Sport.pl

Skra ograna po horrorze, teraz czeka Zaksa

Po prawie trzygodzinnym meczu siatkarze Asseco Resovii pokonali w Rzeszowie mistrza Polski PGE Skrę Bełchatów 3:2 i nadal są niepokonani w PlusLidze. W sobotę w Kędzierzynie-Koźlu zmierzą się natomiast z wicemistrzem Polski - Zaksą, który także wygrał wszystkie spotkania
Na prezentacji drużyn przed środowym meczem kwiaty otrzymali zawodnicy Skry, którzy w reprezentacji Polski zdobyli brązowe medale mistrzostw Europy. Przy przedstawianiu kapitanów rozległy się już jednak gwizdy i buczenie, gdy spiker witał kapitana Skry Mariusza Wlazłego. Kibice mają mu za złe zrezygnowanie z występów w reprezentacji. Zresztą przez cały mecz atakującemu Skry towarzyszyły gwizdy, gdy tylko pojawiał się w polu zagrywki. - Takie zachowanie mnie nie rusza. Sprawą każdego z osobna, który kupuje bilet i przychodzi na mecz, jest to, czy uszanuje pewne decyzje, porozumienie lub nie. Ja wszystko ze związkiem wyjaśniłem, zapadły pewne decyzje - mówił po meczu Wlazły. Rzeszowscy kibice zresztą stworzyli rywalom prawdziwe piekło. - Dziękuję im, bo gdyby nie ich zachowanie, pewnie spuścilibyśmy głowy. A tak doprowadziliśmy do tie-breaka - dodawał Michał Winiarski, przyjmujący gości.

Obie drużyny do meczu na szczycie przystąpiły osłabione. W Skrze nie było Michała Bąkiewicza, a Michał Winiarski miał nie grać z powodu urazu palca. W składzie jednak był. W ekipie Asseco Resovii zabrakło z kolei Grzegorza Kosoka i Oliega Achrema, który dzień przed meczem doznał urazu pleców podczas treningu. Spotkanie mogło więc pokazać, gdzie mocniejsza jest ławka.

Obie drużyny postanowiły od początku mocno zaryzykować zagrywką. To lepiej wyszło rzeszowianom - Bełchatowianie mieli spore problemy z przyjęciem, przez co łatwiej było ustawić blok resoviakom. Zdeprymować dał się chyba też Wlazły, któremu nie szło i dość szybko musiał opuścić boisko. Miejscowi jak zaraz na początku seta objęli prowadzenie, tak nie oddali go do końca. Trener Skry Jacek Nawrocki nie wytrzymał przy stanie 19:14 i sięgnął po Winiarskiego. Okazało się, że ten niezwykle doświadczony przyjmujący, grając nawet z jedną nie do końca sprawną ręką, jest mistrzom Polski niezbędny. To przy jego serwisie goście zmniejszyli straty do jednego punktu, ale wygrać nie zdołali. - Zagrałem na własne ryzyko - mówił Winiarski, który został na boisku także w drugim secie, wrócił też Wlazły. Gra Skry wyglądała już znacznie lepiej. Bełchatowianie uruchomili obronę i wybloki, a w kontrach zdobywali przewagę. Gubić z kolei zaczęli się rzeszowianie. Sporo było nieporozumień na boisku, sporo niedokładnych wystaw. Goście bez większych problemów wyrównali stan meczu.

Wydawało się też, że pójdą za ciosem w kolejnej partii, ale rzeszowianie szybko się obudzili. Wrócił skuteczny serwis, przez co podopieczni Andrzeja Kowala mogli znowu punktować blokiem. Grali też cierpliwie, nie popełniali błędów własnych. W trzeciej partii oddali rywalom tylko trzy "oczka", i to było decydujące. Set ten miał też swojego bohatera. Okazało się, że sytuacyjnych piłek w obozie rzeszowskim wcale nie musiał kończyć Niemiec Gyorgy Grozer. Sprytnie radził sobie z nimi Mateusz Mika, który w całym spotkaniu zastąpił Achrema i był niezwykle skuteczny w ataku. - Cieszę się, że się udawało. Ze swojego występu jestem zadowolony, ale najważniejsze, że drużyna wygrała - stwierdził Mika.

Najciekawszą i najbardziej wyrównaną była czwarta partia. Walka punkt za punkt trwała praktycznie cały czas, prowadzenie też zmieniało się kilkakrotnie. Dobre bloki najpierw wyprowadziły do przodu Asseco Resovię, później Winiarski swoimi atakami dał dwupunktowe prowadzenie Skrze. Wreszcie asem popisał się Grozer i było 21:19. Goście nadrobili straty i w grze na przewagi zachowali więcej zimnej krwi. Resovii zabrakło spokoju i o zwycięstwie musiał zadecydować tie-break.

A w tym było wszystko, co najlepsze w siatkówce. Przez całą partię prowadzili rzeszowianie, pierwsze piłki meczowe mieli jednak gracze Skry. Później przy stanie 16:15 w aut zaatakował Kurek i wydawało się, że jest po meczu. Bełchatowianie skorzystali jednak z wideoweryfikacji (wcześniejsze cztery próby okazały się błędne, rację mieli sędziowie) i okazało się, że resoviacy dotknęli siatki. Grano więc dalej. U gospodarzy niezawodny był wtedy Grozer, u gości po raz drugi pomylił się Kurek, i było po meczu. - Spodziewałem się tie-breaka, bo obie drużyny grają jeszcze nierówno, obie mają problemy kadrowe. Cieszy zwycięstwo - mówi Andrzej Kowal, trener Asseco Resovii.

Asseco Resovia3
PGE Skra Bełchatów2
Sety: 25:22, 19:25, 25:22, 24:26, 20:18

Asseco Resovia: Tichacek 5, Lotman 10, Perłowski 3, Grozer 32, Mika 11, Nowakowski 18 oraz Ignaczak (libero), Grzyb, Bojić 2, Dobrowolski.

PGE Skra: Falasca 4, Kurek 23, Pliński 10, Wlazły 24, Cupković 3, Możdżonek 9 oraz Zatorski (libero), Atanasijevic 1, Winiarski 9, Woicki, Milczarek, Kłos.

Sędziowali: Marcin Herbik i Tomasz Janik (obaj Warszawa)

Teraz przed rzeszowskimi siatkarzami kolejny trudny mecz. W sobotę w Kędzierzynie-Koźlu zmierzą się z wicemistrzem Polski i liderem rozgrywek Zaksą. Rywale podobnie jak resoviacy jeszcze w tym sezonie nie przegrali, ale Zaksa nie straciła też punktu. - Będzie na pewno ciężko. Każdy mecz jest jednak inny, zobaczymy, jak to wyjdzie - mówi Mateusz Mika.

Młody przyjmujący najprawdopodobniej znowu pojawi się w wyjściowej szóstce. W sobotę nie zagrają bowiem nadal Olieg Achrem i Grzegorz Kosok. - Kto będzie zdrowy, ten zagra - śmieje się trener Kowal. Ale na poważnie to nie jest mu do śmiechu, bowiem na dolegliwości uskarżają się też Niemiec Gyorgy Grozer i Amerykanin Paul Lotman. - Ciężko na razie mówić o rosnącej formie, jak musimy tak sklecać skład - mówi Kowal, który spodziewa się ciężkiego meczu. - Zaksa to mądrze budowany od kilku lat zespół, bardzo dobry. My znowu musimy zaryzykować zagrywką - dodaje.

Początek spotkania o godz. 14.30. Transmisja w Polsacie Sport i TV4.



Pary 4. kolejki PlusLigi:

Zaksa Kędzierzyn-Koźle - Asseco Resovia, Trefl Gdańsk - Jastrzębski Węgiel, AZS UWM Olsztyn - Delecta Bydgoszcz, Fart Kielce - AZS Politechnika Warszawska, PGE Skra Bełchatów - Tytan AZS Częstochowa.

Przypuszczalne składy:

Zaksa: Zagumny, Ruciak, Kaźmierczak, Rouzier, Samica, Czarnowski oraz Gacek (libero)

Asseco Resovia: Tichacek, Lotman, Perłowski, Grozer, Mika, Nowakowski oraz Ignaczak (libero)

Więcej o: