, Grozer, Perłowski.

Lausanne UC: Warynski, Wiącek, Schalcher, Romero, Stewart, Bueschi oraz Reyes (libero), Grun, Chandon, Tomasetti.

W czwartek siatkarze Asseco Resovii wrócili do Rzeszowa, a w sobotę czeka ich kolejne spotkanie, tym razem ligowe. Przeciwnikiem rzeszowian będzie Trefl Gdańsk, beniaminek PlusLigi, który do tej pory nie zdobył jeszcze punktu, ugrywając tylko dwa sety.

W składzie gdańszczan są doskonale znani w Rzeszowie środkowy Michał Kaczmarek i atakujący Fin Mikko Oivanen. Jest też pochodzący z Rzeszowa środkowy Artur Augustyn. - Fajnie będzie znów przyjechać do Rzeszowa. W meczu z Resovią nie mamy nic do stracenia i zagramy na luzie - zapowiada Oivanen.

Faworytem są gospodarze, dla których najważniejsze jest obecnie zbieranie punktów. - Nie możemy ich stracić. Trudno jeszcze od nas wymagać polotu. My ciągle musimy się jeszcze poznać. Wiadomo, że jak wszystko jest OK, to gra się dobrze, ale trzeba też zobaczyć, jak zespół reaguje w trudnym momencie. Potrzebujemy też powtarzalności, grania jednym składem, jedną szóstką, by dopracowywać poszczególne zagrania - zauważa Kowal i dodaje: - Na pewno będzie ciężko, nie można sobie pozwolić na chwilę dekoncentracji.

W sobotę trener Kowal będzie miał do dyspozycji praktycznie cały skład, zabraknie tylko Grzegorz Kosoka. - Nie wiem jeszcze, jaką szóstką wyjedziemy. Zobaczymy, czy do gry będzie zdolny Achrem - kończy szkoleniowiec.

Początek spotkania w sobotę o godz. 17.



Pary 5. kolejki PlusLigi:

Asseco Resovia - Trefl Gdańsk, Tytan AZS Częstochowa - ZAKSA Kędzierzyn-Koźle, AZS Politechnika Warszawska - PGE Skra Bełchatów, Fart Kielce - Delecta Bydgoszcz, Jastrzębski Węgiel - Indykpol AZS Olsztyn.

Przypuszczalne składy:

Asseco Resovia: Tichacek, Lotman, Perłowski, Grozer, Mika, Nowakowski oraz Ignaczak (libero).

Trefl Gdańsk: Łomacz, Heitanen, Świrydowicz, Oivanen, Vdovin, Augustyn oraz Serafin (libero).

Więcej o: